Koszykówka. Ślęza Wrocław się wzmacnia. Amerykanka podpisała kontrakt

Marissa Kastanek została nową koszykarką Ślęzy Wrocław. Amerykanka ma zwiększyć rywalizację w zespole i być zabezpieczeniem na wypadek kontuzji.
- Chcieliśmy wzmocnić zespół, bo kiedy urazy miały Sharnee Zoll i Zuzanna Sklepowicz, to na pozycji rozgrywającej zrobiło się niebezpiecznie - tłumaczy trener Ślęzy Algirdas Paulauskas.

Jak przyznaje, wspólnie ze swoim asystentem Andrzejem Rusinem, rozważał co najmniej kilka kandydatur, a wybór ostatecznie padł na 25-letnią Marissę Kastanek. Zadecydowało to, że jest uniwersalną koszykarką. - Marissa może grać na pozycji rozgrywającej, rzucającej i niskiej skrzydłowej. Ma rzut za trzy, dużo widzi na boisku i potrafi bronić - podkreśla litewski szkoleniowiec. - Na pewno będzie potrzebowała czasu, żeby zgrać się z zespołem, ale już pierwsze dwa treningi pokazały, że dziewczyny jej pomogą. Mamy nadzieję, że to będzie dobry ruch z naszej strony - dodaje.

Mierząca 175 cm wzrostu Kastanek jest absolwentką uniwersytecie NC State w Północnej Karolinie. Swój pierwszy profesjonalny sezon rozegrała w Szwecji. W poprzednich rozgrywkach występowała w Czechach w BK Strakonice, z którym zajęła siódme miejsce w tamtejszej ekstraklasie. Rzucała tam średnio 17 punktów, miała 3,2 asysty i 1,2 zbiórki na mecz. Pierwszą część obecnego sezonu spędziła w Portoryko w ekipie Gigantes de Carolina, w której notowała przeciętnie 15,2 punktu, 3 zbiórki i 1,2 asysty.

- Nie wiem jeszcze za wiele o klubie i zespole. Jestem we Wrocławiu dopiero jeden dzień, muszę wiele się nauczyć, poznać dziewczyny, zagrywki oraz bazę treningową. Myślę, że z językiem polskim nie powinnam mieć większych problemów, bo przez rok grałam w Czechach, a oba te języki są do siebie bardzo podobne - podkreśla nowa zawodniczka Ślęzy.

Co ciekawe, Kastanek ma czeskie korzenie. - Mój prapradziadek pochodził z Czeskich Budziejowic, moja praprabacia także urodziła się w Czechach. W mojej rodzinie jest wiele czeskich akcentów. Dorastałam na tamtejszym jedzeniu. Cieszę, że trafiłam do Polski, bo to bardzo podobne do siebie kraje - zaznacza.

Prezentacja Kastanek odbyła się nietypowo, bo w klubowym autokarze, który w ostatnich dniach przeszedł wizualną metamorfozę. Pojazd został oklejony efektownymi grafikami oraz zdjęciami koszykarek i piłkarzy Ślęzy. Znalazły się na nim także panoramy Mostu Grunwaldzkiego i Hali Stulecia, będących symbolami Wrocławia.

- Autokar prezentuje się okazale, ale meczów nam nie wygra. Wszystko zależy od naszej pracy. Jeżeli ode mnie miało by to zależeć, to na mecze możemy chodzić nawet na piechotę, byle byśmy zwyciężali - żartuje trener Paulaskas.

Przypomnijmy, że po prowadzona przez niego Ślęza, z bilansem dziesięciu zwycięstw i czterech porażek, zajmuje czwarte miejsce w Tauron Basket Lidze Kobiet. Liderem jest Wisła Can-Pack Kraków, która ma na koncie dwie wygrane więcej od wrocławianek.