Adam Gyurcso postawił pierwsze kroki w Pogoni. 'Gdy piłkarz jest dobry, szybko się go akceptuje'

W sobotnie przedpołudnie Pogoń Szczecin po raz pierwszy w tym roku zaprezentowała się swoim kibicom. Arkonia nie była zbyt wymagającym rywalem, ale mimo to są powody do zadowolenia.
Portowcy przygotowania do rundy wiosennej rozpoczęli w czwartek, a pierwsze dwa dni upłynęły im na standardowych badaniach. Sparing z Arkonią był więc w zasadzie pierwszą poważną jednostką treningową i w żadnym przypadku nie można traktować go jako papierka lakmusowego, który pokaże w jakiej dyspozycji są podopieczni Czesława Michniewicz i o co będą bić się w rundzie wiosennej. Kilku zawodników na pewno "zaplusowało" jednak u sztabu szkoleniowego.

W pierwszej połowie wyróżniał się przede wszystkim Miłosz Przybecki. 25-latek był jednym z najbardziej krytykowanych zawodników w minionej rundzie dlatego 2016 rok ma być dla niego nowym otwarciem. W sparingu z Arkonią strzelił pierwszego gola dla Dumy Pomorza, a przy drugim trafieniu zaliczył ładną asystę.

- Na pewno zdobyta bramka i asysta cieszą, szczególnie mnie, bo mam ich mało w lidze - nie ukrywa Przybecki. - Fajnie zacząć "robić" liczby już od samego początku przygotowań. Oczywiście mam nadzieję, że w meczach o stawkę będzie podobnie.

Główną gwiazdą sobotniego przedpołudnia nie był jednak Przybecki, a najnowszy nabytek Pogoni Szczecin - Adam Gyurcso. Węgierski skrzydłowy zameldował się na boisku w drugiej połowie i na premierowe trafienie czekał niespełna pięć minut. 24-latek dostał świetną piłkę od Adama Frączczaka i bez problemu zamienił ją bramkę. Ponad 1000 kibiców Pogoni najgłośniej oklaskiwało właśnie to trafienie, a później Gyurcso jeszcze kilka razy pokazał, że wiosną może jeszcze wielokrotnie zapracować na gromkie brawa ze strony szczecińskiej publiczności.

- Gdy piłkarz jest dobry, to drużyna szybko go akceptuje. Fajnie zazębiała się współpraca zespołu z Adamem, ale cieszy mnie też to, że widziałem wspólną radość po jego bramce - mówi trener Czesław Michniewicz. - Cały zespół do niego podbiegł i mu pogratulował. Nawet Jarek Fojut biegł przez pół boiska. On po raz pierwszy gra poza Węgrami, więc siłą rzeczy wszystko dla niego jest nowe. Dlatego ważne jest, aby w pierwszych dniach dobrze się wprowadził. W kilku jego zagraniach widać było duży potencjał.

Gyurcso zdecydowanie najlepiej rozumiał się ze swoim imiennikiem - Adamem Frączczakiem. Przy bramkach wzajemnie sobie asystowali.

- Strzelił gola i asystował, także na pewno dobrze wszedł do drużyny - ocenia Frączczak. - Myślę, że to będzie duże wzmocnienie dla nas i pomoże nam w walce o coś więcej w tym roku.