Śląsk zagrał tak, jak chciał trener Szukiełowicz: Agresywnie, walecznie, z charakterem

Śląsk po zwycięstwie 2:1 nad Górnikiem Łęczna przesunął się na przedostatnie miejsce w tabeli.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Sami piłkarze mówią, że nie ma nic gorszego niż przerwa świąteczna spędzana z poczuciem klęski i świadomością, że właśnie trwa jedna z najgorszych serii w karierze, a ich klub przerwę między rundami spędzi na dnie tabeli.

Piątkowy mecz z Górnikiem Łęczna był arcyważny nie tylko dlatego, że była to szansa na korzystny wynik, ale okazja do odbudowania atmosfery w szatni, bo do końca roku pozostały już tylko dwa spotkania: z Zawiszą w Pucharze Polski i Podbeskidziem w lidze.

Trzeba dodać, że Śląsk nie miał trudnego rywala. Do Wrocławia przyjechał bowiem Górnik z Łęcznej, któremu też ostatnio w lidze się nie wiedzie. Piłkarze Jurija Szatałowa w ostatnich pięciu meczach wywalczyli ledwie punkt.

Ale Śląsk z Górnikiem wygrał 2:1 i wynik oraz trzy punkty to kluczowe osiągnięcia tego spotkania, bo przecież jeszcze przed meczem wrocławianie zajmowali ostatnie miejsce w tabeli. Ale nie mniej ważne były też styl i charakter, jaki Śląsk pokazał w piątkowy wieczór. Drużyna pod wodzą trenera Romualda Szukiełowicza zagrała jeśli nie w stu procentach tak, jak oczekiwał szkoleniowiec, to w stylu zbliżonym do jego wymagań.

Kibole przerwali trening Śląska Wrocław. Były race, wulgarny transparent i wyzwiska pod adresem piłkarzy

Czytaj więcej

Śląsk w końcu pokazał waleczny charakter. Zaangażowaniem i agresją wykazali się nawet ci piłkarze, którzy ostatnio fizycznych pojedynków raczej unikali, np. Flavio Paixao czy Tom Hateley. Dla lubiącego twardą grę trenera Szukiełowicza jednym z najważniejszych momentów w meczu z pewnością była sytuacja z ostatnich minut spotkania, gdy gracz Górnika Bartosz Śpiączka złośliwie sfaulował interweniującego w powietrzu Jakuba Wrąbla, choć szans na udaną akcję nie miał prawie wcale. Wokół faulowanego młodego golkipera Śląska szybko zebrała się niemal cała wrocławska drużyna i wywiązała się krótka przepychanka między obiema ekipami. Dla Szukiełowicza to była równie dobra informacja jak zdobycie bramki, bowiem nowy trener już na pierwszej konferencji prasowej zapowiedział, że drużyna Śląska ma być przede wszystkim waleczna i agresywna, a zawodnicy za klub i kolegów muszą na boisku umierać.

Po meczu Szukiełowicz mówił: - Jestem zadowolony z tego spotkania. Jeszcze bardziej zadowolony jestem z walki i zaangażowania piłkarzy. Zaimponowała mi postawa zawodników, którzy wstawili się za faulowanym kolegą. Wkroczyli nawet gracze będący na drugiej połowie boiska. Takie wydarzenia budują drużynę. O to chodzi!

Śląsk z Górnikiem zagrał z dwójką napastników: Kamilem Bilińskim i Flavio Paixao. Współpraca obu napawała optymizmem przed kolejnymi meczami. Obaj piłkarze lubią grę kombinacyjną, na jeden kontakt, dlatego w piątek wielokrotnie ośmieszali rywali efektownymi zagraniami. Na słowa uznania zasługuje szczególnie druga bramka Śląska autorstwa Bilińskiego. Obydwaj efektownie rozmontowali obronę Górnika, a takiej akcji na wrocławskim stadionie nie było już dawno.

Później Biliński miał jeszcze dwie niemal stuprocentowe sytuacja, ale tym razem napastnik Śląska nie popisał się skutecznością. Szczególnie jednej okazji żałować może Paixao, który dograł do partnera piłkę w powietrzu piętą. Gdyby po tej akcji padł gol, Portugalczyk mógłby kandydować o miano najefektowniejsze asysty kolejki w całej Europie.

Kiepskie wrażenie po piątkowym spotkaniu pozostawił po sobie tylko Jakub Wrąbel. Młody bramkarz zastąpił między słupkami jeszcze nie do końca wyleczonego kapitana drużyny Mariusza Pawełka. 19-latek zawinił przy straconej bramce. Później miał jeszcze kilka niepewnych interwencji, które też mogły zakończyć się golami dla Górnika. Ale w ostatnich minutach spotkania Wrąbel stanął na wysokości zadania i obronił mocny strzał Śpiączki.

Legendarny Liverpool na Stadionie Olimpijskim. Historia dwumeczu sprzed 40 lat [UNIKATOWE FOTOGRAFIE, WYCINKI PRASOWE, WIDEO]

Czytaj więcej