A. Łabudzki, prezes Speedway Stal S.A.: Zrobiłem to dla żużla

- Byłem chyba jedyną osobą, która chciała przejąć te akcje. Zrobiłem to, bo wierzę, że będziemy mogli funkcjonować na co najmniej średnim poziomie - mówi Andrzej Łabudzki, prezes Speedway Stal S.A., a od dziś też jej większościowy udziałowiec.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Łabudzki od dwóch lat jest prezesem Speedway Stal S.A., która zarządza żużlową drużyną w Rzeszowie. Przejął stery w klubie po Marcie Półtorak, która wycofała się z żużla. Dziś zrobiła to definitywnie, przestając być współwłaścicielem spółki. Większościowy pakiet 56 procent akcji przejął właśnie Łabudzki. - Żeby każda firma funkcjonowała dobrze, lub bardzo dobrze, jej właściciel musi być w jej działalność zaangażowany. Szczególnie jeśli to spółka sportowa - mówi Łabudzki o całym wydarzeniu. - Przez rok szukaliśmy kogoś, kto by przejął te akcje, ale nie znaleźliśmy nikogo. Byłem chyba jedyną osobą chętną na nie. Może w najbliższych miesiącach pojawi się ktoś chętny, wtedy będziemy mogli rozmawiać o ich przekazaniu dalej - dodaje.

Akcji nie chciało miasto, nie chciał też klub Stal Rzeszów, który posiada pozostałe 44 procent udziałów. Marta Półtorak chciała przekazać swoją część klubowi, ale ten nie chciał brać na siebie długu, który ma obecnie spółka. Mówi się, że jest to ponad 2 mln. Dług miał powstać w tym sezonie, w którym PGE Stal walczyła w PGE Ekstralidze, w której zajęła siódme miejsce. - Tak, dług powstał za mojej prezesury - mówi Łabudzki.

Marta Półtorak, szefowa firmy Marma Polskie Folie, była właścicielem większościowego pakietu akcji od lutego 2004 roku. Przez większość czasu właśnie to ona zarządzała rzeszowskim żużlem, ale dwa lata temu oddała stery właśnie Andrzejowi Łabudzkiemu, a rok temu wycofała się całkowicie ze sponsorowania klubu.

Wciąż jednak większościowy pakiet akcji spółki, która była właścicielem zespołu PGE Stal Rzeszów, pozostawał w jej rękach. Była prezes spółki wielokrotnie powtarzała, że jest gotowa oddać akcje lub sprzedać je za przysłowiową złotówkę. - Niech to pozostanie tajemnicą handlową - ucina krótko Łabudzki, pytany o wartość transakcji.

Na razie nowy współwłaściciel musi uporać się ze spłatą długów. - Otrzymaliśmy licencję nadzorowaną na starty w I lidze i zrobimy wszystko, by w niej wystartować, by kibice mogli nowy zasiąść na trybunach przed pierwszym meczem i cieszyć się żużlem, tak jak w poprzednim sezonie - deklaruje Andrzej Łabudzki, który musi na razie porozumieć się z byłymi już żużlowcami odnośnie spłaty zadłużenia. - Na razie nie mamy jeszcze podpisanej żadnej ugody, ale poinformuje o nich w odpowiednim czasie - tłumaczy.

To samo dotyczy składu na nowy sezon, który w założeniu ma być oparty na wychowankach. - Niestety nie do końca się to uda, ale chcemy by trzon drużyny stanowili zawodnicy związani z klubem i miastem - dodaje. Być może z zespołem pozostanie też dotychczasowy trener Janusz Ślączka. - Jesteśmy w trakcie rozmów, nic więcej nie mogę powiedzieć - kończy Łabudzki.