Jeden świetny set to za mało. Chemik przegrał i nadal musi walczyć o awans [ZDJĘCIA]

Siatkarki Chemika Police w środę publiczność zaczarowały tylko w jednym secie. Pozostałe trzy przegrały i o awans z grupy będą musiały powalczyć w ostatnim meczu z czeskim Agelem Prościejów.
- Nasza sytuacja wyjściowa jest całkiem dobra - mówił przed meczem trener Chemika, Giuseppe Cuccarini. Zadanie na środowe starcie było jasno nakreślone. Policzanki miały wygrać przed własną publicznością z liderem grupy C - Pomi Casalamggiore i cieszyć się z awansu do kolejnej fazy zmagań. Szkoleniowcowi najlepszej polskiej drużyny humor popsuła tylko niedyspozycja Joanny Wołosz, która choć znalazła się w kadrze na spotkanie, to tylko po to, żeby zespół z Włoch postraszyć obecnością w protokole. Jej miejsce na rozegraniu zajęła Izabela Bełcik.

Na początku Chemik nie złapał rytmu

Kibice zgromadzeni w wypełnionej po brzegi Azoty Arenie liczyli, że pierwszy set będzie miał analogiczny przebieg do tego z poprzedniego spotkania w Lidze Mistrzyń. Wtedy Chemiczki mierzyły się z tureckim Eczacibasi Stambuł i niesione dopingiem 5 tysięcy gardeł łatwo przechyliły szalę na swoją stronę. W środę tak bezproblemowo jednak nie było. Początek za sprawą skutecznej gry Stefany Veljković był co prawda obiecujący (8:6), ale policzanki prezentowały szarpaną i nierówną grę, co przełożyło się na porażkę w pierwszym secie. Chemik dogonił rywalki przy stanie 22:22, ale na finiszu więcej zimnej krwi zachowały siatkarki z Casalmaggiore i wygrały do 23.

Niesamowity drugi set i..

Jednak w drugim secie Chemik z rekompensatą wynagrodził kibicom słabszą postawę w pierwszej partii. O ile na pierwszą przerwę techniczna schodził przegrywając 6:8, to potem zawodniczki Cuccariniego zaprezentowały siatkówkę na absolutnie najwyższym światowym poziomie i wręcz zdemolowały drużynę z Cassalmagiore. Policzanki wygrały aż 25:12, zdobywając przeszło dziesięć punktów z rzędu. To coś niespotykanego na tym poziomie. Fenomenalnie zagrywała Helena Havelkowa, a reszta zawodniczek Chemika nie myliła się w przyjęciu i ataku. Czeszka zrealizowała przedmeczowe założenia i serwisem zupełnie rozbiła szyki rywalek.

W trzeciej partii gospodynie poszły za ciosem i szybko wypracowały sobie wysokie prowadzenie 8:3. Znowu popłoch zagrywką siała Havelkowa i policzanki pozwoliły zapomnieć kibicom o szarpanej grze z początku spotkania. Przy stanie 16:12 wydawało się, że kolejny set bez większych problemów padnie łupem zawodniczek Cuccariniego, ale te na finiszu niespodziewanie zupełnie się rozsypały. Zaczęły popełniać proste błędy, nie kończyć ataków i nawet wprowadzenie na parkiet kapitan Aleksandry Jagieło nie pomogło uratować tej partii. Chemik przegrał do 23.

... powrót do rzeczywistości

Pechowo przegrany set nieco "przytkał" policzanki, które w kolejnej partii musiały gonić. Powróciły grzechy z początku spotkania i rwana gra Chemika nie porwała publiczności. Na drugiej przerwie technicznej zawodniczki Cuccariniego przegrywały 10:16 i widmo porażki stało się coraz bardziej realne. Gospodynie walczyły, ale nie potrafiły nawiązać do świetnego drugiego seta. Pomi wypracowało sobie bezpieczną przewagę i kontrolowało przebieg meczu już do samego końca. Włoszki wygrały 25:17, a Chemik o awans z grupy C powalczy w ostatnim meczu z czeskim Agelem Prościejów. To najsłabszy zespół w grupie, ale zespół Cuccariniego zagra na wyjeździe.

Chemik Police - Pomi Casalmaggiore 1:3 (23:25, 25:12, 23:25, 17:25)

Chemik: Werblińska, Montano, Bednarek-Kasza, Bełcik, Havelkowa, Veljković, Zenik (l) oraz Kowalińska, Jagieło