Były reprezentant sprawił, że o Pogoni drugi dzień z rzędu mówiła cała Polska

Pogoń Szczecin mocno rozpoczęła okienko transferowe i w sobotę zapewniła sobie usługi Kamila Drygasa z Zawiszy Bydgoszcz. W niedzielę znowu była na ogólnopolskiej tapecie.
"Przegląd Sportowy" poinformował bowiem, że Duma Pomorza jest o krok od podpisania umowy z byłym reprezentantem Polski - Ludoviciem Obraniakiem. 31-letni pomocnik miał opuścić izraelski zespół Maccabi Hajfa i związać się z Pogonią 2,5-letnią umową. Byłby to absolutny hit transferowy tego okienka i o transferze "Ludo" zaczęła mówić cała piłkarska Polska.

Popularny serwis społecznościowy "Twitter" rozgrzał się do czerwoności, a o Pogoni drugi dzień z rzędu mówiono i pisano znacznie więcej niż o potentatach z Poznania i Warszawy.

Pierwsze wątpliwości, co do wiarygodności podanej informacji pojawiły się jednak stosunkowo szybko, ponieważ trener Portowców - Czesław Michniewicz całe zamieszenie skomentował krótkim, aczkolwiek dość wymownym tweet'em: "Prima aprilis jest dopiero za trzy miesiące."

Następnie zaczęły spływać kolejne sprzeczne doniesienia. Transfer oficjalnie zdementował w końcu sam Obraniak, a także jego izraelski klub. Maccabi zamieściło na swoim facebookowym profilu specjalne oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczyło dochodzącym z Polski informacjom. Sam zawodnik zabrał natomiast głos na łamach Super Expressu, a na profile społecznościowe wrzucił zdjęcia z jasnym przekazem, że nigdzie nie zamierza się przeprowadzać.

- To kompletna bzdura. Nie prowadziłem, ani nie prowadzę żadnych rozmów z tym klubem. Jestem w Izraelu, jem kolację, przygotowuję się do ważnego meczu, który mam jutro - uciął temat.

Więcej do powiedzenia miał już też sam Michniewicz.

- Nie wiem jakie plany ma Obraniak, może menedżer chce mu załatwić pracę w polskiej lidze, ale zainteresowania ze strony Pogoni nie będę komentował - powiedział szkoleniowiec Pogoni. - Nasz klub woli działać cicho i skutecznie. Tak jak z Kamilem Drygasem. Media nie pisały nawet o zainteresowaniu, a my uzgodniliśmy wszystkie szczegóły i ogłosiliśmy podpisanie kontraktu. Mam nadzieję, że z innymi zawodnikami będzie podobnie. Transfery lubią ciszę.

Jeśli włodarze klubu w porozumieniu na przykład z Grupą Azoty nie chcieli zrobić trenerowi niespodziewanego prezentu, to całą sprawę można nazwać kaczką dziennikarską. Sam Michniewicz jako urodzony optymista szuka natomiast pozytywnych stron całego zamieszania.

- Najważniejsze, że o Pogoni znowu jest głośno - uśmiecha się opiekun granatowo-bordowych.