Mariusz Rachubiński z Widzewa po operacji. Klub chce rozwiązać z nim kontrakt

Mariusz Rachubiński, piłkarz Widzewa, przeszedł operację rozcięgna podeszwowego. Teraz klub będzie chciał jak najszybciej rozwiązać z nim kontrakt.
Saga z rozwiązaniem kontraktów zawodników niechcianych przez trenera Marcina Płuskę trwa od połowy listopada. Wtedy szkoleniowiec odsunął od treningów dziewięciu graczy. Pięciu z nich wciąż nie rozwiązało umów z Widzewem. Są to: Vladimir Bednar, Nikodem Kasperczak, Aleksander Majerz, Michał Pietras i Mariusz Rachubiński. - Jeśli chodzi o Bednara, to jesteśmy dogadani, a umowa przestanie obowiązywać z końcem sezonu. Jeśli chodzi o Kasperczaka i Majerza, to czekamy na oferty z ich nowych zespołów - mówi Marcin Ferdzyn, prezes klubu.

Najgłośniejszy jest przypadek Rachubińskiego, który jest wychowankiem Widzewa. Zawodnik chciał najpierw wyleczyć kontuzję i dopiero wówczas usiąść do konkretnych rozmów z prezesami. Według niego wcześniejsze oferty składane przez zarząd nie były poważne. 30-letni pomocnik, który był kapitanem drużyny, leczył się długo, ale, niestety, nieskutecznie. Konieczna była operacja, która miała miejsce w poniedziałek. W szpitalu WAM przeprowadził ją prof. Marcin Domżalski. Zabieg przebiegł pomyślnie. - Wszystko jest na najlepszej drodze, żebym wrócił do grania w piłkę - cieszy się Rachubiński. - Teraz czekają mnie cztery tygodnie przerwy, a potem mogę zacząć normalnie trenować. Mam już nawet załatwioną rehabilitację - dodaje.

W najbliższych dniach z Rachubińskim ma się spotkań prezes Ferdzyn, by uzgodnić warunki rozwiązania kontraktu obowiązującego do końca sezonu. Na co liczy Rachubiński? - Na razie nie chcę o tym mówić - ucina temat zawodnik. - Najważniejsze jest teraz zdrowie, a co będzie dalej, czas pokaże... Najbliższe tygodnie chcę poświęcić na dojście do zdrowia. Dopiero wtedy będziemy prowadzić rozmowy.

Wciąż niewyjaśniona jest sprawa z Pietrasem, który nie chce zaakceptować warunków zaproponowanych przez Widzew.