Stawka za czynsz podniesiona ponad 600 procent! Finansowy konflikt piłkarskiego Śląska i DZPN Wrocław

Śląsk w dzierżawionym przez siebie budynku drastycznie podniósł opłatę za czynsz DZPN-owi Wrocław, co wywołało oburzenie związku. - Nie godzę się, aby prywatni właściciele Śląska, dysponujący miejskim budynkiem, budowali sobie budżet klubu za pieniądze amatorskich drużyn - podkreśla Andrzej Padewski, prezes DZPN Wrocław.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Andrzej Padewski, prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej we Wrocławiu, oburzony jest sytuacją.

- Śląsk nagle, bez żadnej zapowiedzi, podniósł nam czynsz aż o 670 procent. To niewiarygodne! - podkreśla Padewski. - Do tej pory płaciliśmy 3 tysiące złotych miesięcznie, a od 1 marca mamy płacić aż 25 tysięcy. A o wszystkim poinformowano nas w dziwny sposób. We wtorek w Warszawie na zjeździe PZPN podszedł do mnie prezes Śląska Paweł Żelem i powiedział, że we Wrocławiu na biurku mam pismo od niego. Ale nie chciał ujawnić czego dotyczy. Później okazało się, że dokument, w którym Śląsk poinformował nas o gigantycznej podwyżce czynszu - tłumaczy prezes DZPN.

Nowe realia właścicielskie

W piśmie Śląska do DZPN Wrocław czytamy m.in.:

"(...)Spółka działa już w nowych realiach właścicielskich, co uniemożliwia dalszego partycypowania przez WKS Śląsk Wrocław SA w kosztach funkcjonowania m.in. Państwa działalności w dzierżawionej przez Spółkę nieruchomości [pisownia oryginalna - dop. red.]. Dlatego, mając na uwadze, powyższe, począwszy od dnia 1 marca 2016 roku, na podstawie przyjętej przez Spółkę stawki za najem powierzchni biurowych w nieruchomości zlokalizowanej w budynku przy ul. Oporowskiej 62 we Wrocławiu, opłata za czynsz z tytułu najmu wynosić będzie 40 zł za metr kwadratowy netto plus 15 złotych za metr kwadratowy netto opłata eksploatacyjna (energia cieplna, energia elektryczna, woda, kanalizacja, odpady komunalne, winda, całodobowa ochrona, monitoring obiektu."

W piśmie użyto sformułowanie, że "Spółka działa już w nowych realiach właścicielskich", ale co znamienne od ponad dwóch lat nic się w układzie właścicielskim Śląska nie zmieniło. Wrocławskie Konsorcjum Sportowe od początku 2014 roku jest właścicielem 51 procent akcji Śląska. Pozostałe należą do gminy Wrocław. Od czerwca 2015 roku Konsorcjum negocjuje odkupienie ponad 43 procent akcji piłkarskiej spółki należących do gminy i wciąż transakcji nie sfinalizowano. Pierwotny termin zakończenia rozmów minął w połowie grudnia, a potem przesunięto go o 60 dni. Jednak do dziś kontrahenci nie doszli do porozumienia.

Stawka rynkowa

W podniesieniu stawki za czynsz Śląsk nie widzi nic zaskakującego. Krzysztof Świercz, rzecznik prasowy wrocławskiego klubu, zauważa: - Do tej pory związek płacił za wynajem naprawdę niewielkie pieniądze. Nowa cena jest rynkowa, właśnie takie stawki obowiązują w biurowcach położonych w okolicach ulicy Grabiszyńskiej. Czynsz podnieśliśmy nie tylko DZPN-owi, ale także innym firmom wynajmującym u nas pomieszczenia.

Nie wiadomo, ile sam Śląsk płaci miastu za dzierżawę obiektu. - To tajemnica handlowa - zaznacza Krzysztof Świercz.

Budynek przy ulicy Oporowskiej 62 należy do miasta, a piłkarski Śląsk go od dawna dzierżawi. Mieszczą się tam biura klubu, szatnie piłkarzy, pomieszczenia trenerów, gabinety odnowy czy sala konferencyjna. W całym kompleksie są jeszcze boiska treningowe, jedno z podgrzewaną murawą i trybunami na 9 tys. widzów, na którym do 2011 roku Śląsk rozgrywał mecze ligowe.

W minionym roku rozważano możliwość, aby cały kompleks przy ul. Oporowskiej przeszedł pod zarządzanie Młodzieżowego Centrum Sportu, jednej z miejskich spółek. MCS miał utrzymywać obiekty Śląska - w ten sposób planowano pomóc klubowi, w którym gmina Wrocław wciąż ma około 48 procent udziałów. Ostatecznie pomysł upadł.

Ceny wynajmu powierzchni biurowych w tej części Wrocławia wahają się od około 50 do 80 zł za metr kwadratowy. Ale takie stawki są w nowoczesnych, ekskluzywnych biurowcach. DZPN Wrocław ma w sumie płacić 55 zł za metr kwadratowy w budynku, który kilka lat temu został gruntownie zmodernizowany, ale nowy nie jest.

Prywatni właściciele, miejski budynek

DZPN Wrocław zrzesza ponad 700 klubów i około 67 tys. zawodników, głównie amatorów z niższych lig. Prezes DZPN twierdzi, że nie przyjmie nowej stawki za czynsz i poszuka nowej siedziby dla związku.

Padewski: - Mogę płacić 5 tysięcy, ale nie 25 tysięcy miesięcznie. Nie godzę się, aby prywatni właściciele Śląska, dysponujący miejskim budynkiem, budowali sobie budżet klubu za pieniądze amatorskich drużyn piłkarskich z niższych lig, które zrzeszone są w naszym związku.

W 2016 roku gmina Wrocław przekaże do Śląska 3 mln zł (w minionym roku przelała 6 mln zł), a więc o połowę mniej. Nieoficjalnie mówi się, iż z tego powodu właściciele Śląska z Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego zlecili szefom klubu szukanie oszczędności oraz znalezienie nowych źródeł finansowania zespołu. Podniesienie opłat za czynsz ma być jednym z takich działań.

Krótka pamięć Śląska

Konflikt Śląska i związku zaskoczył część środowiska piłkarskiego.

- DZPN nie jest typową firmą komercyjną, wobec której trzeba stosować zasady wolnorynkowe. Przez lata związek zawsze szedł na rękę Śląskowi i o każdej porze dnia czy nocy rejestrował klubowi zawodników. Choćby była północ. Poza tym wiele osób już zapomniało, jak Śląsk był biedny, grał w III lidze i wtedy związek pomagał klubowi. Płacił drużynie za transport, kupował pewne rzeczy czy organizował piłkarzom zakończenia sezonu - przypomina jedna z osób, prosząca o zachowanie anonimowości.

Dziś prezes Padewski przypomina też o dawnym pomyśle miasta i Śląska, który nigdy nie został zrealizowany. Chodzi o muzeum klubowe Śląska oraz sklep firmowy drużyny, które miały powstać na nowym stadionie na Maślicach.

- Przez siedzibę związku przewijają się setki piłkarskich działaczy, sędziów czy zawodników z siedmiuset zarejestrowanych u nas klubów. Był plan, aby na Stadionie Miejskim siedzibę DZPN-u Wrocław umiejscowić za sklepem firmowym Śląska, tak aby każdy idący do nas przeszedł przez sklep wrocławskiego klubu. Marketingowo i finansowo Śląsk na pewno by na tym zyskał. Dlaczego tak się nie stało? - pyta na zakończenie Andrzej Padewski.