Asseco Resovia już wiceliderem! Łuczniczka odprawiona w trzech setach

Mistrzowie Polski, siatkarze Asseco Resovii pewnie pokonali Łuczniczkę Bydgoszcz w meczu 18. kolejki PlusLigi i awansowali na drugie miejsce w tabeli. Rzeszowianie zrobili kolejny krok w kierunku awansu do finału.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Sytuacja w PlusLidze na dziewięć kolejek do końca była niezwykle ciekawa. W walce o drugie miejsce, które na końcu da grę w finale zostały trzy zespoły, których dzieliło niewiele, a o pozycji w tabeli decydował nawet stosunek setów. Lotos Trefl Gdańsk, PGE Skra Bełchatów i właśnie Asseco Resovii miały rozpocząć ostateczny wyścig o grę w finale.

Zanim jednak rzeszowianie wyszli na boisko w starciu z Łuczniczką, wiedzieli już, że rywale pogubili punkty. Lotos przegrał u siebie 1:3 z Jastrzębskim Węglem, a PGE Skra co prawda wygrała w Częstochowie z AZS-em, ale tylko 3:2 i zgarnęła zaledwie dwa punkty. A to oznaczało, że mistrzowie Polski, jeśli wygrają za trzy punkty, będą wiceliderem tabeli.

Asseco Resovii w tym sezonie zaliczała już kilka wpadek, głównie we własnej hali. Tym razem jednak nie pozwoliła sobie na niewykorzystanie szansy jaka się nadarzyła. Rzeszowianie w tygodniu mogli spokojnie potrenować, nie musieli rozgrywać spotkania w Lidze Mistrzów, bowiem są gospodarzami turnieju finałowego. I te kilka dni treningu było widać gołym okiem.

Bydgoszczanie, którzy w ostatnich spotkaniach spisywali się nieźle, tym razem nie mieli wiele do powiedzenia. Mistrzowie Polski kontrolowali przebieg spotkania od jego początku do samego końca. Górowali zwłaszcza w polu zagrywki i w przyjęciu. Po raz kolejny też bardzo dobrze ich grą kierował Lukas Tichacek, który wyszedł w podstawowym składzie.

W pierwszej partii goście tylko na początku dotrzymywali kroku faworyzowanemu rywalowi. Gdy Asseco Resovia przycisnęła zagrywką, uciekła przyjezdnym wyraźnie. W ekipie Andrzeja Kowala punktowali Bartosz Kurek, Amerykanin Russell Holmes i Tichacek. Nieźle funkcjonowała też obrona i kontry. Łuczniczka w połowie seta odrobiła kilka punktów, ale ostatnie słowo należało do rzeszowian.

I to były jedyna chwila, kiedy jakieś emocje zagościły na Podpromiu. W kolejnych setach Asseco Resovia już na początku wybijała z głowy rywalom jakiekolwiek marzenia o dobrym wyniku. W drugiej partii zapunktowała blokiem, w trzeciej zagrywką. Nie pomagały zmiany, których dokonywał Piotr Makowski. Łuczniczka nie miała pomysłu, ani pewnie umiejętności, by postawić się mocniej rzeszowianom. Nawet, gdy udało się ominąć blok, uderzyć mocno, to w obronie cuda wyczyniał Krzysztof Ignaczak, który był niemal bezbłędny także w przyjęciu. A zagrywka bydgoszczan nie była ani silna, ani skuteczna, z małymi wyjątkami, gdy serią popisał się Michał Ruciak. Dodatkowo sporo serwów lądowało w siatce albo na aucie.

Łuczniczka wykorzystała jednak chwilę rozluźnienia u miejscowych w końcówce meczu, doszła nawet rywali na punkt, a sytuację w przyjęciu musiał ratować Francuz Julien Lyneel. Przyjął, zaatakował, a resoviacy znów odbudowali przewagę, choć już nie tak wyraźną. To jednak wystarczyło, by zdobyć ważne trzy punkty i wyprzedzić w tabeli PGE Skrę Bełchatów, a Lotosowi uciec na pięć punktów.

ASSECO RESOVIA3
ŁUCZNICZKA BYDGOSZCZ0
Sety: 25:22, 25:18, 25:21.

Asseco Resovia: Tichacek, Jaeschke, Holmes, Kurek, Penczew, Dryja oraz Ignaczak (libero), Lyneel.

Łuczniczka: Radke, Klinkenberg, Kosok, Jarosz, Ruciak, Jurkiewicz oraz Żurek (libero), Krzysiek, Wolański, Murek, Wiese.

Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Jacek Litwin (obaj Kraków)

Widzów: 4,5 tys.