Lech Poznań - Jagiellonia Białystok. Kolejorz nie zamierza rezygnować z gry trójką w obronie

- Na pewno nie możemy grać nonszalancko w defensywie, bo Jagiellonia Białystok to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy zespół grający z kontrataku - ostrzega trener Lecha Poznań Jan Urban.
Zimą trener Lecha Jan Urban rozpoczął pierwsze eksperymenty z wprowadzeniem systemu gry trójką obrońców. Za tym pomysłem przemawiała choćby kadra zespołu, w której jest kilku wysokiej jakości środkowych obrońców, tj. Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Maciej Wilusz i Tamas Kadar. Ten ostatni jest jednak przez Urbana widziany jest bardziej w roli skrajnego obrońcy. W systemie 4-2-3-1, który dotychczas stosował Lech na boisku jest miejsce tylko dla dwójki stoperów.

Dlatego Urban od początku tego roku konsekwentnie próbuje wprowadzić nowe ustawienie w życie. Próbował tego w sparingach, spróbował też w drugiej połowie meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, gdy za Darko Jevticia wpuścił na boisko Marcina Kamińskiego. Zmiana była przy wyniku 1:2, gdy Kolejorz miał jeszcze spore szanse, by odrobić straty. Mecz zakończył się jednak wysoką porażką 1:4. Pojawiły się więc głosy, że pomysł z nowym ustawieniem nie wypalił. - Czytałem, że to nie wyszło. Na razie jeszcze nie wiemy, czy to wyszło, czy nie wyszło - uważa szkoleniowiec.

Trener Urban uważa, że o porażce przesądziły inne czynniki, a nie ustawienie taktyczne. - W Bielsku-Białej graliśmy dobrze trójką z tyłu, stwarzaliśmy sobie sytuacje strzeleckie, do momentu utraty bramki na 1:3. Było nas jednak wtedy o wiele więcej pod naszą bramką niż zawodników Podbeskidzia. Przesądziło lepsze zachowanie Szczepaniaka, Janek wypuścił piłkę z rąk i straciliśmy bramkę. Dopiero wtedy rzeczywiście spuściliśmy głowy, dlatego ja nie powiem, że to nie wyszło. Nie wyszedł nam mecz, to nie ulega wątpliwości - podkreśla trener Urban i dodaje, że nie zamierza rezygnować z gry w ustawieniu trójką obrońców.

Mecz Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok w niedzielę o godz. 15:30 na Inea Stadionie.