Śląsk zagrał pierwszy sparing: Kto z nowych graczy zawiódł, a kto pozytywnie zaskoczył?

Śląsk w pierwszym zimowym sparingu zremisował 1:1 z czeskim Banikiem Ostrawa. We wrocławskim zespole zagrało kilku nowych piłkarzy.
Śląsk ostatnio treningi na własnych obiektach przeplatał z ciężkim obozem przygotowawczym w Zakopanem. Tam podopieczni Romualda Szukiełowicza budowali wytrzymałość na resztę sezonu. Na kolejnym obozie w Trzebnicy (rozpoczyna się dziś i potrwa do 5 lutego) Śląsk będzie pracował nad taktyką i zgraniem.

Pierwszy sparingowy rywal Śląska nie był zbyt wymagający. Banik Ostrawa to aktualnie najgorsza drużyna czeskiej ekstraklasy, która w pierwszej części sezonu wygrała ledwie jeden mecz, raz zremisowała i aż 14 przegrywała. Piłkarze wrocławskiej drużyny wypadli nieźle, choć "w nogach" mają wiele przebiegniętych kilometrów w śniegu i kilogramy stali przerzuconej na siłowni. Mimo to podczas środowego sparingu kondycyjnie prezentowali się dobrze. Tempo spotkania co prawda nie porywało, ale zawodników Śląska stać było na kilka dynamicznych akcji.

Mecz kontrolny choć pokazał, że zimowe wzmocnienia w końcu mogą okazać się jakościowe, to braki wrocławian w pewnych elementach nadal są bardzo widoczne. Jednym z największych problemów Śląska jest ofensywa. Skuteczność zespołu pozostawia wiele do życzenia. Kamil Biliński, który przeciwko Banikowi rozegrał jedną połowę spotkania, mógł zakończyć sparing z hat-trickiem. Mógł, gdyby nie fatalna skuteczność. W dwóch z trzech sytuacji wystarczyło tylko precyzyjnie dostawić stopę. Ale piłka po strzałach "Bili" albo lądowała obok bramki, albo szybowała wysoko nad poprzeczką.

Potyczka z Banikiem pokazała, że poszukiwania nowego napastnika są konieczne, by wiosną zdobywania bramek nie uzależniać wyłącznie od Bilińskiego. Tym bardziej że przyszłość innego piłkarza Flavio Paixao, który gwarantował bramki, jest już raczej przesądzona. Po tym jak ten na pół roku przed końcem kontraktu podpisał umowę z Lechią Gdańsk, Portugalczyk wkrótce opuści Oporowską.

Wśród największych wygranych środowego sparingu są: nowy nabytek Śląska Gruzin Lasha Dvali i testowany Igor Tyszczenko. Boczny defensor z Ukrainy imponował przede wszystkim dobrą grą w ataku. Nieźle czytał grę, potrafił dokładnie dośrodkować w pole karne, a nawet minąć dwóch rywali. Dość dobrze radził sobie również w destrukcji.

Z kolei Gruzin Dvali zaprezentował się z bardzo dobrej strony przy wyprowadzaniu piłki. Poza tym rosły obrońca dobrze czuje się również w polu karnym rywali przy stałych fragmentach gry. Przeciętnie należy na razie ocenić nowego pomocnika, którym jest Andras Gosztonyi. Węgier miał kilka niekonwencjonalnych zagrań, jedno świetne prostopadłe podanie do Jacka Kiełba, ale zwykle swoją grę opierał na podaniach do najbliższego partnera z drużyny.

W meczu z Banikiem nie zagrał nowy rozgrywający Ryota Morioka. Japończyk obserwował spotkanie z trybun. W składzie na mecz z Banikiem zabrakło też Marcela Gecova i leczącego przeziębienie Krzysztofa Ostrowskiego. Kolejny sparing Śląsk rozegra w sobotę w Trzebnicy. Rywalem będzie GKS Bełchatów. A 4 lutego piłkarze Szukiełowicza zmierzą się z Chrobrym Głogów. Ligowe rozgrywki Śląsk wznowi 12 lutego meczem u siebie z Wisłą Kraków.

Śląsk - Banik 1:1 (0:0)

Bramki: Celeban (62.) - Azevedo (58.)

Śląsk: Pawełek (46. Wrąbel) - Tyszczenko (46. Zieliński), Celeban, Kokoszka (46. Pawelec), Dvali - Hołota, Hateley (46. Grajciar) - Kiełb (46. Łuczak), Gosztonyi, Dudu Paraiba (46. Dankowski) - Biliński (46. Kaczmarek)

Śląsk Wrocław