Sport.pl

Marcin Kamiński z Lecha Poznań: To dobry czas na wyjazd [ROZMOWA]

- Gdybym otrzymał atrakcyjną ofertę z zagranicy, to chciałbym z niej skorzystać. Uważam, że to dobry moment na wyjazd - mówi obrońca Lecha Poznań Marcin Kamiński.


Marcin Kamiński rozegrał najwięcej meczów spośród wszystkich piłkarzy Lecha Poznań w tym sezonie. Nie zagrał tylko raz - w Lizbonie. Od lipca na boisku spędził ponad 53 godziny, to tak, jakby grał bez przerwy grubo ponad dwie doby.

Rozmowa z Marcinem Kamińskim, obrońcą Lecha Poznań

HANNA URBANIAK: Czujecie niedosyt, że rok kończycie porażką z Piastem Gliwice?

Marcin Kamiński: Mecz z Piastem wcale nie musiał się tak potoczyć, bo to my mieliśmy pierwsi sytuację, żeby strzelić gola. Na pewno wszystkich nas boli ta porażka, bo chcieliśmy za wszelką cenę podtrzymać tę świetną passę, którą mieliśmy [sześć kolejnych wygranych w lidze]. Z drugiej strony musimy szanować miejsce, które zajmujemy w tabeli. Wszyscy pamiętamy, jak było z nami bardzo źle, a mimo to, potrafiliśmy się z tego podnieść. Myślę, że w jakimś stopniu - oczywiście nie w dużym - możemy być z siebie zadowoleni.

Rozegraliście od początku sezonu już 38 meczów. To o 16 więcej niż Piast! Zmęczenie dało się we znaki?

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że ta runda była długa. W pewnym momencie pomogła nam rotacja, bo jedni piłkarze mogli odpocząć, a wszyscy wiedzieli, że dostaną swoją szansę i jakoś sobie z kryzysem poradziliśmy. Ale taką dawkę meczów, którą mamy za sobą, to tak naprawdę większość drużyn gra przez cały sezon. Nie było to dla nas proste.

Żeby wiosną włączyć się do walki o europejskie puchary i mistrzostwo Polski, będziecie musieli znacznie poprawić skuteczność.

- Tak, myślę, że skuteczność to coś, co musimy zdecydowanie poprawić. Były takie mecze, gdzie stwarzaliśmy sobie naprawdę kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, a nie potrafiliśmy ani jednej z nich wykorzystać. Na pewno zimą będziemy musieli nad tym popracować.

Ostatnio mówiłeś, że gracie tak często, że nie ma nawet czasu, by porozmawiać o twojej przyszłości w Lechu. W czerwcu wygasa ci kontrakt z Kolejorzem. Podjąłeś już decyzję o tym, co zrobisz?

- Nie, jeszcze żadnej decyzji nie podjąłem. Myślę, że teraz właśnie będzie taki czas na to, żeby usiąść i na spokojnie przemyśleć i przeanalizować moją sytuację. Nie będę musiał myśleć o tym, że za chwilę gram następny mecz, tylko będę mógł ze spokojem zastanowić się nad swoją przyszłością. W święta będę chciał nie tylko odpocząć, ale też pomyśleć o tym, co dalej. Będę chciał się także skonsultować z najbliższymi i z ludźmi, którzy mi pomagają w prowadzeniu kariery. Po tych rozmowach na pewno będę mądrzejszy, bo teraz jeszcze nie wiem, co zrobię.

W ostatnich meczach obserwowało cię kilku skautów.

- Nie wiedziałem o tym. Nawet gdy dochodzą do mnie jakieś głosy, że ktoś jest zainteresowany, czy będzie mnie obserwował, to ja uciekam od tego, bo nie potrzebuję tego wiedzieć. To nie jest dla mnie dodatkowa "sprężarka", bo wiem, że w każdym meczu muszę pokazywać się z jak najlepszej strony. To, czy ktoś przyjeżdża, czy nie, może być tylko dodatkiem.

A gdybyś otrzymał jakąś atrakcyjną ofertę z zagranicy to przyjmiesz ją, czy bardziej myślisz o tym, by na długie sezony zostać w Lechu i stać się jego legendą?

- Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć. Ale myślę, że gdybym otrzymał jakąś atrakcyjną ofertę - ale taką konkretną, która by mnie satysfakcjonowała - to chciałbym z niej skorzystać. Uważam, że to jest właśnie taki moment, w którym mógłbym zdecydować się na wyjazd. Ale póki co to jest tylko gdybanie, bo jeszcze żadnej decyzji nie podjąłem.

Rozmawiała Hanna Urbaniak



Więcej o: