Wisła Płock przed rundą wiosenną. "Chcemy zrobić prezent, wygrać I ligę"

- U piłkarzy widać już zniecierpliwienie, napięcie, ale też wiarę w to, co robią. Po wielu latach znów stoimy przed wielką szansą awansu do ekstraklasy, która może się długo nie powtórzyć - podkreśla trener Wisły Marcin Kaczmarek
W sobotę piłkarze Wisły zainaugurują w Płocku rundę wiosenną I ligi. Zagrają z MKS-em Kluczbork (spotkanie rozpocznie się o godz. 15). - Mieliśmy znakomite warunki do przygotowań - mówi trener Wisły. - W trakcie mieliśmy drobne urazy, ale poważne kontuzje na szczęście nas omijały. I oby tak było już do końca tego sezonu. Niemal wszyscy moi piłkarze są gotowi, by stawić czoła wyzwaniu, walczyć o ekstraklasę.

- Przed nami bardzo ważne trzy miesiące - zaznacza Maksymilian Rogalski, kapitan Wisły. - W każdej kolejce czekają nas trudne mecze, w których będzie dużo walki. Nikt nam za darmo punktów nie odda. Jesteśmy liderem rozgrywek i każdy rywal, zgodnie z zasadą "bij mistrza", będzie chciał nam utrzeć nosa.

Drużyna w przerwie zimowej dokonała kosmetycznych zmian w składzie. Pięciu piłkarzy zmieniło klub, a czterech dołączyło do Wisły. - Nie mieli problemów z aklimatyzacją, fajnie się przyjęli do zespołu - opowiada kapitan Wisły. - Atmosfera w szatni jest znakomita. W czym tkwi sekret? W dobrym materiale ludzkim, dobrych relacjach między drużyną a sztabem szkoleniowym. Nie ma między nami żadnych podziałów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jedziemy na tym samym wózku, łączy nas wspólny cel.

- W lidze jest kilka zespołów, które ostrzą sobie zęby na awans - zauważa szkoleniowiec płockich piłkarzy. - Wiemy, jaka jest skala trudności. Ale jesteśmy pełni energii, entuzjazmu i woli osiągnięcia sukcesu. Chcemy zrobić prezent nie tylko sobie, ale także tym, którzy wiernie trwają przy Wiśle. Zapewniamy emocje na najwyższym pierwszoligowym poziomie. Stoimy przed wielką szansą awansu, dlatego jak najwięcej ludzi powinno nas w tym wspierać. Drugi raz na taką okazję Wisła może długo czekać.

Zespół ma zapewnione pieniądze na działalność w tym roku. Dostał z budżetu miasta ponad 6 mln zł. Ze względu na cel, jaki klub ma do zrealizowania, dwie trzecie tej sumy zostało przeznaczone na rundę wiosenną. - Istnieje ryzyko, że w przypadku braku awansu do ekstraklasy, w drugim półroczu może być poważny problem - zauważa Jacek Kruszewski.

Nadal nie wiadomo, czy PKN Orlen wróci do finansowania klubu. Zarząd Wisły wystosował pismo do prezesa koncernu Wojciecha Jasińskiego z prośbą o spotkanie. Prezesi liczą też, że przychylnym okiem na klub spojrzy członek zarządu Orlenu Zbigniew Leszczyński, który był przecież prezesem Wisły.

Jest nadzieja na to, że tak się stanie. Niedawno koncern sam wystąpił do klubu z inicjatywą doprowadzenia boiska ze sztuczną nawierzchnią do stanu używalności. - Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Ale przyjmujemy to jak oznakę dobrej zmiany - zaznacza prezes Wisły.