Sport.pl

Kuba Piątek. Jeśli ktoś wyobraża sobie piekło, to jest nim Dakar

Motocyklista Orlen Teamu i lubelskiego KM Cross Kuba Piątek ukończył rajd Dakar na bardzo dobrym 20. miejscu. Zawodnik wrócił już z Argentyny i podzielił się wrażeniami z tej morderczej imprezy.
W spotkaniu wzięli też udział także prezydent Lublina Krzysztof Żuk, jego zastępca ds. sportu Krzysztof Komorski, a także dwaj byli uczestnicy tego rajdu - Piotr Więckowski - dziś prezes KM Cross, który w 2000 roku ukończył tę imprezę i Dariusz Piątek - ojciec Kuby, pechowiec, bo wówczas z powodu awarii motocykla do mety nie dojechał. Natomiast teraz na trasach Argentyny i Boliwii wspierał syna najlepiej jak tylko potrafił.

- Staram się teraz odpoczywać, bo był to naprawdę bardzo trudny rajd. Mogę powiedzieć, że najcięższy w jakim do tej pory startowałem. Z pewnością zaprocentowało doświadczenie sprzed roku, kiedy to z powodu defektu motocykla nie udało mi się dojechać do mety - dowodził Kuba. - Cieszę się tym sukcesem. Niemniej jednak, gdyby zaraz po zakończeniu rajdu padło pytanie czy pojadę w kolejnej jego edycji, to odpowiedziałbym, że nie! Bo jeśli ktoś chce wyobrazić sobie piekło, to jest nim Dakar, i ja tam byłem. Nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Było też kilka chwil zwątpienia. Teraz już jednak myślę o następnym Dakarze.

Bardzo zadowolony z postawy lubelskiego motocyklisty był także prezydent Żuk. - Śledziłem w internecie rajd, a szczególnie jazdę Kuby Piątka i to jest powód do dumy - stwierdził prezydent. - Mamy bogate tradycje w tym sporcie i świetne szkolenie, czego dowodem są wyniki zawodników z prowadzonego przez Piotra Więckowskiego klubu KM Cross. Poza tym Kuba jest członkiem znakomitego zespołu - Orlen Teamu. Cieszę się, że wrócił cały, zdrowy i zajął świetne miejsce, a także znakomicie promował Lublin. Z kolei za-ca prezydenta Krzysztof Komorski zwrócił uwagę, że te rezultaty są też wynikiem strategii rozwoju sportu naszego miasta. Jednym z jej filarów jest szkolenie dzieci i młodzieży, co jak widać po sukcesach Kuby, który jest też dwukrotnym mistrzem świata juniorów w cross country przynosi wymierne efekty.

Taki rajd to nie tylko wielka próba dla zawodnika, ale też dla motocykli. - Bałem się, że Kuba przejdzie do historii tego rajdu, jako ten, który najszybciej zakończy w nim udział - zdradził Dariusz Piątek. - Mogło to się stać już na drugim kilometrze po starcie, kiedy to utopił motocykl, a ten oczywiście zgasł. Udało się go jednak uruchomić. Zresztą odbudowywaliśmy go parę razy, bo kłopoty były non stop. Między innymi były problemy z hamulcami, wybuchły teleskopy, a także komplikacje wynikające z zalania maszyny wodą. Co się zaś tyczy porównania afrykańskiego rajdu Dakar, w którym ja startowałem z obecnym, to teraz jest teraz jest ciężej, gdyż zawodnicy muszą być bardziej uniwersalni.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU