Lech Poznań zakończył serial ze Szwajcarami. Teraz ostatni odcinek kolejnego tasiemca

Czwartą porażką z FC Basel, czyli bez happy endu zakończył się dla Lecha Poznań serial pojedynków ze Szwajcarami. A już w niedzielę ostatni odcinek kolejnego. To serial pojedynków Lecha tym razem z Zagłębiem Lubin.
Serial z udziałem Lecha Poznań i Zagłębia Lubin - także czteromeczowy, jak z FC Basel - rozpoczął się jeszcze w wakacje, gdy beniaminek ekstraklasy bezceremonialnie rozprawił się z mistrzem Polski. - Jako trener jeszcze nie byłem w takiej sytuacji - oznajmił po porażce 1:2 w Lubinie Maciej Skorża. Ta porażka rozpoczęła kryzys, który doprowadził do jego zwolnienia.

Kolejne dwa mecze odbyły się w Pucharze Polski, a odradzający się Kolejorz wygrał je dwa razy po 1:0. Po tej drugiej porażce trener Zagłębia Piotr Stokowiec wygłosił dość długą przemowę o tym, jak to wprowadzanie młodych piłkarzy do zespołu bywa celem nadrzędnym, nawet nad Pucharem Polski. Zapowiedział przy tym: - Za trzy tygodnie przyjedziemy tu mocniejsi. Mam nadzieję, że w grudniu mecz ligowy zakończy się po naszej myśli.

Teraz słowa Piotra Stokowca brzmią jeszcze ciekawiej, bo oznaczają, że trener lubinian zamierza przerwać serię pięciu ligowych wygranych Lecha Poznań. Trener Jan Urban odpowiada teraz z uśmiechem: - Oby odgrażanie się trenera Stokowca skończyło się tak jak nasze przed meczem z FC Basel. Wtedy będziemy zadowoleni.

Ciąg dalszy w niedzielę od godz. 15.30 już na murawie stadionu przy ul. Bułgarskiej...

Lechici wyjdą na to boisko niespełna trzy dni po meczu ze Szwajcarami z Bazylei. W czwartek poznański stadion opuszczali źli, smutni po odpadnięciu z Ligi Europejskiej. I z przemyśleniami. - Z takimi przeciwnikami jak FC Basel, które gra na europejskim poziomie, ma się jedną-dwie sytuacje i trzeba je wykorzystać. W tym meczu i wcześniej tego nie zrobiliśmy. Dlatego odpadamy - mówił Dawid Kownacki. - Teraz możemy się już skupić tylko na lidze i Pucharze Polski. Zostały nam dwa mecze w tym roku i musimy zagrać w nich na sto procent, bo chcemy zdobyć sześć punktów, zbliżyć się jeszcze bardziej do czołówki, a potem udać się na zasłużony odpoczynek - stwierdził młody napastnik Lecha i dodał: - Dla Zagłębia pewnie remis byłby dobrym wynikiem, ale my musimy walczyć o pełną pulę. Wierzę w to, że jest w nas wystarczająco dużo sportowej złości, by pokonać Zagłębie.

Szósta z rzędu wygrana Lecha Poznań w ekstraklasie to byłoby już coś. Takiej serii w lidze nie miał jeszcze nikt w tym sezonie. Nawet zdecydowany lider Piast Gliwice. Zwycięstwo pozwoliłoby poznaniakom przeskoczyć niedzielnego rywala (tracą do niego tylko dwa punkty), przesunąć się na szóstą pozycję i - przy korzystnych wynikach na innych stadionach - bić się nawet o czwartą lokatę na koniec roku! - Pierwszym celem Lecha po moim przyjściu było opuszczenie strefy spadkowej. Potem wejście do ósemki i to już osiągnęliśmy, ale nie sądzi pan chyba, że na tym poprzestaniemy - mówił Jan Urban do jednego z dziennikarzy na konferencji prasowej. - Chcemy zbliżyć się jak najbliżej do czołówki o mieć do niej jak najmniejszą stratę przed podziałem punktów. Wtedy wyznaczymy sobie nowy cel, ale o nim będziemy rozmawiali później - zapowiedział trener Lecha Poznań.

O planach dalszych niż te na najbliższe parę dni nie było nawet czasu porozmawiać w Lechu. Mecz z Zagłębiem zakończy bowiem, ciągnącą się jak telenowela, serię piętnastu meczów w dwa miesiące od przyjścia Jana Urbana. Przed meczem w Gliwicach będzie tydzień przerwy, ale o tym już w następnym odcinku.

Więcej o: