Górnik Zabrze. Klub chce wrócić na szczyt! Leszek Ojrzyński planuje rewanż na Ruchu

W Domu Muzyki i Tańca we wtorkowy wieczór odbyła się prezentacja Górnika Zabrze przed ligową wiosną. Wiosną, która ma być początkiem zupełnie nowego etapu w historii klubu. - Mamy nadzieję, że będzie już tylko lepiej, że wiosna będzie nasza! - podkreślał prezes Marek Pałus.

Zostań Prezesem i zbuduj Swoją Drużynę w Ekstraklasie!



- Przed nami sobotni mecz, ale najważniejszym dniem jest 21 lutego. Myślę, że to będzie szczęśliwa data - Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, która podczas wtorkowej prezentacji Górnika zabrała głos jako pierwsza, jasno wskazała, że w Zabrzu żyją już tylko Wielkimi Derbami Śląska. Zwłaszcza że te zostaną rozegrane przy trzech nowych trybunach stadionu przy Roosevelta (które mogą pomieścić 24 tysiące widzów). - Kibice cierpliwie czekali na oddanie ich do użytku. Stadion to trudna inwestycja, ale razem zwyciężyliśmy. Zwyciężyliśmy po to, by razem oglądać wspaniałe mecze. Jestem przekonana, że ten obiekt będzie pełen pozytywnej energii. Dziś Górnikowi nie pozostało nic innego, jak wspinać się na szczyt. Trzymamy kciuki - kontynuowała Mańka-Szulik.

Zaraz potem przed mikrofonem stanął Marek Pałus, prezes klubu. - Gdy widzę takie tłumy i to, jak szybko sprzedają się bilety, ciśnie się na usta jedno zdanie: "Brawo Zabrze, brawo Górnik!". Cieszymy się, ale jednocześnie czujemy ciężar odpowiedzialności, bo od 21 lutego już nic nie będzie takie samo. Chcielibyśmy żeby w najbliższej przyszłości zespół notował takie wyniki jak przed laty, kiedy to kolekcjonował kolejne tytuły. Mamy nadzieję, że będzie już tylko lepiej, że wiosna będzie nasza! - podkreślał Pałus.

Co na to Leszek Ojrzyński? - Będziemy walczyć o trzy punkty w każdym meczu - trener Górnika rozpoczął ostrożnie. Chwilę później jednak - zagadnięty o rywalizację z Ruchem Chorzów - dodał: - Przed nami wielkie przeżycie. Zagramy w dwunastu, bo wszyscy w Zabrzu będą zjednoczeni. Chcemy pokazać się lepiej niż jesienią w Chorzowie. Czas na rewanż!

Zapowiedź Ojrzyńskiego spotkała się oczywiście z gromkimi brawami kibiców. Te zresztą słychać było regularnie. Zwłaszcza gdy na scenie pojawiali się Grzegorz Kasprzik, Adam Danch, Radosław Sobolewski i Łukasz Madej. - Nie będziemy tu nawijać makaronu na uszy - jesteśmy w trudnej sytuacji. Ale będziemy zostawiać serce na boisku! - obiecywał Danch.



Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?