Kazimierz Greń wychodzi z cienia? "Będzie się działo"

Kazimierz Greń postanowił o sobie przypomnieć. Po kilku miesiącach ciszy medialnej były prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, który został zdyskwalifikowany przez PZPN ma 4 lata, chce ujawnić "całą prawdę" o działalności Podkarpackiego. Na razie Greń odniósł się do swojej dyskwalifikacji.

Chcesz wiedzieć wszystko o piłce nożnej na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Kazimierz Greń po tzw. "aferze biletowej" i czteroletniej dyskwalifikacji przez Najwyższą Komisję Odwoławczą Polskiego Związku Piłki Nożnej kompletnie "zapadł się pod ziemię". W międzyczasie na jaw wyszła skandaliczna umowa Grenia z Podkarpackim ZPN-em, która gwarantowała mu pół miliona odszkodowania! W grudniu Podkarpacki ZPN unieważnił "kontrakt menadżerski" z byłym prezesem, który podpisali Zenon Krówka i Marek Hławko, ówcześni wiceprezesi.

POLECAMY: Kazimierz Greń: Jestem niewinny, udowodnię to w sądzie



Greń z nowym rokiem postanowił znów dać znać o sobie. Zdyskwalifikowany działacz chce pokazać, jak mówi "całą prawdę o Podkarpackim ZPN, powiązaniach, działaczach, klubach, osobach, sędziach, obserwatorach itd."

Zanim jednak to nastąpi, Greń na swoim blogu we wtorek zamieścił wpis, który jego zdaniem pokazuje "jakie mechanizmy i układy są w Polskim Związku Piłki Nożnej kierowanym przez Bońka" - czytamy na blogu Kazimierza Grenia.

(...) Jak wszyscy wiedzą mnie za rzekomy handel biletami w Irlandii ukarano. Do dziś nie przedstawiono świadków, którzy ponoć kupowali ode mnie bilety, ale o tym już niebawem szerzej, oj będzie się działo, skazano mnie na 10 lat a następnie zmniejszono na 4 lata. Pytam się skąd taka kara, gdy ludzie za udowodnioną korupcję otrzymywali po rok, półtora czy dwa lata w zawieszeniu. Edwardowi Chmurze - członkowi Komisji Licencyjnej PZPN, sekretarzowi Zarządu Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej kilka dni temu Najwyższa Komisja Odwoławcza anulowała karę za kupowanie meczu w Podkarpackim ZPN. Tomasz Iwan, właściciel firmy My Place, gdy wkroczyła do akcji CBA sprawę zamieciono pod dywan w PZPN. Nikomu włos z głowy nie spadł. Piotr Świerczewski - trener kadry narodowej, asystent trenera U-21 za pobicie Prezesa Poloneza Wiedeń sam złożył rezygnację a Wydział Dyscypliny ani Boniek nie zrobili w tym kierunku nic, aby kogokolwiek z wyżej wymienionych osób ukarać na Wydziale Dyscypliny. Mnie skazano, bo tak chciano. Jak widać są lepsi i gorsi i niewygodni, którzy są karani za prawdę. Jak się ma moja sprawa? Nie mam żadnego wyroku ani w Irlandii, ani w Polsce, nieprowadzone jest żadne postępowanie przez żadną prokuraturę wobec mojej osoby. Dostaję cztery lata, a Edward Chmura ma wyrok pierwszej instancji i zarzuty prokuratorskie, CBA wszczęło postępowanie wobec Adama Górko i Tomasza Iwana z My Place, a sprawę Piotra Świerczewskiego oddano sprawę na policję i do Prokuratury. Gdzie jest Pan, Panie Boniek? Ja też bym złożył rezygnację jak Piotr Świerczewski, ale Boniek powiedział, że i tak będę na Wydziale Dyscypliny. Z pełną stanowczością, jeszcze raz zaznaczam, ja nie mam nic do wyżej wymienionych osób Chmury, Świerczewskiego, Iwana, Górko tylko pokazuję, jak niektórych się niszczy, tych niewygodnych, którzy mówili prawdę i będą mówić prawdę w porównaniu z tymi, z którym włos z głowy nie spadł

- pisze Greń.

Skandal w Dębicy. Zobacz jak Piotr Świerczewski chce uderzyć prezesa Poloneza Wiedeń [FOTO]