Chemik Police musi udowodnić, że niemożliwe nie istnieje. Czas na rewanż z gigantem

We wtorek o godzinie 18:00, Chemik Police zagra w Stambule z miejscowym Fenerbahce. Będzie to rewanżowe spotkanie 1 rundy fazy play-off siatkarskiej Ligi Mistrzyń.
Pierwszy mecz rozegrano dwa tygodnie temu w szczecińskiej Azoty Arenie. Wtedy faworyzowane Turczynki nie dały drużynie Giuseppe Cuccariniego żadnych szans i wygrały 3:0. Taki wynik postawił zespół z Polic w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem. Aby przejść dalej, Chemik potrzebuje cudu. Za taki trzeba będzie uznać zwycięstwo 3:0 albo 3:1 i co za tym idzie doprowadzenie do tzw. "złotego seta", który także trzeba będzie wygrać. Fenerbahce w Lidze Mistrzyń nie potknęło się jeszcze ani razu, więc pozycja wyjściowa policzanek jest krytyczna. Nikt broni jeszcze jednak nie złożył.

- Lubimy złoto, więc mam nadzieję, że do tego złotego seta dojdzie - mówiła zaraz po pierwszym meczu, Anna Werblińska. - Wierzę, że na rewanż pojedziemy z zupełnie innym nastawieniem i pokażemy zdecydowanie lepszą siatkówkę.

Fatalny prolog

Policzanki nad Bosfor poleciały z międzylądowaniem w Bielsku-Białej, gdzie w niedzielę zagrały ligowy mecz z Aluprofem. Chemik miał pewnie zwyciężyć i poprawić sobie humory przed wtorkowym spotkaniem o życie, tymczasem polski średniak brutalnie sprowadził drużynę Cuccariniego do parteru i wygrał 3:0. Była to dopiero druga ligowa porażka polickiego zespołu w tym sezonie. I przyszła w najgorszym możliwym momencie.

- Nie ma czasu na rozpamiętywanie tej przegranej - mówi Katarzyna Gajgał-Anioł. - We wtorek musimy się spiąć, wyjść na parkiet i oddać na nim całe serce.

Aluprof obnażył jednak wszystkie słabości drużyny z Polic, która zamiast dominować, była bezradna.

- Zagrałyśmy słaby mecz i popełniałyśmy zbyt dużo błędów - kontynuuje zawodniczka Chemika. - Najbardziej zawiodła gra w ataku.

Los rzadko się uśmiecha

Zespół z Polic ma po raz drugi z rzędu zagrać w Final Four Ligi Mistrzyń, ale dzisiaj jest od tego bardzo daleki. Tym razem cel miał być osiągnięty drogą sportową, ponieważ w zeszłym sezonie Chemik miejsce w półfinale dostał z urzędu. Był organizatorem turnieju finałowego.

Trwające rozgrywki to jednak prawdziwa próba cierpliwości i wytrzymałości dla drużyny Cuccariniego. Jego podopieczne najpierw trafiły do grupy śmierci, z której po sporych kłopotach wyszły dopiero z trzeciego miejsca, a w pierwszej rundzie play-off los przydzielił policzankom najtrudniejszego możliwego rywala - Fenerbahce.

Jeśli we wtorek karta się nie odwróci, Chemik wypadnie za burtę Ligi Mistrzyń i będzie mógł się już skupić tylko na grze w Orlen Lidze. Pod znakiem zapytania stoi występ Heleny Havelkovej. Czeszka ma problem z barkiem i nie zagrała w niedzielnym meczu w Bielsku.

Początek spotkania Fenerbahce z Chemikiem, we wtorek o godzinie 18:00 (czasu polskiego).