Polski Cukier kontra Stal Ostrów - czas zatrzymać milionera

Do ligi podchodzimy spokojnie. Nie ma sensu przewidywać, co wydarzy się w play-off, bo to zupełnie inna historia niż sezon zasadniczy - mówi trener coraz lepiej grającego Polskiego Cukru Toruń
Dziś o g. 18 zespół Jacka Winnickiego kolejny raz zagra w Arenie Toruń - będzie faworytem meczu ze Stalą Ostrów Wielkopolski. W czym tkwi tajemnica sukcesów Polskiego Cukru, który coraz częściej postrzegany jest jako drużyna, która może walczyć nawet o awans do finału Tauron Basket Ligi?

Winnicki mówi: - Mamy dobrze zbilansowany zespół, nie ma nadmiernej presji. - Coraz lepiej się rozumiemy. Tworzymy drużynę z dobrze rozdzielonymi zadaniami - ocenia rozgrywający torunian Danny Gibson. Rywale są zaś pod wrażeniem tempa akcji Polskiego Cukru, który uchodzi za najszybciej grającą drużynę w TBL. - Budowaliśmy zespół właśnie z myślą o takim stylu - przyznaje Winnicki. Efekt to sprinty: Gibsona, równie szybkiego Łukasza Wiśniewskiego czy też wysokiego skrzydłowego Maksima Kornijenki, który lubi wykorzystywać przewagę mobilności i wytrzymałości nad mniej zwrotnymi rywalami grającymi na tej samej pozycji.

Czy tak Polski Cukier grać będzie również dziś - w meczu, który może go bardzo przybliżyć do wysokiej pozycji przed play-off? Stal ma bilans dziewięciu zwycięstw i tylu porażek. Daje jej to 8. miejsce w tabeli. Ostrowianie liczą na zwycięstwo w Toruniu, co znacznie przybliżyłoby ich do play-off. O tym, jak nieprzewidywalny jest zespół Zorana Sretenovicia przekonała się ostatnio Rosa Radom - drużyna klasyfikowana wyżej niż Polski Cukier uległa Stali 69:62. Dzisiejszym wyzwaniem dla torunian będzie przede wszystkim rozgrywający gości, Curtis Millage. Doświadczony Amerykanin jeszcze trzy lata temu był gwiazdą ligi... ukraińskiej, w której jako lider zespołu z Doniecka rocznie zarabiał niespełna milion dolarów za sezon.