Sport.pl

Liga Mistrzów. Polskie zespoły grają o awans do play-off

To może być kluczowa kolejka w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Jeśli Lotos Trefl Gdańsk, PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia wygrają swoje mecze, mogą zagwarantować sobie grę w play-off tych rozgrywek. Porażki skomplikują lub oddalą wizję awansu.
Najłatwiejszą drogę do awansu mają mistrzowie Polski. Asseco Resovia zagra co prawda na wyjeździe z Volley Asse-Lennik, ale Belgowie - delikatnie mówiąc - do potentatów nie należą. Do tej pory zdobyli tylko cztery punkty, Asseco Resovia dziewięć, nie tracąc nawet seta. W starciu w Rzeszowie Belgowie wywalczyli zaledwie 52 punkty. A w związku z tym, że w tabeli grupy G Volley Asse-Lennik zajmuje drugie miejsce, zwycięstwo mistrzów Polski zapewni im nie tylko awans do fazy play-off, ale także wygranie grupy. A to może mieć ogromne znaczenie w losowaniu par play-off. Chyba, że Asseco Resovia w tych nie zagra. Rzeszowianom marzy się Final Four w Krakowie i awans do niego bez gry. Do złożenia aplikacji rzeszowianie potrzebowali zapewnienia sobie awansu z grupy, a ten jest już na wyciągnięcie ręki. Później zostaje już tylko przekonać władze CEV, że ten turniej powinien się odbyć właśnie w Polsce, a nie np. w Rosji. Konkurentem Asseco Resovii w walce o Final Four jest bowiem rosyjski Zenit Kazań, z którego pieniędzmi nie może się ścigać żaden europejski klub.

Z głównym rywalem w walce o awans z grupy zagrają siatkarze PGE Skry Bełchatów. Dwa tygodnie temu pokonali w Łodzi Knack Roeselare 3:0, ale nie był to łatwy mecz. Teraz bełchatowianom przyjdzie zagrać w hali rywali, w której punkty traciło już wiele mocnych zespołów. Skra nie może. Jeśli wygra będzie pewna drugiego miejsca w tabeli, które może dać awans do play-off. A wciąż bełchatowianie będą rywalizować o zwycięstwo w grupie z włoską Cucine Lube Civitanovą, choć o jej przegonienie będzie niezwykle trudno. Ale i z drugiego miejsca Skra nie powinna mieć problemów z awansem, jeśli oczywiście wygra we wtorek w Belgii. Analizując sytuację w pozostałych grupach, bełchatowianie powinni znaleźć się w najlepszej szóstce wiceliderów grup (do play-off awansują zwycięzcy grup i sześć zespołów z drugich miejsc). Problem z tym natomiast mogą mieć zespoły z grupy Asseco Resovii i to wicelider tej grupy na razie skazywany jest na pożegnanie się z play-offami.

W Belgii jednak łatwo nie będzie. PGE Skra wygrała w Łodzi głównie dzięki Mariuszowi Wlazłemu, jego atakom i zagrywkom. - Sprawił nam największy kłopot. Naprawdę ciężko, było go zatrzymać. To on zrobił różnicę w drugi secie poprzez serwis, więc można powiedzieć, że to on był bohaterem tego meczu - mówił po pierwszym spotkaniu Matthijas Verhanneman, przyjmujący Knack. Tyle tylko, że teraz Wlazły ma problemy ze zdrowiem, podobnie jak serbski środkowy Srecko Lisinac. Obaj nie wystąpili w sobotnim meczu z AZS Politechniką Warszawską. Na szczęście dla Skry Wlazłego znakomicie zastępuje teraz Marcel Gromadowski, ale z Wlazłym w składzie bełchatowianie mają jednak większą pewność gry.

Trzeci polski zespół w Lidze Mistrzów, Lotos Trefl Gdańsk, jako jedyny zagra u siebie. Podejmie najsłabszy w grupie, słoweński zespół ACH Volley Lubljana. A poprzedniej kolejce wicemistrzowie Polski bez najmniejszych problemów wygrali w hali rywali, teraz muszą powtórzyć ten wynik u siebie i będą o krok od play-off. Co prawda Lotos Trefl o drugie miejsce nie walczy z ACH Volley, ale raczej z serbską Vojvodiną Nowy Sad, ale ta zagra z włoską DHL Modeną, absolutnym faworytem tej grupy. Jeśli wygrają Włosi, a trzy punkty do swojego dorobku dołożą siatkarze trenera Andrei Anastasiego, będą - podobnie jak Skra - niemal pewni drugiej pozycji i gry w play-offach.

Jako pierwsza swój mecz rozegra PGE Skra Bełchatów, która z Knack Roeselare zmierzy się już we wtorek o godz. 20.30. Lotos Trefla Gdańsk podejmie ACH Volley Lubljana w czwartek o godz. 18, a tego samego dnia o godz. 20.30 rozpocznie się starcie Volley Asse-Lennik z Asseco Resovią.



Więcej o: