Sebastian Steblecki wraca na ul. Kałuży: Pewnie dziwnie się poczuję

- Zazwyczaj występowałem w koszulce w biało-czerwone pasy, a teraz przyjdzie mi walczyć przeciwko tak ubranym zawodnikom - podkreśla wychowanek Cracovii, która podejmie w sobotę Górnika Zabrze (godz. 18, relacja na krakow.spor.pl).


Andrzej Klemba: Wraca pan do ekstraklasy i od razu mecz z Cracovią.

Sebastian Steblecki: To będzie dla mnie specyficzne spotkanie. Wracam na stare śmieci i może będę się dziwnie czuł, gdy pójdę do innej szatni. Zazwyczaj występowałem w koszulce w biało-czerwone pasy, a teraz przyjdzie mi walczyć przeciwko tak ubranym zawodnikom. Taki jednak jest los piłkarza. Jestem teraz w Górniku i jestem z tego szczęśliwy, bo to także zasłużony klub z dużą liczbą kibiców i fajną otoczką. Nic tylko walczyć o miejsce w składzie. Sentymenty należy odstawić na bok.

Błyskawicznie zmienił pan klub.

- Przejście do Górnika odbyło się bardzo szybko. Bardzo mi zależało, by zmienić otoczenie. Czekałam na ofertę, w której usłyszę od ludzi z klubu, że jestem potrzebny i widzą mnie w zespole. Mam potencjał, który przyda się w drużynie. Tak się złożyło, że Górnik się zgłosił.

Nie było sygnałów z Cracovii?

- Nie. Nie byłem tym zaskoczony, bo teraz zespół walczy o europejskie puchary. Do tego ma bardzo silną linię pomocy i raczej nie potrzebuje w nich znaczących zmian. Co innego zespół walczący o utrzymanie jak Górnik, bardziej potrzebuje dopływu świeżej krwi.

Cracovia bardzo się zmieniła?

- Nie było mnie półtora roku, ale przyglądałem się jak zespół się rozwija. Oglądałem gdy tylko mogłem spotkania Cracovii. Wielu zawodników zrobiło duży postęp z czego się cieszę. Większość zespołu to moi bardzo dobrzy koledzy, z którymi wciąż utrzymuje kontakt. Dzwoniliśmy do siebie, a czasem udawało się nawet spotkać. Życzę Cracovii jak najlepiej.

Panu przyjdzie bronić się przed spadkiem.

- Jeśli wziąć pod uwagę tabelę, to każda drużyna nie może jeszcze czuć się bezpiecznie. Różnice punktowe są bardzo małe między zespołami. Wisła jest tuż nad nami, a przewagę ma niewielką [dwa punkty]. Mamy jeszcze kilka spotkań z tym rywalami, do których tracimy najmniej, więc sprawa utrzymania jest otwarta. Mamy za sobą bardzo dobrze przepracowany okres przygotowawczy. I to na pewno zaprocentuje w lidze. Wystarczy, że wygramy kilka spotkań i nabierzemy wiatru w żagle. I od razu zmieni się też atmosfera.

Jak się pan odnalazł w zespole z Zabrza?

- Bardzo dobrze czuję się w Górniku. Jest tu kilku ciekawych graczy. Wydaje mi się, że dobrze się uzupełniamy i wiemy jakie są nasze role na boisku. Trener to dobrze poukładał i z gry oraz realizacji taktyki może być zadowolony. Czuję więź z tym zespołem. Mam nadzieję, że forma też będzie rosła, ale to w zależności ile będę dostawał szans, by się pokazać.