Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii: Czasami brakuje nam "chłodnej głowy".

Ostatnie siedem dni siatkarze Asseco Resovii chcieliby z pewnością wymazać z pamięci. Mistrzowie Polski przegrali w Pucharze Polski, a ich szansę na obronę tytułu mistrza Polski również mocno stopniały. "Katem" rzeszowian dwukrotnie była PGE Skra Bełchatów. - Popełniamy za dużo błędów własnych, w najważniejszych momentach brakuje nam "chłodnej głowy" - uważa Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Niedawno pisaliśmy, że luty będzie miesiącem prawdy dla Asseco Resovii. W ciągu czterech tygodni mistrzowie Polski mieli przecież do rozegrania kilka kluczowych spotkań w PlusLidze i turniej finałowy Pucharu Polski. Marzenia o zdobyciu krajowego pucharu już przed tygodniem trzeba było odłożyć przynajmniej na następny rok. W sobotnim półfinale rozgrywek lepsza od Asseco Resovii okazała się PGE Skra Bełchatów. Ta sama drużyna zawitała do Rzeszowa cztery dni później. Tym razem stawką pojedynku były ligowe punkty i druga lokata w tabeli, dająca w tym sezonie prawo gry w ścisłym finale PlusLigi. I Bełchatowianie zadali siatkarzom Andrzeja Kowala kolejny bolesny cios. W hali Podpromie gospodarze przegrali 2:3. Strata do PGE Skry wynosi więc już trzy punkty. Do rozegrania zostało jeszcze dziesięć kolejek, więc z pewnością jest to dystans do odrobienia, ale miejsca na kolejne porażki nie ma już wcale. Sytuacja jest tym trudniejsza, że przed rzeszowianami kilka trudnych i arcytrudnych wyjazdów. W tym sezonie siatkarze Asseco Resovii udowodnili jednak, że przywilej gry we własnej hali nie jest jednak dla nich żadnych atutem. Na 10 spotkań w hali Podpromie, rzeszowianie aż pięciokrotnie schodzili z parkietu pokonani. Może na terenie przeciwnika będzie im więc łatwiej o zwycięstwa?



Rozmowa z Fabianem Drzyzgą, rozgrywającym Asseco Resovii



Kamil Gorlicki: Cztery dni i dwie porażki z PGE Skrą Bełchatów. W obu meczach mieliście swoje szanse, ale pogrążały was błędy własne.

Fabian Drzyzga: Te dwa spotkania były zupełnie różne, ale zgadza się, że obie bolą. W Pucharze Polski w pierwszym secie zagraliśmy kapitalnie, ale potem odcięło nam wszystko. W środę było odwrotnie. Rozkręcaliśmy się z seta na set. W ostatecznym rozrachunku okazaliśmy się jednak minimalnie gorsi.

W dwóch pierwszych partiach myliliście się aż 24-krotnie. Mimo tego, zwycięstwo w drugiej partii było na wyciągnięcie ręki. Kompletnie zawiodła was jednak zagrywka.

Polecenia przedmeczowe były takie, że mamy "strzelać" na zagrywce i ryzykować. Psuliśmy jednak za dużo serwisów, a w odpowiednim momencie nie przykręciliśmy "kurka", żeby dać dwóm, trzem chłopakom mocno zagrywać, a reszta mogła ten serwis bardziej poszanować. Trochę podaliśmy im więc rękę. Po dwóch setach było 2:0 dla PGE Skry, a powinien być remis.

Ty sam "przykręciłeś" za to Bartosza Kurka. Wasz atakujący rozegrał w środę kapitalne spotkanie i zdobył prawie połowę wszystkich punktów dla Asseco Resovii. Nie uważasz, że brakowało mu wsparcia na lewym skrzydle? Skrzydłowi PGE Skry zdecydowanie lepiej się uzupełniali.

Bartek Kurek jest naszym liderem w ataku bez dwóch zdań, ale nasi przyjmujący mieli też niezłe momenty. Myślę, że to nie brak skuteczności nam dzisiaj zaszkodził, a ilość własnych błędów, brak "chłodnej głowy" w najważniejszych momentach

Mecz z bełchatowianami był określany "małym półfinałem" PlusLigi. Wydaje się jednak, że porażka 2:3 jeszcze niczego nie przesądza. Warunek jest jeden - musicie zacząć regularnie wygrywać, także z tymi największymi w lidze.

Dokładnie tak. Gdybyśmy przegrali 3:0 to byłoby dużo, dużo trudniej. Przegraliśmy jednak dopiero po tie-breaku, więc sprawa awansu do finału jest nadal otwarta. Do zdobycia jest przecież 30 punktów, więc grania zostało naprawdę sporo. Ciężkie wyjazdy wcale nie muszą okazać się naszym przekleństwem. Do tej pory nie szło nam przecież w hali Podpromie. Może niektórym chłopakom będzie lepiej grało się na terenie rywali? Zobaczymy.

Organizujecie w tym sezonie Final Four Ligi Mistrzów, więc będzie trochę więcej czasu na spokojny trening. Skra w tym czasie musi bić się w europejskich pucharach. Myślisz, że może to mieć znaczenie w kontekście walki na krajowym podwórku?

Mam nadzieję, że tak będzie. Skra to jednak nie jest zespół, która gra tylko jedną szóstką. Miguel Falasca umiejętnie rotuje składem i na pewno będzie mądrze dysponował siłami swoich najważniejszych zawodników. Z pewnością Bełchatów ma jednak trudniejszą drogę niż my.

Coraz częściej w mediach pojawiają się informację, że w przyszłym sezonie PlusLiga może być jeszcze bardziej liczebna, bo nawet 16 zespołowa. Co myślisz o tym pomyśle? Kadrowiczom grania chyba nie brakuje?

Myślę, że kalendarz już teraz jest wypełniony do granic możliwości. Lepszym pomysłem byłoby sprawdzenie tych, którzy w tej chwili grają w PlusLidze czy spełniają wszystkie kryteria i ewentualnie za nich dokooptować nowe ekipy. Na 16 drużyn według mnie nie ma miejsca.