Spełniony sen płocczanina o siatkarskiej Serie A

22-letni Adrian Chyliński marzy o tym, by zostać trenerem siatkówki. Jest na dobrej drodze, właśnie wrócił z cennego szkolenia we włoskiej Piacenzie.
O studencie trzeciego roku (AWF w Warszawie, kierunek menedżersko-trenerski) pisaliśmy kilka miesięcy temu. Siatkówka jest mu bliska od wielu lat, jeszcze w podstawówce grał w SP 22 w jednej drużynie z Bartkiem Kwolkiem, aktualnym mistrzem świata kadetów i MVP tej imprezy. Później reprezentował barwy Małachowianki wspólnie z Pawłem Halabą, który gra w PlusLidze w barwach warszawskiej Politechniki.

Adrian zdecydował się na ścieżkę trenerską. Na początku był asystentem Jacka Łazowego w Małachowiance, dzięki niemu trafił do trenera Metra Warszawa Wojciecha Szczuckiego - wychowawcy m.in. Karola Kłosa, Andrzeja Wrony, Piotra Nowakowskiego.

W 2015 r. płocczanin dostał się na praktykę do Skry Bełchatów. Był asystentem, pomagał w treningach. Międzynarodowe wyjazdy stały się możliwe dzięki udziałowi Adriana w programie Erasmus. Chyliński w ub.r. pojechał na Słowację, asystował podczas dwóch meczów reprezentacji tego kraju z Estonią.

Szkoleniowcem Słowaków jest Włoch Alberto Giuliani, który jednocześnie prowadzi w lidze zespół Piacenzy.

- Całe wieczory rozmawialiśmy o siatkówce, szkoleniu, uzyskałem mnóstwo cennych informacji, pracowałem też ze statystykami - opowiada płocczanin.

Współpraca miała kolejny etap - kilka dni temu na zaproszenie Giulianiego student z Płocka pojechał do Włoch. Dzięki Gulianiemu otrzymał mieszkanie, wyżywienie, transport na halę, a nawet klubowy sprzęt sportowy. - Jestem mu bardzo wdzięczny, bo warunki miałem po prostu idealne - podkreśla 22-latek z Płocka.

Piacenza ma młody, perspektywiczny zespół Serie A, wsparty takimi doświadczonymi gwiazdami jak Samuele Papi czy Christo Zlatanov. W tym sezonie jest w dole tabeli, przyplątały się też kontuzje. Ale trwa spokojna praca, nikt nie liczył bowiem na trofea.

- Zostałem przyjęty bardzo życzliwie, stałem się członkiem sztabu trenerskiego - podkreśla Adrian. - Spełniło się moje największe marzenie - praca w Serie A. To dla mnie ogromne, wyróżnienie, rzadko się zdarza, by specjaliści z ligi włoskiej chcieli współpracować z tak młodym człowiekiem.

Płocczanin brał udział m.in. w analizach video, treningach w siłowni i hali, współpracował ze statystykami.

- Do tego miliony tabletów, słuchawek, nowinek technicznych. Bo statystyka to świętość - śmieje się Adrian. - Tu każdy atak czy zagrywka są doskonale rozpisane, przeanalizowane. Duże różnice w porównaniu z polską ligą zauważyłem właśnie w serwisie. Tu przyjęcie i serwis stanowią bardzo dużą część treningu. W efekcie zagrywka z wyskoku jest piorunująco mocna i dokładna. A tzw. floatów prawie nikt nie psuje nawet podczas ćwiczeń. Każda zagrywka jest mierzona radarem, sprawdza się prędkość i kierunek. Włosi mają doskonałych trenerów przygotowania fizycznego. Carlos de Lellis wiele razy wywalczył Scudetto z legendarną Modeną, pracował też w Sisley Treviso. Zobaczyłem więc sporo ciekawych nowinek.

Materiałami na temat przygotowania zespołu dzielił się z Polakiem także drugi trener przygotowania fizycznego Leondino Giombini.

- Nie sposób nie wspomnieć także o pomocy ze strony drugiego trenera Piacenzy, Marco Camperi, który pracował z kadrą Bułgarii - dodaje Adrian.

Kulminacją włoskiego pobytu było ligowe spotkanie Piacenzy z bardzo mocną Peruggią. Gospodarze zagrali dobrze, prowadzili 2:1, ale ulegli 2:3. W szeregach gości od czwartego seta nie do zatrzymania był Aleksandar Atanasijević. 25-letni Serb polskim kibicom doskonale znany jest z występów w barwach Skry Bełchatów. Zdobył aż 31 punktów, co przeważyło szalę na rzecz Peruggi.

- Co ciekawe, w lidze włoskiej jest tylko jedna przerwa techniczna w secie - po dwunastym punkcie. I to jest korzystne, lepiej się ogląda mecz bez zbędnych przerw - uważa Adrian.

Nowe informacje przydadzą się Chylińskiemu m.in. w pracy licencjackiej. Ale to nie koniec włoskiej przygody.

- W klubie widzą, że chcę współpracować, traktują mnie poważnie, darzą zaufaniem, dzielą się wszystkimi informacjami. Wstępnie umówiliśmy się, że pojadę do Piacenzy w wakacje - cieszy się płocczanin.