Jankowski: Przed MŚ nikt się nie spodziewał, że Polki zajdą tak daleko

W meczu o brązowy medal mistrzostw świata polskie piłkarki ręczne wyraźnie przegrały z Rumunią i podobnie jak przed dwoma laty uplasowały się na czwartym miejscu. - Jak widać do miejsca na podium jeszcze nam trochę brakuje, ale i tak odnieśliśmy sukces - uważa Edward Jankowski, wieloletni trener lubelskiego MKS Selgros, dziś pracujący w Enerdze AZS Koszalin.
Po wyjściu z grupy, a potem pokonaniu Węgierek i Rosjanek i nasza reprezentacja nabrała wielkiego apetytu na wywalczenie pierwszego w historii żeńskiej piłki ręcznej w naszym kraju medalu imprezy tej rangi. Niestety nadzieje Polek na grę finale brutalnie przerwały Holenderki, które ograły drużynę trenera Kima Rasmussena 30:25. Jeszcze wyższą porażką biało-czerwonych zakończyła się potyczka o brąz. Rumunki okazały się drużyną wyraźnie lepszą i wygrały 31:22. - Ten mecz zdecydowanie naszym zawodniczkom nie wyszedł - mówi Edward Jankowski. - Od początku nic się nie układało, gorzej broniły bramkarki, słabe oba skrzydła, kiepski atak, a poza tym sporo prostych błędów. Na domiar złego katastrofalnie nasze dziewczyny wykonywały rzuty karne. Nie potrafiliśmy także znaleźć sposobu na doskonale dysponowaną Cristinę Neagu.

Trzeba jednak powiedzieć, że nasze reprezentantki dały z siebie na tym turnieju wszystko. Walczyły bardzo ambitnie. Być może w dwóch ostatnich spotkaniach nie wytrzymały trudów imprezy fizycznie. - Rzeczywiście nasza kadra była dość szczupła - przyznaje Jankowski. - Trener praktycznie korzystał - oprócz bramkarek - z ośmiu zawodniczek, bo pozostałe niestety odstawały od nich poziomem. Niemniej jednak przypomnę, że przed mistrzostwami nikt się nie spodziewał, że Polki zajdą tak daleko, a plan zakładał przede wszystkim wywalczenie awansu do turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, i to się udało. Mam nadzieję, że przejdziemy przez przedolimpijskie sito i nasza reprezentacja po raz pierwszy w historii na igrzyskach zagra.

Warto dodać, że do podstawowych zawodniczek naszej kadry należały trzy piłkarki ręczne MKS Selgros: Weronika Gawlik, Agnieszka Kocela i Iwona Niedźwiedź. W trybie awaryjnym, z powodu kontuzji Małgorzaty Stasiak została dowołana też czwarta - Kristina Repelewska, ale zagrała tylko kilka minut z Holandią, a potem po powrocie Stasiak do zdrowia obserwowała turniej jako rezerwowa z trybun.

Mistrzem świata została Norwegia, która w finale pokonała Holandię 31:23.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU