Piąte miejsce siatkarek BAS-u Białystok. "Wszystkie zawodniczki zrobiły postęp"

Siatkarki BAS-u Kombinat Budowlany Białystok w swym pierwszym sezonie w II lidze zajęły piątą pozycję. - To miejsce idealne - uśmiecha się trener Sebastian Grzegorek
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanki po rundzie zasadniczej uplasowały się na piątej pozycji w tabeli. Teoretycznie teraz siatkarki BAS-u powinny powalczyć jeszcze o piątą pozycję z Łaskovią Łask, która zasadniczą część sezonu zakończyła na szóstym miejscu w tabeli. Niewykluczone, że te spotkania nie dojdą jednak do skutku. Rozegranie ich nie miałoby i tak większego sensu, a generowałoby dodatkowe koszty. Zresztą z Łaskovią białostoczanki zmierzyły się w ostatnim meczu rundy zasadniczej i wygrały 3:1.

- Jest piąte miejsce i można powiedzieć, że to idealna pozycja - mówi trener Sebastian Grzegorek i dodaje: - Co prawda niewiele zabrakło do czwartego miejsca i gry w play-off o awans, ale mamy świadomość, że w czołowych czwórkach w poszczególnych grupach znalazły się zespoły dużo mocniejsze, z większymi budżetami, których celem jest awans. Dla nas to byłyby dodatkowe koszty, a te pieniądze można przeznaczyć na inne rzeczy, chociażby na obóz.

Zespół z Białegostoku oparty na wychowankach Białostockiej Akademii Siatkówki, która szkoli młodzież w szkołach, miał niezbyt udany początek sezonu. Problem był przede wszystkim w spotkaniach wyjazdowych. Pięć pierwszych pojedynków w hali rywalek to porażki.

- Początek był ciężki m.in. z tego względu, że nie było okresu przygotowawczego. Co prawda z dziewczynami ze szkoły byliśmy na obozie, ale dopiero we wrześniu dołączyły do nas bardziej doświadczone siatkarki: Aśka Szeszko czy Fatima Piasta - tłumaczy Grzegorek. - Dla tych młodszych dziewcząt liga to było poważne wydarzenie, one pierwszy raz w życiu grały na poważnie w siatkówkę. Większość z nich swoją przygodę z siatkówką rozpoczynała dopiero od klasy sportowej w Zespole Szkół Rolniczych. One grają od dwóch, trzech lat. Każda z nich w tym sezonie zrobiła postęp, największy krok do przodu wykonała te najmłodsze. Tak dobrej postawy nie byłoby jednak gdyby nie doświadczone zawodniczki. Bez Fatimy czy Aśki taki dobry wynik nie byłby możliwy, same młode dziewczyny nie udźwignęłyby tego wszystkiego.

Jak na początku rundy zasadniczej białostoczanki miały złą serię bez wygranej na wyjeździe, tak na końcu zaliczyły świetną passę. Siatkarki BAS-u wygrały osiem kolejnych spotkań.

- Mogło być ich dziewięć, bo ze Spartą Warszawa przegraliśmy na przewagi. Najbardziej cieszy mnie jednak zwycięstwo (3:2) nad drużyną z Nowego Dworu Mazowieckiego, bo to naprawdę mocny zespół. Tamten mecz zamknął nam jednak też drogę do pierwszej czwórki. Wiedzieliśmy, że później nam tego punktu pewnie zabraknie i tak się stało - analizuje Sebastian Grzegorek, a pytany o przyszłość drużyny stwierdza: - Niemal wszystkie dziewczyny są stąd, z Białegostoku czy okolic, a więc nie musimy kogoś ściągać. Ale oczywiście tak naprawdę to wszystko to kwestia pieniędzy. Dziewczyny robią to co lubią, ale to też jest ich praca, codziennie trenują, w weekendy grają i też im coś za to się należy. Zobaczymy więc jak to wszystko będzie. Na razie nie ma jeszcze mowy o wolnym, do czerwca nikt butów na kołku nie będzie zawieszał. Teraz jest czas na pracę z tymi młodymi dziewczynami, teraz można wszystko spokojnie poprawiać.

Więcej informacji na bialystok.sport.pl