Ekstraklasa. Piast nie pozwoli się rozkupić

Lider ekstraklasy wiosną chce być jeszcze mocniejszy. Zimą do zespołu ma przybyć słowacki pomocnik Martin Bukata oraz ktoś, kogo trener Radoslav Látal nazywa transferową bombą.
Piast wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu, po którym bez złotówki odstępnego odeszli kluczowi Kamil Wilczek i Konstantin Wasiljew. Ostatnio nowe umowy podpisali Kornel Osyra, Bartosz Szeliga, Saša Živec i - to najnowszy sukces - Hebert. Jeśli ktoś z nich odejdzie, klub przynajmniej zarobi na transfer następców. Inna sprawa, że na razie nie słychać, by piłkarze z Piasta chcieli odchodzić.

Dobrym przykładem jest Mateusz Mak mający umowę tylko do końca sezonu. - Jak dotąd z propozycją przedłużenia kontraktu klub jeszcze nie wyszedł, ale podchodzę do tego bardzo spokojnie. Nie rozglądam się za nowym pracodawcą. Pamiętam, że latem to Piast wyciągnął do mnie rękę - mówi 24-letni skrzydłowy. A takich jak on jest więcej - jeszcze niedawno Marcina Pietrowskiego nie chciała Lechia Gdańsk, a Kamil Vacek i Martin Nešpor nie mieli szans na grę w Sparcie Praga.

Dziś - po ledwie kilku miesiącach w Gliwicach - wszyscy znaleźliby sobie miejsce w każdym polskim klubie. Te najlepsze z największą uwagą patrzą na Vacka. Konkretów jednak brakuje. Ba, całkiem możliwe, że tej zimy nic się nie wydarzy. Po kilku słabych latach Vacek wrócił przecież do reprezentacji i liczy na występ na mistrzostwach Europy. Z Gliwic, gdzie czuje się świetnie, będzie mu o to najłatwiej. To dlatego trener Radoslav Látal przekonuje: - Myślę, że Kamil zostanie z nami.

Działacze nie wypowiadają się w tej sprawie.

Kto może wzmocnić drużynę, która na koniec roku wypracowała pięć punktów przewagi nad Legią? Martin Bukata, 22-letni środkowy pomocnik FC VSS Koszyce. To klub drugiej ligi słowackiej, więc na pierwszy rzut oka trudno mówić o poważnym wzmocnieniu, ale Látal widzi w Bukacie ogromny potencjał. Porównuje go nawet do uwielbianego w Gliwicach Gerarda Badii. Problem tylko w tym, że ściąganie Słowaka do Gliwic trwa już kilka miesięcy. Piłkarzem Piasta miał zostać już w sierpniu. - Klub z Koszyc nie płacił Bukacie, więc ten złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu. Słowacka federacja najpierw przyznała mu rację, ale później uznała, że umowa nadal obowiązuje. Piłkarz skierował więc sprawę do FIFA. Teraz czekamy na jej werdykt. Jeśli Bukata stanie się wolnym zawodnikiem, to najprawdopodobniej przejdzie do Piasta - informuje Maciej Smolewski, rzecznik prasowy klubu.

- Poza tym szukamy obrońcy i napastnika - zdradza Látal. I trudno się temu dziwić. "Zapotrzebowanie" na obrońców ma spore, bo zazwyczaj gra piątką w tyłach. Z kolei w ofensywie duże problemy sprawia już absencja jednego z duetu Martin Nešpor - Josip Barisić. Kiedy zatem Nešpora zabrakło w spotkaniu z Lechem, Látal zdecydował się po prostu na grę jednym napastnikiem. Następny w kolejce do ataku jest bowiem ledwie 19-letni Sebastian Musiolik.

Stąd przypuszczenia, że Piast chce sprowadzić Libora Kozáka z Aston Villi. 26-letni napastnik w tym sezonie nie zagrał ani jednego ligowego meczu w ostatniej drużynie Premier League. Dwa lata temu w Lazio został jednak królem strzelców Ligi Europy (osiem goli).

Látal niedawno powiedział, że ma w planach "transferową bombę", a przy okazji wskazał na "jednego z Czechów, który boryka się z kłopotami w Anglii". Tego jednak, czy trenerowi gliwiczan rzeczywiście chodziło o Kozáka, nikt w klubie nie komentuje. Jeśli chodzi o dbanie o ciszę wokół transferów, Piast też jest liderem ekstraklasy.



Ale gol "lambretą"! A Figo strzela po podaniu Beckhama [STADIONY Z CZUBA]




Czy Piast Gliwice zostanie Mistrzem Polski?