Górnik Zabrze - Lech Poznań. Kolejorz pojechał na wojnę

Dziewięć miesięcy temu piłkarze Lecha Poznań wygrali w Zabrzu i otworzyli sobie drogę do mistrzostwa Polski. Teraz muszą pokonać Górnika, żeby nie wypaść wkrótce z pierwszej ósemki ekstraklasy. Początek meczu o godz. 20.30 w środę, relacja w sport.pl


3 czerwca 2015 roku Górnik pierwszy strzelił gola, ale Kolejorz odpowiedział sześcioma bramkami i do zdobycia tytułu potrzebował już tylko remisu cztery dni później przy Bułgarskiej. Po 0:0 z Wisłą Kraków rozpoczęła się mistrzowska feta...

Dziś oba zespoły przystąpią do pojedynku z zupełnie innej pozycji. Poznaniacy po ligowym falstarcie mogą już właściwie zapomnieć o obronie tytułu, a Górnik, który w tamtym sezonie mógł sobie bezkarnie pozwolić na porażkę z Lechem, teraz okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Jest najsłabszym zespołem ekstraklasy w tym roku - nie zdobył ani jednej bramki, a jedyny punkt uciułał w weekend we Wrocławiu.

Trener Jan Urban pojechał więc do Zabrza w wyjątkowo nieciekawym nastroju. Nie dość, że Lech w tym roku rozczarowuje, to jeszcze teraz będzie chciał odebrać punkty Górnikowi, a więc klubowi, którego był gwiazdą w latach 80. - Mam sentyment do tego klubu, bo przecież odnosiłem w nim największe sukcesy sportowe [trzy razy był mistrzem Polski - to jedyne tytuły w karierze byłego reprezentanta kraju - red.], więc jest mi przykro, że Górnik znalazł się w takiej sytuacji - mówi Jan Urban, a o sile najbliższego rywala mówi, że "połowa ligi gra na bardzo zbliżonym poziomie". - Wielkiej różnicy w umiejętnościach tych drużyn na pewno nie ma, więc tym trudniej będzie się Górnikowi wybronić z tej sytuacji - uważa szkoleniowiec.

Problem w tym, że także Lech szybko przestał przypominać drużynę z jesieni, gdy niemal nie tracił goli i wygrał siedem meczów z rzędu. Z czterech ostatnich spotkań mistrzowie kraju przegrali jednak trzy i jeśli znów to zrobią, wkrótce wypadną poza pierwszą ósemkę, co na koniec sezonu oznaczałoby walkę o utrzymanie się w ekstraklasie, zamiast rywalizacji z najlepszymi w grupie mistrzowskiej.

Wyjazd na południe kraju i mecz z ostatnim zespołem w tabeli - to nie kojarzy się lechitom zbyt dobrze. Półtora tygodnia temu wrócili z takiej wyprawy po klęsce 1:4 w Bielsku-Białej. - Podbeskidzie pokazało, jak można wygrać z Lechem - mówi obrońca zabrzan Ołeksandr Szewełuchin. Trener Kolejorza nie obraża się na tego typu stwierdzenia: - To normalne, że w takiej sytuacji Górnik porównuje się do Podbeskidzia, które potrafiło nas pokonać. Rzeczywistość jest bowiem taka, że z Lechem po prostu można wygrać.

Żeby nie było w Zabrzu powtórki z Bielska-Białej, lechici muszą lepiej radzić sobie w sytuacjach, gdy na boisku liczą się w pierwszej kolejności walka i zaangażowanie, dopiero później walory piłkarskie. Bo to, że trener Leszek Ojrzyński wypowie Kolejorzowi futbolową wojnę, jest pewne. - Spodziewamy się tego typu spotkania, dlatego m.in. na mecz nie jedzie Sisi - tłumaczy Jan Urban, który w Poznaniu zostawił też Dariusza Dudkę. Problemem jest to, że w poznańskiej ekipie niewielu jest piłkarzy, którzy dobrze odnajdują się w takiej walce. - Są sytuacje, gdy można zobaczyć charakter drużyny, czy jest charakterna i idzie na noże. My mamy wielu zawodników o profilu technicznym, którzy nigdy nie będą tak agresywni jak ci, którzy wsadzą nogę wszędzie. Takim piłkarzem, który gra odważnie, znakomicie ciałem, ale wie też, co zrobić z piłką, jest Karol Linetty - mówi trener Kolejorza.

Jan Urban podkreśla, że Lech chce szybko uciec w górę tabeli. - Nie możemy wdać się w walkę wręcz z nie wiadomo jak dużą grupą zespołów o miejsce w ósemce. Tam zaczyna się robić bardzo ciasno - mówi.

Początek spotkania o godz. 20.30. Transmisja w Canal+ Sport.

Zostań Prezesem i zbuduj Swoją Drużynę w Ekstraklasie!