Niespodzianka w Puławach. Azoty nie zakończyły roku zwycięstwem

Piłkarze ręczni Azotów, chcieli zakończyć rok i pożegnać się ze swoimi kibicami godnie. Udało im się to jednak połowicznie, bo choć byli murowanym faworytem w meczu z Zagłębiem Lubin, to zaledwie zremisowali.


W tej sytuacji to dobrze, że szczypiornistów czeka teraz prawie dwumiesięczna przerwa w rozgrywkach PGNiG Superligi, która będzie przeznaczona na przygotowania, a potem udział reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy, których gospodarzem będzie nasz kraj. Spotkanie z Zagłębiem potwierdziło, że puławianie przechodzą kryzys. Azoty odpadły z rywalizacji w Pucharze EHF ze szwajcarskim Pfadi Winterthur, potem zdecydowanie przegrały u siebie z Orlenem Wisłą Płock, i choć wymęczyły zwycięstwo w Mielcu z outsiderem Stalą, to widać gołym okiem, że coś jest nie tak. Wprawdzie paniki nie ma, bo brązowi medaliści mistrzostw Polski nadal plasują się na pewnym trzecim miejscu, ale takie mecze jak z Zagłębiem, które okupuje dolne rejony tabeli bezwzględnie trzeba wygrywać, choć przyznać trzeba, że niezależnie od ich pozycji, potyczki tych zespołów zawsze były bardzo zacięte.

Tym razem również. Od samego początku trwała wyrównana walka. Po dziesięciu minutach gry i trafieniu Piotra Masłowskiego było 5:5. W 20. min. gola dla lubinian zdobył Kamil Krieger i nadal był remis, z tym że 9:9. Trzecia cześć pierwszej połowy była równie wyrównana, choć w pewnym momencie goście odskoczyli na dwie bramki (12:10). Pogoń gospodarzy była jednak skuteczna i na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 15:15.

W drugiej połowie zmieniły się tylko strony, a obraz gry pozostał taki sam. Nadal rywalizacja toczyła się systemem bramka za bramkę i żadna ze stron nie mogła się oderwać od przeciwnika. Mecz tak samo jak przed przerwą nie stał na oszałamiającym poziomie i obie drużyny popełniały proste błędy. W zespole z Dolnego Śląska bardzo skutecznie grał Wojciech Gumiński. W 55. minucie po bramce tego zawodnika na tablicy wyników widniał rezultat 25:25. Natomiast na niecałe 180 sekund przed końcową syreną gola zdobył Michał Bartczak i Zagłębie prowadziło 28:27. Po chwili do wyrównania doprowadził jednak Adam Skrabania i mecz zakończył się remisem 28:28.

Kolejne spotkanie Azoty rozegrają dopiero 6 lutego 2016 roku, kiedy to w Opolu zmierzą się z Gwardią.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Azoty Puławy 28 (15)

Zagłębie Lubin 28 (15)

Azoty: Krupa, Bogdanov, Zapora - Kuchczyński 6, Krajewski 4, Kubisztal 4, Orzechowski 4, Masłowski 3, Prce 3 Skrabania 2, Grzelak 1, Przybylski 1, Petrovsky.

Zagłębie: Małecki, Shamyrlo - Gumiński 10, Kriegier 4, Macharashvili 3, Bartczak 2, Dzono 2, Marciniak 2, Szymyślik 2, Przysiek 1, Stankiewicz 1, Wolski 1, Gudz, Kuźdeba.

Kary: Azoty - 10 min., Zagłębie - 14 min.

Sędziowali: Dariusz Mroczkowski i Jakub Mroczkowski z Sierpca.

Widzów: 700