Sport.pl

Lech Poznań - Termalica Nieciecza 5:2! Trzy asysty Karola Linettego, dwa gole Dawida Kownackiego i Szymona Pawłowskiego

Siedem goli przy Bułgarskiej, mnóstwo emocji i całkiem ciekawy mecz, a także gol w debiucie nowego nabytku Duńczyka Nicki Billego wynagrodziły kibicom Lecha Poznań kilka tygodni czekania na wznowienie rozgrywek. Lech wygrał 5:2
Trener Jan Urban, mówiący o Lechu Poznań grającym piłkę efektowną, szybką, ofensywna i na jeden kontakt miał teoretycznie małe szanse na zrealizowanie tego na pozimowej murawie stadionu przy Bułgarskiej, w meczu z Termalicą Nieciecza, który wygrać trzeba było koniecznie. To był warunek rozpoczęcia podobnej passy jak ta, z jesieni, która pozwoliła Lechowi wyjść z ostatniego miejsca w tabeli aż do czołówki. I walczyć dalej o mistrzostwo.

Szanse miał małe, a jednak zrealizował. Lech zaczął grać w stylu, jakiego jesienią nie było dane oglądać widzom. Wtedy poznaniacy walczyli o przetrwanie, o przerwanie kociokwiku, w który zamieniła się obrona mistrzostwa. I bez fajerwerków, popisów gry w piłkę i rozkoszy dla oczu kibiców Kolejorz przetrwał. Teraz miał pokazać w pełni na co go stać.

W 16. sekundzie pierwszego meczu w roku Lech oddał strzał, krótko potem miał okazję bramkową. Zdecydowanie w grze lechitów było bardzo duże, potrafili oni bardzo często odbierać piłkę rywalom w środku pola i przechodzić do ataku. Ten konstruowany był nie mozolnie, a szybko i z pomysłem, który sprowadzał się do gry na małej przestrzeni, z kolegą znajdującym się o metra, dwa dalej.

W taki sposób padła bramka w 11. minucie. Bardzo aktywny na początku mecz Szymon Pawłowski zagrał świetną akcję z Karolem Linettym. Ten tyłem do bramki, z obrońcą na plecach zagrał mu piłkę nad linią defensywy Termaliki, na wolne pole. I Szymon Pawłowski, od piątku gracz z nowym kontraktem do 2019 roku, wjechał z nią niemal do bramki.

Gra Lecha mogła się podobać. Podobać mógł się fakt, że Marcin Kamiński czy Vladimir Volkov tak często wychodzili do akcji ofensywnych. Że Abdul Aziz Tetteh z taką mocą rozbijał odbiorami piłki akcje rywali już w ich początkowej fazie. To jednak nie tak, że Termalica czuła tylko wiatr po akcjach Kolejorza. Sama także przyjechała tu zaproponować grę w piłkę. Wojciech Kędziora trafił w słupek, Dawid Plizga miał także dobra okazję bramkową.

Lech miał ich więcej. Ta z 21. minuty była palce lizać - Abdul Aziz Tetteh podał w tempo do Nickiego Bille i Duńczyk miał do rozegrania pojedynek z bramkarzem Termaliki, który przegrał na dystansie.

On i Vladimir Volkov zagrali od pierwszej minuty, jako debiutanci. Hiszpan Sisi - trzeci ze sprowadzonych tej zimy cudzoziemców - nie mógł. Korea Południowa okazała się być zbyt daleko, by sprowadzić na jego czas dokumenty.

I Nicki Bille doczekał się w debiucie bramki. W 42. minucie znów asystą popisał się Karol Linetty, a Duńczyk efektownie wpakował piłkę do siatki. Jęki po niewykorzystanych okazjach Denisa Thomalli ustały. Niedawny zawodnik Esbjerg fB miał trzy okazje, jedną wykorzystał. A kolejnego gola nie uznał mu sędzia z powodu spalonego- a było to podanie od Vladimira Volkova. Co ciekawe, swą debiutancką bramkę zdobył w tej samej minucie, w której kilkaset uczynił to także kilometrów na zachód, w Hamburgu łotewski napastnik Artjoms Rudnevs. Snajper z piękna kartą w Lechu, o którym marzył zimą cały Poznań, wyszedł w pierwszym składzie HSV na mecz z Borussią Mönchengladbach.

Lech prowadził 2:0, ale jeszcze przed przerwą dał sobie strzelić bramkę. Ambitnie i niezłomnie, a także ciekawie grająca Termalica zdobyła go za sprawą Wojciecha Kędziory, co przypomniało wszystkim na stadionie, że Kolejorz zaczął mecz ofensywnie i zrobił wrażenie, ale z czasem stygł coraz bardziej i tempo zwalniał. Cztery minuty po przerwie Wojciech Kędziora uderzył znowu, wykorzystując podanie Jakuba Biskupa. Zdumiony Jasmin Burić nie obronił tej piłki i Termalica wyrównała. Niezwykła była jej gra w tym spotkaniu, bez cofania się, bez asekuracji, odważnie stawiała czoła Lechowi. Odważnie i z powodzeniem.

Strzelcy strzelcami, ale Lech Poznań miał świetnego asystenta. W 57. minucie Karol Linetty skompletował hat-trick - trzy asysty w jednym spotkaniu. Do tego ostatniego, bramkowego podania Szymon Pawłowskie wybiegł za szybko. Spalił, ale sędzia nie zauważył i Lech prowadził 3:2. A ponieważ była w tym zasługa Nickiego Bille, dostał brawa na stojąco, gdy schodził zmieniony przez Dawida Kownackiego. Młody lechita dostał trzy minuty gry, a wystarczyło to do zdobycia gola. Po faulu Pavla Stano na Darko Jevticiu poznaniacy mieli rzut karny. Tomasz Kędziora podszedł do Dawida Kownackiego z miną typu "oddawaj piłę, ja strzelam", ale napastnik nie przepuścił okazji. Podwyższył na 4:2. A żeby nikt mu nie wypomina, że tylko z karnych strzela, po chwili, w ostatniej minucie meczu strzelił jeszcze drugą bramką ładnym uderzeniem z powietrza po zagraniu Macieja Gajosa.

Termalica miała ochotę do gry, przez co mecz wyglądał bardzo ciekawie. Szanse na korzystny wynik straciła dopiero w ostatnich minutach. Lech nie tracił więcej goli. Tracił za to piłkarzy - na kolejny mecz w Bielsku-Białej. Za kartki będą tak pauzowali Łukasz Trałka i Karol Linetty.





Więcej o:
Skomentuj:
Lech Poznań - Termalica Nieciecza 5:2! Trzy asysty Karola Linettego, dwa gole Dawida Kownackiego i Szymona Pawłowskiego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX