Górnik Zabrze. Klub chce się rozstać z Mariuszem Przybylskim, ale ten ma inne plany

- Mariusz Przybylski nie jest zainteresowany grą w klubie z niższej ligi. Deklaruje walkę o powrót do pierwszej drużyny - mówi Marek Pałus, prezes Górnika Zabrze.
Czy Górnik Zabrze będzie piął się tabeli? Podyskutuj na Facebooku >>

Już w momencie ogłoszenia listy transferowej Górnika Zabrze (na początku stycznia) wyglądało na to, że część wpisanych na nią nazwisk ze znalezieniem nowych pracodawców będzie mieć problem. Przykładowo, trudno było przypuszczać, że znajdzie się klub, który zaoferuje Mariuszowi Przybylskiego - piłkarzowi już 34-letniemu - kontrakt co najmniej zbliżony do tego, jaki ma na Roosevelta. A ma jeden z wyższych. Dlatego już krótko po ogłoszeniu wspomnianej listy pytaliśmy Leszka Ojrzyńskiego, czy wystawieni na nią piłkarze mogą otrzymać szansę powrotu do ekstraklasowej kadry.

Trener Górnika mówił tak: - W piłce niczego nie można wykluczyć, ale jest to mało prawdopodobne. Żeby chcieć sięgnąć po kogoś z tej listy, musielibyśmy mieć w zespole prawdziwą plagę kontuzji. Pamiętajmy, że zawodnicy wystawieni na listę transferową rozpoczęli przygotowania z naszymi rezerwami. Trenują krócej, mają inne obciążenia. Tymczasem my chcemy bazować na takiej pracy, jaką wykonujemy z piłkarzami pierwszej drużyny. Chłopakom trenującym dziś z rezerwami trudno byłoby nadrobić ten czas.

Mimo wszystko, zdarzył się jeden wyjątek - wobec kontuzji Erika Grendela miejsce w kadrze pierwszej drużyny utrzymał wystawiony na listę transferową Rafał Kurzawa. Co więcej, pojechał z drużyną już na pierwsze zgrupowanie, do Grodziska Wielkopolskiego. Czyli zupełnie inaczej niż wspomniany Przybylski, Mateusz Słodowy czy Dzikamai Gwaze, którzy od początku zimowych przygotowań znajdują się w rezerwach. Tym bardziej więc klubowi zależy na rozstaniu z nimi.

- Przybylski nie jest jednak zainteresowany grą w klubie z niższej ligi. Deklaruje walkę o powrót do pierwszej drużyny - mówi Marek Pałus, prezes Górnika. - Słodowemu i Gwaze kończą się natomiast kontrakty. Możliwe, że po prostu będziemy musieli poczekać do lata, kiedy wygasną. Choć Piotr Przeniosło, nasz specjalista do spraw sportowych, i menedżerowie obydwu graczy szukają innego rozwiązania. Wedle oceny naszego sztabu szkoleniowego ci piłkarze nie mają bowiem szans na grę w pierwszym zespole. Szkoda natomiast, by zajmowali miejsca w rezerwach. Zwłaszcza że nasza nowa filozofia zakłada zdecydowanie mocniejsze ogrywanie tam młodych zawodników - podkreśla Pałus.