Jagiellonia - Śląsk Wrocław. Wyeliminować błędy. Przeskoczyć rywala

Mieli bronić miejsca w pierwszej ósemce, teraz trzeba gonić rywali. Jagiellonia w piątek (godz. 18) zagra na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

W pierwszym meczu w ekstraklasie po zimowej przerwie białostoczanie przegrali 0:4 w Warszawie z Legią. Sama porażka nie jest jeszcze tragedią, ale to, jak zaprezentowali się podopieczni trenera Michała Probierza, powodów do optymizmu nie daje. Piłkarze Jagiellonii popełniali proste błędy, prezentując wręcz gole rywalom.

Bolesna weryfikacja

- Przyszła weryfikacja, o czym mówiłem przed wznowieniem rozgrywek - stwierdza szkoleniowiec Jagiellonii. - Cały tydzień, a nawet dwa trenowaliśmy, jak w umiejętny sposób wychodzić z pressingu, ale pierwsze 15 minut meczu zadecydowało o wszystkim. Mentalnie oddaliśmy pole rywalom. Nie może być też takiej sytuacji, jak przy pierwszej bramce, gdzie trzech obrońców bierze udział przy stracie, każdy z nich popełnia błąd indywidualny i później pada bramka. Nie ma możliwości, żeby z takim zespołem jak Legia nie przegrać wtedy wysoko.

- Wiadomo, że piłka to gra błędów, kto popełnia ich więcej, to przegrywa, ale takie błędy zdarzać się nie powinny - mówi natomiast Rafał Grzyb, który spotkanie z Legią obserwował z ławki rezerwowych. - Problemem jest to, że my te błędy powielamy. Popełniamy zbyt dużo błędów indywidualnych, po których tracimy bramki. Tak było jesienią, tak było w meczu z Legią. Ja jednak nie jestem od tego, aby oceniać zawodników, swoich kolegów, od tego jest trener. Nie da się na pewno tak szybko zapomnieć o tym meczu z Legią, wynik poszedł w świat. Z pewnością jednak te błędy, które popełniamy, trzeba jak najszybciej wyeliminować, bo czekają nas kolejne ciężkie spotkania, w których trzeba walczyć o pełną pulę. Przed nami trudny mecz ze Śląskiem, potem wyjazd do Poznania, starcie z Pogonią...

Trzeba gonić

Do wiosennej rywalizacji w ekstraklasie białostoczanie przystępowali z ósmej pozycji w tabeli. Zajmowali więc ostatnie miejsce dające grę po rundzie zasadniczej w grupie mistrzowskiej. Po porażce w Warszawie sytuacja się zmieniła. Jagiellonia jest na 11. pozycji. Do ósmej Lechii Gdańsk traci jednak tylko punkty. Śląsk, z którym zmierzy się w piątek, ma tyle samo punktów co białostoczanie (25), a więc będzie to ważna konfrontacja w kontekście walki o pierwszą ósemkę.

- Każdy mecz jest ważny. Nie ma spotkań, które są mniej ważne. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że jeden mecz nam już uciekł i w następnym musimy nadrabiać. Wypadliśmy z tej pierwszej ósemki i teraz musimy gonić, liczyć też na innych, a wcześniej byliśmy uzależnieni tylko od siebie - zauważa Michał Probierz.

- Każdy patrzy na razie w tej samej kolejności co my: czyli najpierw najważniejsze jest miejsce w tej pierwszej ósemce - stwierdza Rafał Grzyb i dodaje: - Nam ciąży delikatnie ten poprzedni sezon, w którym zajęliśmy trzecie miejsce, najlepsze w historii klubu. Każdy liczył, że będziemy to powtarzać, a na razie nie wygląda to najlepiej. Jest jednak jeszcze parę spotkań od końca rundy zasadniczej, różnice punktowe nie są duże i jeszcze nie ma się co martwić, że w tej górnej ósemce nie będziemy.

Dwóch wypada

W meczu ze Śląskiem można spodziewać się zmian w składzie Jagiellonii w porównaniu ze spotkaniem w Warszawie. Dwie roszady będą wymuszone. W piątek nie mogą zagrać Piotr Tomasik oraz Jacek Góralski. Obaj w starciu z Legią zostali ukarani żółtymi kartkami, a były to ich czwarte upomnienia w obecnym sezonie i muszą pauzować. Kto ich zastąpi? W środku pola może zagrać Rafał Grzyb.

- To trener decyduje, w jakim składzie personalnym wychodzimy. Oczywiście szkoda, że nie będzie Jacka, bo on jest zawodnikiem, który dużo daje drużynie, jeśli chodzi o odbiory, o przechwyty, będzie go brakowało - przyznaje Grzyb. - Ja na pewno nie czekałem jednak na to, aż Jacek złapie czwartą kartkę. Najważniejsze jest dobro drużyny, to żeby punktować. Ja miejsce w składzie staram się wywalczyć na treningach. Nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, można w każdej chwili wskoczyć do składu i już później miejsca w nim nie oddać do końca.

Z kolei zamiast Piotra Tomasika na lewej stronie obrony może wystąpić Marek Wasiluk, który już jesienią wrócił do gry po poważnej kontuzji kolana. Inną z opcji mógłby być Jonatan Straus, on jednak z powodu urazu treningi zespołu na razie może oglądać co najwyżej z boku boiska.

Burliga już jest

Jeszcze innym rozwiązaniem jest natomiast wystawienie Łukasza Burligi. 27-letni piłkarz jest prawym obrońcą, ale gra na lewej stronie też nie jest mu obca. Chociaż trzeba też zauważyć, że Burliga jeszcze w zasadzie nie miał za bardzo okazji trenować z Jagiellonią. Do Białegostoku przyjechał dopiero w czwartek. Po przejściu badań medycznych były zawodnik Wisły Kraków podpisał trzyipółletni kontrakt z Jagiellonią.

- Prócz Jagiellonii była jeszcze jedna propozycja z Polski. Były też dwie opcje wyjazdu zagranicznego, ale jedna nie przekonywała mnie sportowo, a druga nie zadowalała finansowo. Jagiellonia była mną zainteresowana od dłuższego czasu. Fajnie przychodzić do klubu, w którym czujesz, że wszyscy cię chcą. Prezesi byli bardzo konkretni i nie mieliśmy problemów, żeby się dogadać - mówi Burliga na łamach www.jagiellonia.pl.

Jeżeli nowy obrońca w piątek zadebiutuje w barwach Jagiellonii, to szybko będzie miał okazję zrewanżować się Śląskowi. W pierwszej wiosennej kolejce Wisła, z Burligą w składzie, przegrała 0:1 we Wrocławiu.

Absencje w Śląsku

W porównaniu ze spotkaniem z ekipą z Krakowa w podstawowej jedenastce Śląska w piątek dojdzie do co najmniej dwóch zmian. Z Jagiellonią nie będą mogli zagrać Tom Hateley i Dudu Paraiba, którzy muszą pauzować z powodu żółtych kartek.

- Wypada nam dwóch piłkarzy, którzy dobrze zaprezentowali się w pierwszym meczu z Wisłą. To na pewno są wartościowi gracze. Na szczęście mamy kilka wersji zastępczych na tych pozycjach, jak Peter Grajciar, Marcel Gecov oraz Mariusz Pawelec. Są to zawodnicy, którzy wejdą i na pewno nie stracimy na jakości gry - uważa trener Śląska Romuald Szukiełowicz i dodaje: - Jagiellonia przegrała w Warszawie na inaugurację wiosny bardzo szybko, bo już na początku straciła dwa gole. Zdjęcie później przez trenera Michała Probierza z boiska zawodników, którzy na pewno będą postaciami wiodącymi w meczu z nami, daje dużo do myślenia. Na pewno będzie to ciężki pojedynek, ale uważam, że Jagiellonia jest do ogrania u siebie, o czym świadczą statystyki. Można tam odnieść zwycięstwo i z takim założeniem jedziemy.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Program spotkań 23. kolejki

Piątek: Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław (godz. 18, sędzia Bartosz Frankowski - Toruń); Piast Gliwice - Pogoń Szczecin (godz. 20.30).

Sobota: Korona Kielce - Lechia Gdańsk (godz. 15.30); Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Cracovia (godz. 18); Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań (godz. 18).

Niedziela: Zagłębie Lubin - Legia Warszawa (godz. 15.30); Górnik Zabrze - Ruch Chorzów (godz. 18).

Poniedziałek: Wisła Kraków - Górnik Łęczna (godz. 18).

Tabela

1. Piast Gliwice224639-25
2. Legia Warszawa224346-21
3. Cracovia223947-29
4. Pogoń Szczecin223929-22
5. Lech Poznań223128-27
6. Ruch Chorzów223127-31
7. Zagłębie Lubin222827-31
8. Lechia Gdańsk222630-27
9. Górnik Łęczna222625-32
10. Śląsk Wrocław222522-29
11. Jagiellonia Białystok222530-38
12. Korona Kielce222418-26
13. Termalica Nieciecza222423-32
14. Wisła Kraków222328-24
15. Górnik Zabrze222129-35
16. Podbeskidzie222121-40
Osiem pierwszy drużyn po rundzie zasadniczej zagra o mistrzostwo. Pozostałe będą walczyć o utrzymanie w lidze.