Martin Baran, obrońca Jagiellonii: Wróciłem na stare śmieci

Martin Baran wcześniej grał przede wszystkim na środku obrony. Później został przesunięty na prawą stronę defensywy. We wtorkowym sparingu z Wigrami Suwałki wrócił na środek
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

- Niektórzy zawodnicy nie mogli zagrać z powodów kontuzji i trener ustawił mnie na środku. Wróciłem na stare śmieci, dawno nie grałem na tej pozycji - mówi Martin Baran, który w sparingu z I-ligowcem zdobył gola. W pierwszej połowie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Karola Mackiewicza.

- Nawet nie pamiętam kiedy wcześniej zdobyłem gola, sporo czasu na pewno minęło. Chciałbym przenieść to też na ligę, żeby w niej też strzelać bramki - mówi Słowak, a Jagiellonia ostatecznie przegrała z Wigrami 1:2. Była to druga porażka białostoczan w sparingu podczas okresu przygotowawczego. Wcześniej była przegrana 0:1 z Żalgirisem Wilno.

- W Wilnie grało się lżej. Może lepie? Tam była lepsza sztuczna murawa, a przede wszystkim graliśmy w hali, nie było śniegu - stwierdza obrońca Jagiellonii, który przyznaje, że pierwszy tydzień treningów po urlopach był bardzo ciężki: - Trenowaliśmy trzy razy dziennie i cieszyliśmy się bardzo, że poniedziałek był ostatnim dniem z trzema treningami. Mam nadzieję, że powoli będziemy schodzić z obciążeń. Teraz jedziemy na zgrupowanie do Turcji i wszyscy się z tego faktu cieszymy. Jestem jednak też ciekawy, jak to będzie wyglądać, bo tak długo na obozie jeszcze nie byłem [białostoczanie wyjeżdżają na niemal trzy tygodnie - red.]. To dla mnie jest jakaś nowość, ale na pewno wszystko powinno wyjść na plus. Po dziewięciu dniach zmienimy też hotel, a więc będzie też pewna zmiana.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl