Euro 2016 w piłce ręcznej. "To będą mistrzostwa niespodzianek"

- Podczas Euro będę mocno trzymał kciuki za Adama Wiśniewskiego. Znamy się od 20 lat. Wiem, jak wiele musiał przejść, by wrócić do sportu po kontuzji. Życzę mu z całego serca, by teraz wrócił do Płocka z medalem - mówi Bartosz Leszczyński, sędzia międzynarodowy piłki ręcznej z Płocka.
Na rozpoczynających się dziś w Polsce mistrzostwach Europy w piłce ręcznej z Płocka będziemy mieć zawodników, trenera, spikerów, kibiców. O mały włos, a mielibyśmy również jednych z najważniejszych ludzi podczas tego typu imprez - sędziów.

O włos od prowadzenia meczów na EHF Euro była międzynarodowa para arbitrów z Płocka i jeden z najlepszych duetów w krajów - Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota. Przypomnijmy, że obaj znaleźli się w gronie 14 par sędziowskich wstępnie nominowanych do prowadzenia meczów EHF Euro 2016. W sierpniu byli w Wiedniu na specjalnym szkoleniu. Ostatecznie, niestety, nie zostali wybrani do finałowej dwunastki.

Adam Małachowski: Po raz pierwszy w historii Polska otrzymała prawo do organizacji mistrzostw Europy, a nie będzie na nich polskich sędziów. Dlaczego?

Bartosz Leszczyński: - Tak w życiu bywa. My naprawdę mocno się staraliśmy, by znaleźć się w tej finałowej grupie wytypowanej na Euro. Ciężko na to pracowaliśmy. Od samego początku, gdy tylko było wiadomo, że to Polska zorganizuje mistrzostwa, wszystkie przygotowania były podporządkowane tej imprezie. Nikt nie może powiedzieć, że za mało zrobiliśmy. Bo zrobiliśmy bardzo dużo, a nawet więcej. Po ogłoszeniu decyzji przeżyliśmy największy zawód w karierze.

Wybierasz się już jako kibic na Euro?

- Kupiłem bilety na mecze fazy grupowej w Gdańsku, które odbędą się 20 stycznia. Zagrają Rosja - Czarnogóra i Dania - Węgry. Będą to spotkania decydujące o awansie do kolejnej rundy. Liczę na wiele emocji i zwycięstwo Węgrów nad Duńczykami. Mam nadzieję, że Węgrzy wyjdą z grupy z pierwszego miejsca.

Uważasz, że mogą być czarnym koniem tego turnieju?

- Jak najbardziej tak. Węgrzy mają bardzo solidny zespół, który zrobił postępy po tym, jak przejął go trener Tałant Dujszebajew. Mogą namieszać. Podobnie jak Norwegowie, którzy przywiozą do Polski bardzo młodą drużynę. Miałem okazję sędziować ich mecz w kwalifikacjach do polskiego Euro, imponowali doskonałym przygotowaniem fizycznym i kondycyjnym. Jeśli wyjdą im pierwsze mecze, to jestem pewien, że w każdym kolejnym będą coraz lepsi, groźniejsi. Myślę, że zarówno Norwegowie, jak i Węgrzy mogą dojść nawet do najlepszej czwórki.

Odważne typy. Wszyscy stawiają na żelaznych faworytów: Francję, Hiszpanię, Danię czy Chorwację...

- I być może mają rację. Ale chciałbym na tych mistrzostwach poczuć powiew świeżości. Dlatego stawiam na to, że to będą mistrzostwa niespodzianek. W dodatku chciałbym też zwrócić uwagę na to, że faworyci w roku olimpijskim [igrzyska odbędą się w Rio de Janeiro - red.] zazwyczaj zawodzą. Muszą przygotowywać dwa szczyty formy. Olimpiada w życiu każdego sportowca jest najważniejsza, każdy chce na niej wystąpić. Z mistrzostw Europy wyjazd do Rio zapewni sobie tylko najlepsza drużyna. Pozostałe będą musiały bić się o przepustki na olimpiadę w turniejach kwalifikacyjnych. Moim zdaniem tam będzie większa walka niż podczas mistrzostw Europy. Dla niektórych zawodników, nie tylko z Polski, będzie to ostatnia szansa, by wyjechać na igrzyska olimpijskie.

Stać polską reprezentację na medal?

- Przed mistrzostwami świata w Katarze nie dawano Polakom zbyt wielkich szans na podium, a zaskoczyli wszystkich, wywalczyli brąz. Teraz dla niektórych chłopaków są to ostatnie mistrzostwa Europy, dlatego zrobią wszystko, co w ich mocy, by sięgnąć po historyczny medal tej imprezy. Dużym atutem jest to, że zagrają przed wspaniałą polską publicznością, która będzie jak ósmy zawodnik. Będą też potrzebowali szczęścia. Niech im towarzyszy przez cały turniej. Życzę chłopakom złotego medalu, ale każdy w innym kolorze też będzie dużym sukcesem! Nie zapominajmy, że mistrzostwa Europy to bardzo trudny turniej, w którym wszystkie zespoły są na wyrównanym poziomie.

Sporo się mówi, że na takich imprezach jak mistrzostwa Europy czy świata gospodarze mogą liczyć na większą przychylność sędziów.

- Takie opinie biorą się głównie z mistrzostw świata, gdzie poziom sędziowania jest zróżnicowany. Często w meczach, które decydują o awansie jednej czy drugiej drużyny, są wystawiani arbitrzy popełniający błędy. Na europejskim czempionacie na coś takiego nie ma miejsca. Stawka arbitrów jest bardziej wyrównana. Mam nadzieję, że będą wykonywać swoją pracę jak należy.

Któremu zawodnikowi z polskiej reprezentacji będziesz kibicował najbardziej?

- Będę trzymał mocno kciuki za Adama Wiśniewskiego [wychowanek płockiego klubu - red.]. By przeszedł turniej bez kontuzji. By wspólnie się uzupełniali z Przemysławem Krajewskim [obaj grają na tej samej pozycji - lewoskrzydłowego - red.]. Znamy się z Adamem od 20 lat. Wiem, jak wiele musiał przejść, jak wiele miał w sobie determinacji, by po paskudnej kontuzji kolana wrócić do sportu, do ukochanej piłki ręcznej. Życzę mu z całego serca, by przywiózł do Płocka medal. A za kilka miesięcy pojechał z reprezentacją na igrzyska do Brazylii. Niech spełnią się jego marzenia!

Terminarz fazy grupowej:

dziś: Francja - Macedonia (godz. 18), Polska - Serbia (20.30)

niedziela: Serbia - Francja (18.15), Macedonia - Polska (20.30)

wtorek: Macedonia - Serbia (18.15), Francja - Polska (20.30). Transmisja na żywo w Polsacie Sport.

Więcej o: