Górnik przespał pierwszą połowę. Pogoń koszmarem

Dobra gra w jednej połowie to za mało. Szczególnie gdy w pierwszych 45. minutach przegrywa się już 0:3. Górnik Łęczna nie przełamał czarnej serii w meczu z Pogonią Szczecin i oddala się od pierwszej ósemki na koniec sezonu zasadniczego.
Dla Górnika Łęczna mecz z Pogonią miał być szansą na przełamanie. Podopieczni Jurija Szatałowa mimo, że byli chwaleni za występy czy to z Lechem Poznań czy z Legią Warszawa, to w ostatnich czterech spotkaniach zdobyli zaledwie jeden punkt. Zielono-czarnych obawiał się też Czesław Michniewicz. Chwalił swoich rywali za szybkie przejście z obrony do ataku, a najbardziej zwracał uwagę na dynamicznych Leandro i Grzegorza Bonina.

Michniewicz uspokoił się już w trzeciej minucie. Górnicy źle wyprowadzili piłkę z własnej połowy i po dwójkowej akcji Akahoshiego i Murayamy drugi z Japończyków idealnie dograł do Mateusza Lewandowskiego. Nazwisko zobowiązuje i lewy obrońca nie miał kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce. Już po kwadransie było 2:0. Tym razem piłkę na 25. metrze ustawił sobie Adam Frączczak, który celnym strzałem nad murem pokonał Sergiusza Prusaka.

Gospodarze byli bezradni. Grali bardzo chaotycznie i zaliczali stratę za stratą. Ich występ w pierwszej połowie najlepiej podsumował strzał Radosława Pruchnika, który z daleka uderzył tak wysoko, że piłka zatrzymała się na dachu pobliskiej hali. Jednak to nie było najgorsze dla zielono-czarnych. W 34. minucie było już 3:0. Kompromitujący błąd w polu karnym popełnił Lukas Bielak. Słowak zamiast wybijać piłkę zagrał ręką i sędzia Daniel Stefański nie miał wątpliwości, że gościom należy się jedenastka. Bezbłędnie wykorzystał ją Frączczak.

Kilkadziesiąt sekund później to Górnikowi należał się rzut karny za dotknięcie futbolówki ręką przez Jarosława Fojuta. Stefański mimo konsultacji z liniowym i bardzo nerwowej reakcji gospodarzy nie zdecydował się jednak na wskazać na wapno.

Drugą połowę Górnicy zaczęli bardzo ambitnie. Przed szansą na zdobycie gola był Grzegorz Piesio, ale z wolnego trafił w poprzeczkę. Po chwili groźny strzał oddał Świerczok. W 61. minucie meczu napastnik Górnika już się nie pomylił, gdy dośrodkowaną przez Piesio piłkę zgrał mu Przemysław Pitry. Przez kolejne pół godziny gry gospodarze niemal przez cały czas przebywali na połowie Pogoni, ale rywale bronili się na tyle skutecznie, że nie dali sobie wbić kolejnych bramek aż do 89 minuty. Wtedy na strzał z ponad 20 metrów zdecydował się Bartosz Śpiączka i trafił prosto w okienko. Na więcej nie starczyło jednak Górnikom czasu.

Górnik Łęczna2(0)
Pogoń Szczecin3(3)
Bramki: Lewandowski (3.) Frączczak (15. i 34.) - Świerczok (61.), Śpiączka (89.)

Górnik: Prusak - Mierzejewski, Bielak Ż, Szmatiuk, Leandro - Tymiński (46. Pitry Ż), Pruchnik - Bonin, Nowak Ż, Piesio - Świerczok (78. Śpiączka Ż).

Pogoń: Słowik - Lewandowski, Fojut, Czerwiński, Rudol - Matras, Murawski - Murayama (71. Małecki), Akahoshi, Przybecki (57. Listkowski) - Frączczak.

Widzów: 3479

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Tabela ekstraklasy:



1. Piast Gliwice 19 41 36-24
2. Legia Warszawa 19 36 38-19
3. Cracovia Kraków 19 34 40-25
4. Pogoń Szczecin 19 30 23-20
5. Ruch Chorzów 19 28 26-27
6. Zagłębie Lubin 19 27 25-25
7. Lech Poznań 19 25 21-23
8. Wisła Kraków 19 23 28-20
9. Korona Kielce 19 23 13-18
10. Górnik Łęczna 19 22 21-29
11. Lechia Gdańsk 19 21 22-24
12. Jagiellonia Białystok 18 21 24-30
13. Podbeskidzie 19 21 21-32
14. Termalica Nieciecza 18 20 19-26
15. Górnik Zabrze 19 17 25-30
16. Śląsk Wrocław 19 16 18-28