Rajd Dakar. Po prologu - Dąbrowski i Czachor na 5. miejscu, Sonik na quadzie 14. Motocykliści daleko.

Zaledwie 11-kilometorwy prolog miał ustalić kolejność przed pierwszym poważnym ściganiem w niedzielę. Broniący tytułu Sonik w obawie przed fatum pojechał ostrożnie i traci do lidera 23 sekudny.
[AKTUALIZACJA] Po przejechaniu prologu przez 59 kierowców samochodów, prolog został przerwany.

Jeden z kierowców napisał na TT

Holenderski portal www.omroepbrabant.nl podaje, że jedno z aut (prawdopodobnie Chińczyka Gue Meilinga) wjechało w tłum kibiców. Na miejscu pojawiły się szybko dwie karetki pogotowia.Jeden z dziennikarzy na miejscu informuje o ośmiu rannych, w tym troje dzieci. Kolejne spływające informacje mówią, że nie ma ofiar, a trzy z tych ośmiu osób są poważnie ranne. Jak na razie oficjalna strona dakar.com nie podała żadnych informacji.

To jest auto, które wjechało w kibiców.

Najpierw każdy z 560 uczestników wjechał na rampę w Buenos Aires, gdzie został przywitany przez tłumy kibiców. Na starcie stanęło 136 motocyklistów i 45 kierowców quadów, 111 załóg samochodów i 55 ekip ciężarówek. Wśród nich 10 Polaków. Do pokonania po argentyńskich i boliwijskich bezdrożach mają 9,5 tys. kilometrów, w tym 4,5 tys. km odcinków specjalnych.

Po zjechaniu z rampy mieli do pokonania 171 km tzw. dojazdówki, by przejechać odcinek specjalny długości 11 km. Prolog wrócił na Dakar po 11 latach. Ostatni raz odbył się w 2005 roku w Hiszpanii, a potem cała stawka przeniosła się do Afryki (do 2007 roku tam był rozgrywany).

Jedyny polski zwycięzca Dakaru - Rafał Sonik zapowiadał, że prolog przejedzie spokojnie. Tym bardziej że w 2011 roku dokładnie 2 stycznia odpadł z rajdu z powodu wypadku. - Będę mieć podwójne fatum do przełamania, bo to nie tylko pierwszy dzień walki, ale również feralna data - mówił przed startem. - Zostaliśmy ustawieni w odwrotnej kolejności i ruszamy na trasę co pół minuty. Jak na tak krótki odcinek, to i tak za mało. Będę mieć przed sobą wszystkie quady z napędem na cztery koła i znaczną część z nich z pewnością dogonię Wierzę, że Marc Coma [pięciokrotny triumfator Rajdu Dakar - przyp. red.], który odpowiada za trasę, wie co robi - mówił przed startem Sonik.

A na mecie stwierdził: - Nie oczekiwałem znakomitego wyniku, bo przecież lokalni zawodnicy znakomicie znają okolice. Do tego na dojazdówce zgubiłem urządzenie pokazujące trasę, czyli tzw. road book. Korzystałem z zapasowego, który nie był tak dobrze przygotowany. Straciłem 20 minut? To nic takiego

Pierwsi na mecie krótkiego odcinka specjalnego pojawili się właśnie quadowcy. Najszybciej pokonał go jeden z największych faworytów - Ignacio Casale - w 7 minut i 14 sekund, drugi był Marcon Patronelli, a trzeci Pablo Copetti. Sonik rzeczywiście pojechał dość spokojnie - był 14. - 23 sekundy za zwycięzcą.

W rywalizacji motocyklistów już zdarzyły się problemy. Francuz Eric Duhamel na tak krótkim odcinku stracił... godzinę. Polacy wypadli słabo - Maciej Bedrysz był 78, a Jakub Piątek dopiero 127. na 136. startujących (pięć minut straty). Najszybszy okazał się Hiszpan Joan Barreda, który uzyskał taki sam czas (6 minut i 27 sekund), co Ruben Faria

W najsilniej obsadzonej rywalizacji kierowców samochodów (startujący mają w sumie na koncie 22. triumfy w Dakarze) faworyci jechali jako pierwsi. Różnice między nimi były minimalne. Np. 54-letni Carlos Sainz (mistrz świata z WRC, zwycięzca Dakaru w 2010 roku) o dwie sekundy wyprzedził broniącego tytułu Nassera Al-Attiyaha, o cztery sekundy Naniego Romę i Mikko Hirvonena, o sześć Cyrila Despresa, Stephena Peterhansela i Sebastiana Loeba.

- To był dobry początek, choć straciliśmy pięć sekund po tym, jak wjechaliśmy w rzekę i zalało nam szybę - napisał na twitterze Sainz. To by wystarczyło do wygrania prologu.

- Najważniejsze było, by pierwszego dnia uniknąć błędów. Na razie wszystko idzie gładko, zobaczymy na dłuższych odcinkach. Trochę czasu zmarnowałem w kurzu motocykla, który pojawił się przede mną nie wiem skąd. Musiałem go wyprzedzić - opowiadał Loeb (10. w prologu), dziewięciokrotny mistrz świata rajdów WRC, który debiutuje w Dakarze.

Bardzo dobrze spisała się załoga Orlen Teamu Marek Dąbrowski - Jacek Czachor (toyota hilux). Uzyskali ten sam czas, co Al-Attiyah (6 minut, 13 sekund) co dało im piąte miejsce. Najlepszy był Holender Ten Brinke (6:08). Z tym samym czasem (6:34) na metę wjechali kolejni Polacy - Adam Małysz z francuskim pilotem Xavierem Panaserim oraz Jakub Przygoński z Białorusinem Andriejem Rudnickim (jeżdżący mini all4 racing). Zajęli miejsca 22. i 23.



Kto z Polaków stanie na podium Rajdu Dakar?