Pszczółki czują niedosyt. Akademickie derby w Lublinie

- Nie ma co ukrywać, że jesteśmy w głębokim kryzysie. Musimy zwrócić szczególną uwagę na naszą grę w ataku, która ostatnio zawodzi - mówi Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółki AZS UMCS. Lublinianki w sobotę rozpoczynają rundę rewanżową sezonu zasadniczego Turon Basket Ligi Kobiet.
Pszczółka AZS UMCS meczem z JTC MUKS Poznań zakończyła rywalizację w pierwszej rundzie TBLK. Niestety końcówka zmagań nie była udana dla lubelskich koszykarek. Przegrały cztery mecze z rzędu i zatarły dobre wrażenie po początku sezony gdy mogły pochwalić się bilansem 6-1.

- Nie zrealizowaliśmy takiego planu jaki sobie zakładaliśmy. Gdybyśmy wygrali to ostatnie spotkanie, to moglibyśmy pierwszą rundę ocenić pozytywnie. Czujemy lekki niedosyt, bo mamy bilans 6-5. Zakładaliśmy sobie, że będziemy mieć o jedno zwycięstwo więcej - podsumowuje Krzysztof Szewczyk, opiekun Pszczółki AZS UMCS.

Pierwszy mecz z akademiczkami z Gorzowa zakończył się dla Pszczółek dość niespodziewaną porażką. W połowie trzeciej kwarty podopieczne Szewczyka odskoczyły już na 14 punktów przewagi. Jednak od tego momentu lublinianki zdekoncentrowały się i ambitna pogoń gorzowianek sprawiła, że ostatecznie pokonały Pszczółki 67:61.

Najwięcej kłopotów lubliniankom sprawiły wtedy Kelley Cain oraz wchodząca z ławki Angel Goodrich. Pierwszej z nich nie zobaczymy jednak na parkiecie w hali MOSiR. Środkowa od dłuższego czasu jest wyłączona z gry z powodu kontuzji. Pod jej nieobecność pierwsze skrzypce w zespole gra Cassandra Brown. Kanadyjska skrzydłowa zdobywa najwięcej punktów z całej drużyny - nieco ponad 14. Goodrich natomiast notuje średnio 13 punktów, a do tego ma ponad trzy asysty w meczu. Gorzowianki również przechodzą ciężkie chwile. Ostatni raz wygrały ponad miesiąc temu. Od tego czasu trzy razy schodziły z parkietu pokonane.

Jeśli Pszczółki chcą myśleć o przełamaniu, muszą poprawić przede wszystkim swoją grę w ataku. W potyczce z MUKS trafiały zaledwie co trzeci rzut z gry, a zza linii 675 cm zaledwie co piąty.

- Musimy zmienić nasz styl przygotowań. Bardziej skupić się na sobie niż na przeciwniku. Nie ma co ukrywać, że jesteśmy w głębokim kryzysie. Musimy zwrócić szczególną uwagę na naszą grę w ataku, która ostatnio zawodzi - podkreśla Krzysztof Szewczyk.

Z gry do końca roku wyłączona jest skrzydłowa Jhasmin Player. Amerykanka przeszła operację czyszczenia łąkotki i nie wspomoże koleżanek przez najbliższe tygodnie. Pod znakiem zapytania stoi także występ Kateryny Dorogobuzovej, która podczas meczu z Poznaniem naciągnęła sobie mięsień łydki.

Początek sobotniego spotkania w hali MOSiR przy al. Zygmuntowskich o godz. 17.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU