Sport.pl

Jagiellonia - Śląsk Wrocław. Świetny powrót kapitana

Zdobył gola, ale też zapobiegał utracie bramek. Przerywał akcje, mobilizował kolegów. Rafał Grzyb wrócił do podstawowego składu Jagiellonii i zaliczył bardzo dobry występ w meczu ze Śląskiem Wrocław
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

33-letni pomocnik do niedawna grał w niemal każdy spotkaniu Jagiellonii od pierwszej do ostatniej minuty. Zmieniło się to w ostatnich pojedynkach jesieni. Podczas sparingów w zimowym okresie przygotowawczym zazwyczaj występował w słabszym składzie, a więc zanosiło się na to, że kapitan drużyny zasiądzie na ławce rezerwowych również w lidze. Tak też się stało w pierwszym wiosennym meczu. Z Legią Warszawa w środku pomocy zagrali Jacek Góralski oraz Taras Romanczuk. Rafał Grzyb na murawie się nie pojawił.

W Warszawie białostoczanie spisali się źle, przegrali 0:4. Ponadto czwartą żółtą kartką w sezonie ukarany został Jacek Góralski. Zanosiło się więc na to, że Rafał Grzyb wróci do wyjściowego składu Jagiellonii na mecz ze Śląskiem Wrocław.

- Oczywiście szkoda, że nie będzie Jacka, bo on jest zawodnikiem, który dużo daje drużynie, jeśli chodzi o odbiory, o przechwyty, będzie go brakowało. Ja na pewno nie czekałem jednak na to, aż Jacek złapie czwartą kartkę. Najważniejsze jest dobro drużyny, to żeby punktować. Ja miejsce w składzie staram się wywalczyć na treningach. Nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, można w każdej chwili wskoczyć do składu i już później miejsca w nim nie oddać do końca - mówił przed starciem ze Śląskiem Rafał Grzyb. Z drużyną z Wrocławia pomocnik zagrał od pierwszej minuty i po tym jak się spisał powinien w podstawowym składzie rozpocząć też następne spotkanie.

Jagiellonia wygrała ze Śląskiem 2:1. Pierwszą bramkę dla białostoczan zdobył właśnie Grzyb, który popisał się świetnym instynktem. W końcówce pierwszej połowy z dystansu uderzył Konstantin Vassiljev. Piłkę odbił Mariusz Pawełek, a w bramce strzałem głową umieścił ją kapitan drużyny z Białegostoku.

- Rzadko strzelam gole, bo rzadko kiedy jestem w polu karny przy stałych fragmentach gry. Ze względu na mój wzrost przeciwnicy śmialiby się chyba niż potraktowali mnie poważnie - żartuje Rafał Grzyb. - Na pewno była to bardzo ważna bramka na 1:1, bo Śląsk stracił impet. Cieszę się z tego, że mój powrót został uwieńczony bramką. Dawno gola nie strzeliłem.

Kiedy wiec poprzedni raz kapitan Jagiellonii wpisał się na listę strzelców w ekstraklasie?

- Z Zagłębiem Lubin, wygraliśmy wtedy 1:0 - przypomina Rafał Grzyb, a było to dokładnie 8 marca 2014 roku.

Obie bramki białostoczan w piątkowym meczu padły w podobny sposób. Mariusz Pawełek, bramkarz Śląska, odbijał piłkę po strzałach Konstantina Vassiljeva, a następnie piłkarze Jagiellonii dobijali futbolówkę do bramki.

- Mariusz to doświadczony bramkarz i szkoda, że akurat jemu coś takiego się zdarza. Dla nas to jednak dobrze, bo dwa jego "prezenty" udało się nam wykorzystać - stwierdza Rafał Grzyb, który w piątek nie tylko zdobył gola, ale też podpowiadał kolegom, mobilizował ich, a białostoczanie w pewnym momencie byli w trudnej sytuacji. Nie dość, że w pierwszym wiosennym meczu przegrali aż 0:4 w Warszawie z Legią, to pojedynek ze Śląskiem też rozpoczęli od straty gola.

- Ja nie grałem w tym meczu w Warszawie, ale też przeżywałem porażkę. Teraz trzeba było w jakiś sposób tych chłopaków podbudowywać, żeby po prostu uwierzyli w siebie, żebyśmy dążyli do wyrównania, a później do zwycięstwa - opowiada kapitan drużyny i dodaje: - W głowach na pewno siedziało to przegrane spotkanie w Warszawie, gdy nic się nie udawało. Gdy straciliśmy bramkę w meczu ze Śląskiem po rzucie karnym widać było, że takie zmęczenie psychiczne nastało. Fajnie jednak, że się przełamaliśmy i mam nadzieję, że nie będzie to tylko pojedynczy epizod, ale w każdym meczu będziemy walczyć do końca.

Wygrana ze Śląskiem była też ważna w kontekście miejsca w czołowej ósemce rozgrywek po rundzie zasadniczej.

- Nawet bardzo ważna. Fajnie jest grać w piątek, wygrać i czekać jak się ułożą inne mecze, a nie grać w poniedziałek i czekać przez weekend co zrobią inne drużyny. To zwycięstwo ze Śląskiem nas jednak nie uspokoiło, bo te różnice punktowe nie są duże na tyle żebyśmy mogli spać spokojnie. Przed nami jeszcze trochę pracy, musimy punktować w następnych meczach. Wiele zespołów walczy o pierwszą ósemkę i nie możemy pozwolić sobie na jakąś większą serię w postaci straty punktów - podkreśla Rafał Grzyb.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: