Czesław Michniewicz: Piotr Mandrysz zapisał się w historii Pogoni. My dopiero na to pracujemy

W niedzielę do Szczecina przyjeżdża Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Trenerem beniaminka jest Piotr Mandrysz, którego w portowym mieście nikomu przedstawiać nie trzeba.
Urodził się w górnośląskim Rybniku i choć wiele lat swojej kariery spędził właśnie w miejscowym ROW-ie, to mimo wszystko jego postać najbardziej kojarzona jest z Pogonią. Mandryszowi tutejszy klimat sprzyjał na tyle, że w Szczecinie łącznie spędził aż 8 lat. Najpierw w roli zawodnika. Granatowo-bordowe barwy przywdziewał w latach 1992-1994 i 1996-1999.

Pomógł wstać z kolan

Na Twardowskiego ponownie wrócił po przeszło dekadzie. Tym razem już w roli trenera. Mandrysz był jednym z architektów odbudowy szczecińskiego klubu, który musiał zaczynać od nowa, a więc od IV ligi. Szkoleniowiec swoją dwuletnią pracą zbudował solidną podbudowę dla dzisiejszej Pogoni. Wywalczył awans na zaplecze ekstraklasy oraz doprowadził zespół do finału Pucharu Polski, co jest jednym z największych sukcesów w historii Dumy Pomorza.

Mandrysz w Szczecinie zapracował na dożywotni szacunek. Po sieci krąży zresztą anegdota, jak po wywalczeniu awansu do I ligi, jeden z kibiców Pogoni zafundował trenerowi darmowy przewóz mebli z Górnego Śląska. W niedzielę trybuny przy Twardowskiego na pewno powitają go bardzo gorąco.

My na to pracujemy

- Pierwszy raz graliśmy przeciwko sobie chyba dopiero ostatnio w Mielcu (Pogoń zremisowała 1:1 - red.) - mówi aktualny opiekun granatowo-bordowych, Czesław Michniewicz. - W poprzednich latach mijaliśmy się i nie mieliśmy okazji do konfrontacji. Bardzo szanuję trenera Mandrysza, za całokształt jego pracy trenerskiej. To człowiek z pasją, doświadczeniem, wizją i przede wszystkim bogatą przeszłością piłkarską.

Obaj panowie przed pierwszym gwizdkiem na pewno utną więc sobie miłą pogawędkę, ale potem sentymentów już nie będzie.

- Trener Mandrysz przyjedzie do domu. Spędził w Pogoni bardzo dużo czasu, zarówno jako piłkarz, jak i trener. Bez wątpienia jest żywą legendą Pogoni Szczecin, a my dopiero na takie miano pracujemy - ocenia trener portowców. - Wraz z pierwszym gwizdkiem, to wszystko będzie już jednak nieważne.

Jeśli Michniewicz chce walczyć o podobną pozycję w Szczecinie co Mandrysz, w niedzielę musi wygrać. Cracovia oraz Piast Gliwice przegrały swoje mecze, więc Pogoń ma przed sobą autostradę na trzecie miejsce.

- Mam nadzieję, że kibice mimo wszystko będą wspierać nas, a nie swojego byłego ulubieńca z ławki trenerskiej i boiska - żartobliwie kończy opiekun grantowo-bordowych.