Koszmar Wrocławia i Śląska. 4 tys. kibiców na stadionie za miliard

Piątkowy mecz Śląska Wrocław z Górnikiem Łęczna oglądało 4282 widzów. To najgorsza frekwencja w historii obiektu.
Dotychczas niechlubnym rekordem był mecz Śląska z Pogonią Szczecin z 2 grudnia 2013 roku. Wówczas na Stadion Miejski przyszły 4564 osoby. Niewiele więcej było też kibiców przy okazji spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała - 31 października 2013 roku. Wówczas na trybunach zasiadło - 5156 fanów wrocławskiej drużyny.

Lepiej nawet w III lidze

W piątek przy okazji meczu z Górnikiem Łęczna padł jednak nowy rekord - ledwie 4282 kibiców. Bywało, że więcej ludzi przychodziło nawet na pojedynki Śląska rozgrywane na mniejszym obiekcie przy ul. Oporowskiej. Rozgrywane - dodajmy - jeszcze w III lidze.

Frekwencja na piątkowym spotkaniu Śląska byłaby zapewne jeszcze bardziej dramatyczna, ale wrocławski klub po raz kolejny zorganizował akcję "Dzieci na stadionie - uczymy się dopingu", w ramach której zaprasza na swoje spotkania dzieci i młodzież ze szkół. Wrocławski klub regularnie reklamuje swoje mecze m.in. w pojazdach komunikacji miejskiej. Już kilka dni przed meczem z Górnikiem Łęczna w tramwajach i autobusach można było zauważyć plakaty promujące dwa ostatnie mecze Śląska we Wrocławiu w tym roku. Jak się okazuje, efekty są bardzo mizerne.

Wrocławianie w 2015 roku zagrają u siebie jeszcze raz. W środę w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski podejmą Zawiszę Bydgoszcz. I na tym meczu trudno spodziewać się wielu kibiców. Śląsk kolejny raz spróbuje ratować frekwencję akcją z udziałem najmłodszych kibiców.

A liczyli na 25 tys.

Tak naprawdę dla całego Wrocławia taka frekwencja na meczu Śląska to prawdziwy dramat. I spełnienie koszmaru, o którym myślano, gdy miasto budowało stadion na Euro 2012. Stadion na ponad 42 tys. widzów, za około miliarda złotych.

Początki były obiecujące. Zaraz po otwarciu stadionu Wrocław frekwencją szokował, na meczach z Lechią Gdańsk i Wisłą Kraków pojawiały się komplety widzów. Z ówczesną średnią kibiców Śląsk nie miał się czego wstydzić nawet w Europie. Wówczas lepszych wyników nie notowała żadna drużyna francuska, we Włoszech był to tylko Inter Mediolan, a w Hiszpanii FC Barcelona i Real Madryt.

Teraz te statystyki są tylko pięknym wspomnieniem. Obecnie na mecze Śląska przychodzi o prawie 3 tys. kibiców mniej niż w zeszłym sezonie. A przecież już wówczas średnia liczba kibiców sięgała ledwie 11 tys. widzów. Ledwie, bo władze Wrocławia, budując obiekt, liczyły, że drużynę będzie oglądać średnio około 25 tys. ludzi. I na 700-tysięczne miasto nie wydawała się to liczba wygórowana.

Co ciekawe, w poprzedniej ligowej kolejce tylko na dwóch stadionach zanotowano gorszą liczbę kibiców niż we Wrocławiu. Ok. 3,5 tys. widzów oglądało mecz Górnika Łęczna z Pogonią Szczecin (pojemność stadionu w Łęcznej - 7226 miejsc) i Zagłębia Lubin z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza (pojemność obiektu w Lubinie - 16 068 miejsc).

- Brakuje czegoś, co by nakręciło koniunkturę. Nie mamy reprezentanta Polski w drużynie, nie mamy zdecydowanego lidera w środku pola. Na pewno gra, zwycięstwa, ale też gwiazdy - to także przyciąga fanów. Inaczej jest w Lechu czy Legii, ale tam jest kilka razy większy budżet. Tam są właściciele, u nas na razie nie wiadomo, kto nim będzie - mówił jeszcze niedawno ówczesny trener Śląska Tadeusz Pawłowski.

NAJMNIEJ WIDZÓW NA STADIONIE MIEJSKIM

1. Śląsk - Górnik Łęczna 2:1 - sezon 2015/16 - 4282 widzów

2. Śląsk - Pogoń 1:1 - sezon 2013/14 - 4564 widzów

3. Śląsk - Podbeskidzie 4:0 - sezon 2013/14 - 5156 widzów

4. Śląsk - Pogoń 0:0 - sezon 2015/16 - 5268 widzów

5. Śląsk - Korona 0:1 - sezon 2015/16 - 5580 widzów

Legendarny Liverpool na Stadionie Olimpijskim. Historia dwumeczu sprzed 40 lat [UNIKATOWE FOTOGRAFIE, WYCINKI PRASOWE, WIDEO]

Czytaj więcej