Sport.pl

Lech Poznań - Termalica Nieciecza. Mistrz Polski wraca do gry. Z nowymi piłkarzami, nowymi pomysłami i starą murawą

- A co przed chwilą powiedziałem? Musimy być gotowi na wszystko - mówi trener Lecha Poznań Jan Urban. Szkoleniowiec nie wyklucza, że przyjdzie taki moment niedzielnego meczu z Termalicą Nieciecza, gdy zagra trójką obrońców.
W niedzielę o godz. 15.30 skończy się wreszcie to, co dla kibica najgorsze - zimowy sen w oczekiwaniu na wznowienie rozgrywek. Lech Poznań znów wyjdzie na boisko, by zagrać z Termalicą Nieciecza. Tą, która go tak zlała w rundzie jesiennej - 3:1 podczas meczu w Mielcu.

Ale kiedy to było!? Dawno, dawno temu, w czasach przegrywającego z każdym jak leci Lecha. Od tamtej pory Kolejorz zdołał już wrócić do czołówki ligowej, od października do grudnia przegrał w kraju tylko z liderem, Piastem Gliwice.

Trener Jan Urban chce wrócić do tej passy. Bo tylko takie zrywy i ciągi seryjnych zwycięstw spowodują, że Kolejorz odrobi 17 punktów straty do lidera. Odrobi tyle, by po podzieleniu ich na pół przed rundą finałową mieć widoki na mistrzostwo. To byłaby historia nie z tej ziemi!

Trener Urban oponuje przed wyglądaniem jej końca. - Jesienią mieliśmy taką zasadę, by specjalnie myślami do przodu nie wybiegać. I ona się nam sprawdziła. Mecz po meczu, punkt po punkcie, krok po kroku - mówi. - Teraz też tak zróbmy. Mamy do zagrania dziewięć spotkań rundy zasadniczej. To na tyle mało, że one są dla nas szczególnie ważne. Mamy mało czasu, by odrobić straty.

- Dziewięć meczów i siedemnaście punktów - kiwa głową szkoleniowiec. Wygląda na niemożliwe do zrobienia, ale awans na szóste miejsce w tabeli też jesienią wydawał się taki.

Taka passa jest możliwa, pod warunkiem że Lech Poznań zacznie tegoroczne rozgrywki udanie. Że nie zepsuje tego pierwszego meczu. Dlatego jego ranga wykracza dużo dalej poza zwykłe trzy punkty do tabeli. - Zgadzam się, będzie miał duże psychologiczne znaczenie - powiada Jan Urban.

A przecież ten mecz to masa niewiadomych! Trudno powiedzieć, w jakiej formie jest Lech Poznań. W czasie przygotowań wygrał jedynie dwa mecze sparingowe rozgrywane w Polsce (3:1 z Wigrami Suwałki i 3:0 z Chrobrym Głogów), z rywalami zagranicznymi na boiskach Cypru i Hiszpanii mu się to nie udało. Na dodatek ostatni sparing z Chrobrym Głogów był tajny, zamknięty dla widzów. Wielu podejrzewa, że to dlatego, by trener Jan Urban mógł przećwiczyć nowe ustawienia.

- Tak, szukamy nowych rozwiązań. Chcemy być na nie gotowi, by użyć ich w razie konieczności. Nawet w trakcie spotkania, gdy przyjdzie nam zmienić ustawienie w zależności od okoliczności i wyniku - mówi Jan Urban, podejrzewany o chęć gry trzema obrońcami zamiast obecnych czterech. - Potwierdzam, przyjdą takie chwile wiosną, gdy tak zagramy - mówi.

A kiedy dziennikarze zapytali go, co się stanie, gdy zastępujący pauzującego za kartki Tamasa Kadara nowy nabytek, Serb reprezentujący Czarnogórę Vladimir Volkov nie wytrzyma całego meczu z Termalicą Nieciecza, Jan Urban odrzekł: - A co przed chwilą powiedziałem? Musimy być gotowi na wszystko.

Tym samym uchylił rąbka, że mecz z beniaminkiem ekstraklasy zacząć może czterema obrońcami, a kończyć trzema.

Postawa nowych nabytków to także wielka niewiadoma. Duńczyk Nicki Bille Nielsen dotąd za wiele nie pograł nawet podczas sparingów, Lech wciąż walczy o papiery Hiszpana Sisiego. Kluczowy wydaje się Vladimir Volkov, bo bez jego dobrej postawy Lech nie będzie miał lewej obrony.

- Sam jestem ciekaw - odpowiada Jan Urban, pytany o grę nowych graczy Kolejorza.

Wreszcie pozostaje niewiadoma ostatnia - murawa. - Nie wygląda to za dobrze - kręci głową kapitan Lecha Łukasz Trałka. - Miękko i grząsko. No ale przecież nie będziemy zwalali na boisko...

Jedyne co jest pewne, to godzina rozpoczęcia meczu - niedziela, godz. 15.30.

Więcej o:
Skomentuj:
Lech Poznań - Termalica Nieciecza. Mistrz Polski wraca do gry. Z nowymi piłkarzami, nowymi pomysłami i starą murawą
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX