Ruch Chorzów. Mariusz Stępiński wyrównał rachunki z ekipą z Syberii

KORESPONDENCJA Z CYPRU. Polskim i rekordowo młodym składem Ruch Chorzów ograł Toma Tomsk - drugiego sparingpartnera podczas zgrupowania w Nikozji.


Chłodny Cypr przeszedł do historii. Z dnia na dzień na wyspie jest coraz lepiej. W piątkowe popołudnie temperatura w słońcu grubo przekraczała 20 stopni Celsjusza. Niebiescy ponownie wyszli na murawę prosto ze swoich pokoi, ale tym razem mecz nie odbył się na stadionie lekkoatletycznym, a położonym tuż obok boisku treningowym. Stało się tak na życzenie sztabu szkoleniowego Ruchu.

Płyta na boisku treningowym jest bowiem szersza, a gra skrzydłami, to przecież atut chorzowskiej drużyny.

Po Atlantasie Kłajpeda (0:0) drugim rywalem zespołu z Cichej na cypryjskiej ziemi był Tom Tomsk. To rosyjski drugoligowiec, który przeleciał na śródziemnomorską wyspę aż z Syberii.

Najbardziej znani gracze Toma to 29-letni Maksim Boraczew, etatowy reprezentant Białorusi mający na koncie liczne występy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy i Czech Martin Jiranek w przeszłości gracz takich klubów jak Spartak Moskwa, Terek Grozny czy Birmingham City, jest także byłym reprezentantem swojego kraju. Najlepszym strzelcem zespołu jest Kiriłł Pogriebniak, autor dziewięciu ligowych trafień.

- Otrzymamy odpowiedzi na kilka pytań. Na pewno na temat naszej dyspozycji i tego, co należy jeszcze zmienić, poprawić w naszej grze, jakie elementy będą dobrze funkcjonować, a jakie źle. Pamiętajmy, że ciągle jesteśmy na etapie przygotowań. Do inauguracji ligi zostały dwa tygodnie, ale musimy jeszcze pewną pracę wykonać - mówił przed meczem Waldemar Fornalik, szkoleniowiec niebieskich.

O tym, że szerokość boiska ma znaczenie Rosjanie przekonali się już po kilku minutach, gdy prawą stroną pognał szybki jak wiatr Kamil Mazek. Jak już jesteśmy przy prawej stronie, to właśnie tam biegał z chorągiewką liniowy, który sylwetką przypominał raczej smakosza. Trudności w bieganiu (już podczas rozgrzewki) i wydatny brzuszek nasuwały pytanie, czy aby podoła. Cypryjski arbiter dał jednak radę.

Po pierwszym sparingu na Cyprze nie brakowało głosów, że Litwini grali brutalnie. Rosjanie prezentowali na pewno wyższe umiejętności niż zawodnicy z Kłajpedy, ale również nie przebierali w środkach.

Boleśnie przekonał się o tym Michał Koj, który po dwudziestu minutach osunął się na ziemię z okrzykiem bólu.

Rafał Grodzicki, kapitan niebieskich interweniował u arbitra, wskazując, że rywal z premedytacją trafił stopera łokciem w twarz. Sędzia uznał jednak, że zagranie było przypadkowa, a że z czasem okazało się, że Koj głowę ma twardą, to nikt do tego nie wracał.

W pierwszej połowie Rosjanie mieli największy problem z Mazkiem. Zawodnicy Toma zupełnie nie radzili sobie z pomocnikiem niebieskich. Rachunek za ostrą gry wystawił jednak kto inny. Tuż przed końcem pierwszej połowy miejsce w polu karnym znalazł dla siebie Mariusz Stępiński i mierzonym strzałem w dalszy róg bramki wyprowadził niebieskich na prowadzenie.

Dla Ruchu był to pierwszy gol podczas zgrupowania w Nikozji.

W pierwszej połowie Ruch zagrał składem, który za dwa tygodnie powinien stawić czoła Zagłębiu Lubin na inaugurację ligowej wiosny. No może tylko Matusa Putnocky'ego zabrakło. Słowak oglądał mecz zza szyby lobby znajdującego się na pierwszym piętrze kompleksu Allegra Sport.

W drugiej połowie trener Fornalik zdrowo już w składzie zamieszał. Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu stwierdził, że nie dość, że w całym meczu niebiescy grali wyłącznie polskim składem, to w drugiej połowie był to skład bardzo młody. - To rekordowo młode zestawienie pierwszej drużyny Ruchu w meczu sparingowym - stwierdził.

Na boisku biegało tylko dwóch graczy po 30-tym roku życia: Marek Szyndrowski i Tomasz Podgórski.

Ruch Chorzów - Tom Tomsk 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Stępiński (45.)

Ruch: Skaba (46. Lech) - Konczkowski(62. Korczyński), Grodzicki (62. Trojak), Koj (62. Cichocki), Oleksy (62. Szyndrowski) - Mazek (57. Podgórski), Surma (60. Lenartowski), Iwański (46. Hanzel), Lipski (60. Siedlik), Zieńczuk (46. Moneta) - Stępiński (46. Efir (81. Bargiel).



Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?