Ruch Chorzów. Patryk Lipski odkryciem Ekstraklasy. "Sodówka mi nie grozi"

Nie byłoby dobrych wyników Ruchu Chorzów w rundzie jesiennej, bez Patryka Lipskiego. Młody zawodnik stał się w tym sezonie czołowym środkowym pomocnikiem Ekstraklasy.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Latem, gdy z drużyną z Cichej pożegnał się Filip Starzyński, kibice Ruchu mieli obawy kto pokieruje gra niebieskich. Do tej roli był szykowany doświadczony Maciej Iwański, ale szybko okazało się, że lepszym reżyserem gry jest Patryk Lipski.

- Do tego sezonu zagrałem w Ekstraklasie tylko minutę, dlatego na pewno zaskoczeniem jest, że w tej rundzie poza jednym spotkaniem, w którym pauzowałem za kartki, rozegrałem prawie wszystkie od pierwszej minuty. Bardzo się cieszę, długo czekałem na taką szansę i myślę, że ją wykorzystałem - mówi zawodnik, który biega po boisku z numerem "10" na plecach.

- Myślę, że pewność siebie jest potrzebna w piłce. Trzeba znać swoją wartość. Gdybym wszedł przestraszony i grał bojaźliwie, nie mógłbym pokazać 100 procent swoich umiejętności. To, że wziąłem numer 10 też to pokazuje. Czytałem komentarze na ten temat i nie dziwię się kibicom, że byli pełni obaw. Mi pozostało tylko na boisku pokazać, że jestem w stanie zastąpić Starzyńskiego i tego numeru nie wziąłem przypadkowo - zaznacza.

W Ruchu coraz więcej znaczą młodzi zawodnicy. Bo to przecież nie tylko Lipski, ale także Mariusz Stępiński, Michał Koj, Maciej Urbańczyk, Kamil Mazek, czy Martin Konczkowski....

- W szatni nie ma podziałów na starszych i młodszych, wszyscy tworzymy jeden zespół. Atmosfera później przekłada się na wyniki, bo jeśli bylibyśmy podzieleni, ciężej byłoby się zgrać na boisku - mówi Lipiski, który podkreśla, że ważna w tym zasługa trenera Waldemara Fornalika.

- To on ustala skład, często w konkretnym meczu stawia na jakiegoś zawodnika i ten mu się odpłaca, tak jak było np. w przypadku Martina Konczkowskiego, który był po kontuzji, ale trener postawił na niego w meczu z Koroną Kielce, a on dwa razy wybił piłkę z linii bramkowej. Oprócz personalnych zmian myślę, że w dużej mierze zasługą trenera jest to, że postawiono na młodych zawodników, bo za kadencji innych szkoleniowców bywało różnie - podkreśla.

Lipski jest też ważnym zawodnikiem młodzieżowej reprezentacji trenera Marcina Dorny. - No tak, dosyć szybko się to potoczyło. Pół roku temu mogłem tylko marzyć, żeby grać w kadrze Polski. Ale tak naprawdę to jest wciąż ta sama gra. Nie ważne czy gra się w III lidze, Ekstraklasie czy kadrze, zawsze trzeba dawać z siebie wszystko i grać najlepiej jak się potrafi. Mam nadzieję, że dalej będę się rozwijał. "Sodówka" mi nie grozi. Mam poukładane w głowie - podkreśla.