Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii: Wszyscy przeciwko nam grają mecz sezonu

Czarna seria Asseco Resovii trwa w najlepsze. W sobotę, w meczu z AZS-em Politechniką Warszawską, rzeszowianie przegrali po raz czwarty w tym sezonie. Każda kolejna porażka jest coraz bardziej bolesna, bo oddala obecnych mistrzów Polski od obrony tytułu. - Warszawianie zagrali z nami świetne zawody, ale mieli też mnóstwo szczęścia - mówił zaraz po meczu z akademikami Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Mecz z AZS-em od początku nie układał się po myśli mistrzów Polski. Rzeszowianie przegrali dwie pierwsze partie i byli już o krok od sensacyjnej porażki. Wtedy jednak podopieczni Andrzeja Kowala wrzucili "wyższy bieg". Sił wystarczyło jednak tylko na dwa kolejne wygrane sety. W tie-breaku siatkarze z Rzeszowa popełnili aż dziewięć błędów własnych i po zaciętej końcówce przegrali z "inżynierami" 14:16. To była już czwarta porażka Asseco Resovii w tym sezonie. Czwarta poniesiona w hali Podpromie.

Rozmowa z Fabianem Drzyzgą, rozgrywającym Asseco Resovii.

Kamil Gorlicki: Kolejny mecz i kolejna porażka. Przegrana z Politechniką Warszawską była waszą czwartą w sezonie. Co się dzieje?

Fabian Drzyzga: Jeśli chodzi o mecz z Politechniką, to muszę powiedzieć, że dawno nie widziałem meczu, w którym jedna z drużyn miałaby tyle szczęścia, co w sobotę z nami Warszawa. AZS oczywiście bardzo dobrze grał, nie chcę im tego zabierać, ale mieli też naprawdę mnóstwo szczęścia. W pierwszym secie w decydującym momencie blokujemy, piłka odbija się od ich zawodnika, robi dwa, trzy dziwne rykoszety i wpada w nasze boisko. Takie sytuacje pozwoliły im nabrać wiatru w żagle i grać na totalnym luzie. My z kolei byliśmy coraz bardziej spięci.

Rzeczywiście, trzeba oddać warszawianom, że zagrali z wami kapitalne zawody. Prawda jest jednak taka, że gdyby Asseco Resovia grała swoją "normalną" siatkówkę, to oni pewnie i tak nie mieliby nic do powiedzenia.

- Oczywiście, zgadzam się z tym co mówisz, ale to co powiedziałeś - każdy kto w tym sezonie przyjeżdża do Rzeszowa gra "szlema", mecz sezonu. Grając tutaj większość drużyn mówi sobie: "Dobra, mamy dzisiaj fajny mecz z Asseco Resovią i bawmy się siatkówką. Co wyjdzie to nasze, a jak nie to nic się nie stanie". Taka gra bez presji w połączeniu z naprawdę dobrą siatkówką przynosi często takie niespodzianki, jak ta sobotnia na Podpromiu. Nie chcę się powtarzać, ale przez kontuzje które mieliśmy potrzebujemy jeszcze trochę czasu na trening. Tak naprawdę dopiero w tym tygodniu zrobiliśmy takie normalne zajęcia "szóstek" i wygląda to coraz lepiej, ale od razu Ameryki nie zbudowali.

Za nami dopiero osiem ligowych kolejek, a Wam "uciekło" już jednak dziewięć punktów. Jeśli chcecie bić się w tym sezonie o mistrzostwo Polski to miejsca na kolejne wpadki już w zasadzie nie ma.

- Wiemy, że musimy zacząć wygrywać i wiemy, że presja będzie teraz rosła, ale nie możemy dać się sparaliżować. W lidze jest jeszcze naprawdę bardzo dużo grania i nie ma sensu się teraz negatywnie nakręcać, bo to nic dobrego nam nie przyniesie. Musimy wyciągnąć wnioski z tego co było złe i patrzeć optymistycznie w przyszłość. Takie myślenie, że ucieka nam mistrzostwo Polski, że sytuacja jest coraz gorsza, nie ma sensu. Musimy podchodzić do kolejnych spotkań pozytywnie nastawieni, z pewnością siebie, która w zeszłym sezonie pozwoliła nam wygrać ligę. Wtedy to my graliśmy dobrze, to my wywieraliśmy na rywalach presję, która powodowała, że zwykle byliśmy górą. Musimy jak najszybciej wrócić do tego rytmu gry.