Liga Mistrzów. Rusza wyścig o Final Four w Krakowie

Dwanaście drużyn rozpoczyna rywalizację w play-off siatkarskiej Ligi Mistrzów. Każda z nich marzy, by w kwietniu przyjechać na Final Four do Krakowa, w którym jako gospodarz jest już mistrz Polski Asseco Resovia. Początek spotkania Lotosu z Zenitem we wtorek o godz. 20. Skra z Ziraatem zagra w środę o godz. 18.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Zasady siatkarskiej Ligi Mistrzów są może dziwne, ale od lat właśnie tak jest, że już po fazie grupowej jeden zespół ma gwarantowany udział w turnieju finałowym. To gospodarz, który teraz zamiast rywalizować na boisku, musi zmagać się z organizacją Final Four. W tym roku turniej odbędzie się w Krakowie, a gospodarzem będzie Asseco Resovia, czyli jedna z dwóch drużyn, które w fazie grupowej nie poniosły żadnej porażki.

O trzy pozostałe miejsca walczyć będzie dwanaście zespołów, które muszą przebrnąć przez dwie rundy play-off. W tej dwunastce są dwie polskie ekipy, PGE Skra Bełchatów i Lotos Trefl Gdańsk. Bełchatowianie rok temu, podobnie jak Asseco Resovia, wdarli się do turnieju finałowego, Lotos Trefl debiutuje w tych rozgrywkach. I o ile gdańszczanie spokojnie podchodzą do rywalizacji, to w Bełchatowie cel jest jeden - turniej w Krakowie. Ale zadanie dla Skry i Lotosu nie jest łatwe.

Gdańszczanie trafili już w pierwszej rundzie na najlepszy zespół europejski ostatnich lat, zwycięzcę Ligi Mistrzów sprzed roku, rosyjski Zenit Kazań. Rosjanie od kilku lat stawiają wszystko na wygrywanie w Lidze Mistrzów, nie ma dla nich rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o transfery. W swojej ekipie mają m.in. świetnego Kubańczyka z polskim paszportem Wilfredo Leona, czy Amerykanina Matta Andersona. Zespól z Kazania stać nawet na to, by zatrudniać bułgarskiego libero Teodora Salparowa, tylko po to, by ten grał w europejskich pucharach.

Zenit znany jest też z tego, że potrafi w trakcie sezonu ściągnąć zawodników po to, by powalczyć o Final Four. W tym roku zrobił podobnie. Do ekipy trenera Wladimira Alekno kilka tygodniu temu dołączył reprezentant Rosji, rozgrywający Aleksander Butko. Ten co prawda wraca po kontuzji, ale będzie sporym wzmocnieniem i tak kosmicznej drużyny z Kazania.

Lotos Trefl Gdańsk w tym zestawieniu wygląda jak kopciuszek, ale sezon pokazał już, że Rosjanie także są do ogrania. Ale czy dwa razy, tak by awansować dalej? To już większy problem. A żeby grać dalej trzeba wygrać dwa spotkania, albo jedno 3:0 lub 3:1, a w rewanżu przegrać 2:3. Jest też inna możliwość. Wygrać za trzy punkty lub za dwa i przegrać w takim samym stosunku, a na końcu zwyciężyć w złotym secie, granym do 15. Ale to już niemal loteria.

Dużo łatwiejsze zadanie ma PGE Skra Bełchatów, która uniknęła rosyjskiej czy włoskiej ekipy. Bełchatowianie zmierzą się z tureckim Ziraat Bankasi Ankara, zespołem mocnym, solidnym, ale jednak bez takich gwiazd jak choćby wspomniany Zenit. Skra, podobnie jak Lotos, pierwszy mecz zagra u siebie, rewanż na wyjeździe. A to dlatego, że w swoich grupach polskie drużyny zajęły drugie miejsca. To może być szczególnie ważne w momencie, gdy trzeba będzie rozgrywać złotego seta. Ten grany jest przecież po rewanżowym pojedynku.

Jeśli obu polskim drużynom udałoby się przejść do kolejnej rundy, trafią w niej na siebie. Jeśli dalej zagra tylko jedna, wtedy będzie mogła wziąć rewanż na rywalu, którzy wyeliminował kolegów.

W innych parach najciekawiej zapowiadają się pojedynki włosko-tureckie. Arkas Izmir podejmował będzie Cucine Lube Civitanowę, a Halkbank Ankara DHL Modenę. W dwóch innych zestawach faworyci są znani od początku. To rosyjski Biełogorie Biełgorod, który zagra z francuskim Tours VB i włoskie Trentino Diatec, które zmierzy się z belgijskim Volley Asse-Lennik.

Rewanże odbędą się za dwa tygodnie, a Final Four zaplanowano na 16 i 17 kwietnia.



Najbogatsi polscy sportowcy [RANKING]