Znany niemiecki trener ma wyrzuty sumienia. Mógł kupić Roberta Lewandowskiego z Lecha Poznań, ale się nie zdecydował

To jedna z wiadomości soboty w niemieckich mediach. Uważany za speca od wynajdywania piłkarskich talentów, trener Ralf Rangnick przyznał się do tego, że jako szkoleniowiec TSG Hoffenheim mógł za niewielkie pieniądze pozyskać z Lecha Poznań Roberta Lewandowskiego, ale nie poznał się na talencie polskiego napastnika, który dziś jest jednym z najlepszym zawodników świata na tej pozycji.


Słowa Ralfa Rangnicka, dziś szkoleniowca budzą duże zainteresowanie w Niemczech z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że dotyczą Roberta Lewandowskiego, gwiazdy pierwszej wielkości w Bundeslidze, najlepszego strzelca mistrza kraju, Bayernu Monachium. Kapitan reprezentacji Polski w pojedynku z FC Ingolstadt zdobył właśnie swoją czternastą bramkę w sezonie.

Wypowiedź jest jednak istotna także dlatego, że padła z ust 57-letniego szkoleniowca Ralfa Rangnicka, który wprawdzie prowadzi dzisiaj zespół z zaplecza Bundesligi, RB Lipsk, ale uznanie w kraju zdobył po tym, jak w trzy lata wprowadził zespół TSG Hoffenheim do niemieckiej ekstraklasy, mimo że obejmował go w trzeciej lidze.

To jednak także trener, który ma oko do piłkarzy. Niemieccy dziennikarze podkreślają, że wypatrzył i bardzo przyczynił się do rozwoju takich zawodników jak Luiz Gustavo, Roberto Firmino, Kevin Kuranyi czy Per Mertesacker. Gdy władze klubu z Hoffenheim sprzedały wbrew woli Ralfa Rangnicka pierwszego z wymienionych graczy (Brazylijczyk odszedł do Bayernu Monachium), trener zrezygnował ze stanowiska.

Dar do dostrzegania potencjału u młodych piłkarzy potwierdził zresztą dużo wcześniej. Gdy pracował jeszcze w VfB Stuttgart i był tam koordynatorem do spraw szkolenia młodzieży, zajmował się także wynajdywaniem nastoletnich talentów. Próbował namówić władze klubu na transfer Ronaldo, wręczył nawet Brazylijczykowi koszulkę VfB, ale do transferu nie doszło, bo Niemcy nie zdecydowali się zapłacić za 18-latka 6 mln dolarów. Zrobiło to PSV Eindhoven, które dwa lata później sprzedało późniejszego króla strzelców mundialu za rekordowe blisko 20 mln dolarów. Ralf Rangnick żartobliwie bagatelizował swoją rolę w wypatrzeniu Ronaldo w Brazylii, twierdząc, że "talent u tego chłopaka dostrzegłaby nawet moja babcia".

Teraz szkoleniowiec wyznał, że popełniał też błędy w ocenie piłkarzy. Przyznał się do tego, że kilka lat temu mógł sprowadzić do Hoffenheim Roberta Lewandowskiego, ale nie zdecydował się kupić tego gracza z Lecha Poznań. - Zrezygnowałem z transferu Roberta Lewandowskiego. Uznaliśmy w klubie, że piłkarz grający w Polsce nie jest lepszy od naszych napastników: Vedada Ibisevicia, Demby Ba czy Chinedu Obasi - opowiada w niemieckiej prasie. W tym samym czasie trener miał wówczas także odpuścić transfer Philippa Lahma.

Wyrzuty sumienia Ralfa Rangnicka są z pewnością autentyczne, ale trudno powiedzieć, czy sytuacja z ówczesnym napastnikiem Lecha Poznań jest do końca prawdziwa. Robert Lewandowski spędził bowiem w "Kolejorzu" dwa sezony i już właściwie po pierwszym roku było wiadomo, że odejdzie do Borussii Dortmund, której dał słowo. Lech zdążył w związku z tym odrzucić wielomilionowe oferty z innych klubów, na pewno mocniejszych od ówczesnego Hoffenheim. Chyba że ten klub zainteresował się polskim napastnikiem już po kilku tygodniach lub miesiącach jego gry dla Lecha Poznań...