Sport.pl

Kontuzjowani widzewiacy powoli wracają do treningów

W ostatnim meczu Widzewa nie zagrało aż dziewięciu piłkarzy, który zmagają się z kontuzjami. Większość urazów wynika z ciężkiego okresu przygotowawczego
W sobotę Widzew zmierzył się w Uniejowie z KS Kutno. Łodzianie zaprezentowali się o wiele lepiej od lidera klasy okręgowej i wygrali aż 4:0, choć trener Marcin Płuska nie mógł wystawić Adriana Budki, Łukasza Fornalczyka, Damiana Dudały, Roberta Kowalczyka, Princewilla Okachiego, Patryka Strusa, Mateusza Milczarka i Konrada Puchalskiego. Brakowało także Daniela Maczurka, przechodzącego rehabilitację po operacji kolana. On jednak w tym sezonie już nie zagra w drużynie.

W ostatnim czasie widzewiacy skupili się na ciężkich przygotowaniach siłowych, dlatego - co podkreślają szkoleniowcy - duża liczba urazów nie jest czymś niezwykłym. Teraz obciążenia mają już być mniejsze. Trenerzy będą jednak oszczędzać zawodników, bo wiosenną kadrę trudno wyobrazić sobie bez Budki, Okachiego, Dudały czy Kowalczyka. - Wszyscy powoli wracają jednak do zdrowia - mówi Płuska. - W poniedziałek trenowali już Strus i Milczarek, którzy tak naprawdę mogli zagrać w Uniejowie, ale nie chcieliśmy ryzykować ich zdrowia. To są kontuzje przeciążeniowe, niby niegroźne, ale wolimy dmuchać na zimne. Lekkie urazy mają także Michał Bondara i Kamil Bartosiewicz.

Budka i Dudała z kolei mieli rozpocząć treningi we wtorek, a Kowalczyk dostał wolne do czwartku. - Dłuższą pauzę ma tylko Fornalczyk [narzeka na problemy z kolanem po sparingu z Lechią Tomaszów - przyp. red.] i jeszcze nie wiadomo, kiedy to nas dołączy - mówi Płuska. - Okachi, zgodnie z tym, co mówiłem wcześniej, ma pojechać z nami na obóz na Podkarpacie.

W piątek Widzew ma w planie mecz z Orłem Nieborów. Nie wiadomo jednak, czy dojdzie on do skutku właśnie ze względu na kontuzje. Trzeba bowiem pamiętać, że w sobotę drużyna wyjeżdża na zgrupowanie do Mielca i Krosna.

Więcej o: