Lech Poznań - Zagłębie Lubin 2:0. Piotr Stokowiec: Sędzia powinien pokazać czerwoną kartkę Tettehowi

- Moja drużyna pokazała, że ma coś do powiedzenia nawet na boisku mistrza Polski - mówi trener Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec po porażce 0:2 z Lechem Poznań w 20. kolejce ekstraklasy.


- Myślę, że zaczęliśmy ten mecz zbyt bojaźliwie i w sposób niefrasobliwy dla nas. Przypadkowa bramka na 1:0 ustawiła trochę ten mecz i sprawiła, że Lech mógł grać z kontrataku - uważa trener lubinian. - Nie robię tragedii z porażki. W naszej grze jest postęp. Nie wstydzę się wyniku i gry zespołu. Obejrzeliśmy Zagłębie które walczy, podnosi rękawicę. Gratuluję Lechowi, który pokazał, że potrafi grać z nami w sposób wyrafinowany. Ale my też mieliśmy kilka świetnych okazji.

Piotr Stokowiec odnosi się też do kontrowersyjnej sytuacji z drugiej połowy, gdy Abdul Tetteh uderzył w twarz Jakuba Tosika, który wcześniej faulował lechitę. - Stracona przez nas pierwsza bramka to był pierwszy kluczowy moment meczu. Drugim była sytuacja z Tettehem. Sędzia dobrze prowadził ten mecz, ale powinien pokazać czerwoną kartkę Tettehowi, czy to w następstwie drugiej żółtej, czy od razu czerwonej. Tosik niestety musi jechać na zszywanie wargi, a przecież sam sobie tego nie zrobił. Błędy przytrafiają się wszystkim i przytrafiły się sędziemu - uważa trener Zagłębia.

Goście stracili też kontuzjowanego Aleksandara Todorovskiego, który boisko opuścił na noszach. - Czekamy na wyniki badań w szpitalu. - mówi trener Zagłębia.

Piotr Stokowiec narzeka też, że jego zespół obudził się dopiero, gdy przegrywał. - Za późno pokazaliśmy w tym meczu sportową złość. Pokazaliśmy za to, że jesteśmy drużyną, która chce grać w piłkę, chce się rozwijać i że nie zabijamy futbolu - mówi. - Liczę, że jeszcze się w tym sezonie spotkamy - rzuca trener Zagłębia i ma na myśli z pewnością rywalizację w grupie mistrzowskiej ekstraklasy.

Zagłębie Lubin po raz trzeci w ostatnich tygodniach przegrało z Lechem (wcześniej dwa razy po 0:1 w Pucharze Polski). Na początku sezonu pokonało go 2:1 w lidze. - Ja nie patrzę na drużynę tylko przez pryzmat wyników, ale w kontekście rozwoju klubu. A przyznam, że chcemy się wzorować na Lechu, który wielu młodych graczy wprowadził do pierwszego składu. U nas też postęp jest widoczny i żadna z tych porażek z Lechem nie była wstydliwa. A kto jest obiektywny, musi przyznać, że Lechowi z nami też nie grało się łatwo. Tak jak i nasza wygrana na początku sezonu też nie była taka gładka - kończy Piotr Stokowiec.