Sport.pl

Koszmar Asseco Resovii. Kolejna porażka mistrzów Polski w hali Podpromie

Kolejna sensacja na Podpromiu. W 8. kolejce PlusLigi Asseco Resovia przegrała z AZS Politechnika Warszawską 2:3. Rzeszowianie przegrali czwarty kolejny ligowy mecz we własnej hali. Wizja obrony mistrzowskiego tytułu niebezpiecznie się od rzeszowian oddala

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



W sobotnim meczu z akademikami, Asseco Resovia za wszelką cenę chciała "odczarować" halę Podpromie. Ostatnie trzy plusligowe spotkania w Rzeszowie zakończyły się porażkami mistrzów Polski, a to w jednym sezonie w fazie zasadniczej nie zdarzyło im się od rozgrywek w latach 2006/2007. Rywal na "przełamanie" wydawał się idealny, bo do stolicy Podkarpacia przyjechał dziewiąty zespół PlusLigi, AZS Politechnika Warszawska.

Emocje na Podpromiu od początku

Mecz od początku lepiej ułożył się dla gości. Co prawda od pierwszych piłek punktował atakujący Asseco Resovii, ale ten grający na wypożyczeniu w ekipie "inżynierów". Michał Filip najpierw zablokował Bartosza Kurka, chwilę potem skutecznie uderzył z prawego skrzydła, po to żeby za zaraz dołożyć jeszcze dwie zagrywki nie do odbioru. Szybko zrobiło się 5:1 dla warszawian, ale równie szybko mistrzowie Polski doszli swoich rywali. Od stanu 9:9 to rzeszowianie zaczęli wypracowywać sobie kilkupunktową przewagę i na drugą przerwę techniczną obie drużyny schodziły już przy wyniku 16:13 dla gospodarzy. Kto myślał, że to będzie szybki i łatwy set dla Asseco Resovii, ten grubo się mylił. Warszawianie unikali własnych błędów i celną zagrywką coraz skuteczniej odrzucali rzeszowian od siatki. Kiedy na czystej siatce z prawego skrzydła atak skończył Guillaume Samica zrobiło się już po 21. Kibice w hali Podpromie dosyć niespodziewanie zobaczyli więc emocjonującą i wyrównaną końcówkę seta. Przy stanie 23:23 do pomocy w bloku wszedł Dominik Witczak, który tym samym zadebiutował w barwach Asseco Resovii. Wejście nowego atakującego niewiele jednak pomogło bo potrójny blok warszawian zatrzymał Kurka. Akademicy mieli więc w Rzeszowie pierwszą piłkę setową. Tej jeszcze nie wykorzystali, ale drugiej okazji już nie zmarnowali. Kiedy podwójny blok "inżynierów" zatrzymał na lewym skrzydle Nikołaja Penczewa, niespodzianka stała się faktem. AZS Politechnika Warszawska wygrała pierwszą partię 26:24 i w całym meczu objęła prowadzenie 1:0.

Popis "inżynierów" na zagrywce

To, co po pierwszej partii można było nazwać "niespodzianką", po drugim secie urosło już do rangi sensacji. Warszawianie, po bardzo dobrej grze pokonali bowiem rzeszowian 25:21 i tym samym zapewnili sobie przynajmniej punkt w starciu z mistrzem Polski. AZS od początku seta dominował na boisku. Rzeszowianie mieli ogromne problemy ze świetną zagrywką przyjezdnych. Nikołaja Penczewa szybko zastąpił Julien Lyneel, ale i to nie pomagało. Goście systematycznie powiększali swoją przewagę, która po autowym ataku Kurka urosła już do siedmiu punktów (14:7). Atakujący Asseco Resovii nie grał już na tak wysokiej skuteczności jak w poprzednich spotkaniach. Chwilę później trener Andrzej Kowal zdecydował się więc na podwójną zmianę. Kurka zastąpił Witczak, a za Fabiana Drzyzgę na placu gry pojawił się Lukas Tichacek. Dodatkowo na boisko za Lyneela wrócił Penczew. Zmiany musiał dokonać także trener gości, Jakub Bednaruk, bo groźnie wyglądającej kontuzji nabawił się Paweł Halaba. Za niego na boisko wszedł Łukasz Łapszyńśki. Od tych roszad zaczęła się pogoń mistrzów Polski za warszawianami. Jej głównymi autorami byli wspomniani wcześniej Witczak i Penczew. Ten pierwszy w drugiej partii atakował czterokrotnie, za każdym razem zdobywając punkt dla mistrzów Polski. Penczew z kolei zaczął potężnie zagrywać. Po trzech bombach Bułgara w polu serwisowym, Asseco Resovia wróciła do gry. Na Podpromiu było już tylko 21:20 dla gości. To, co rzeszowianie tak mozolnie odrabiali, zaraz jednak szybko stracili. AZS załatwił mistrzów Polski swoją największą bronią w sobotnim meczu, a więc skutecznym serwisem. Dwie punktowe zagrywki Mikołajczaka zakończyły drugą partię. "Inżynierowie" wygrali 25:21, a po dwóch setach mieli na swoim koncie już dziewięć punktowych serwisów.

Asseco Resovia wróciła do gry. Ale przegrała

W trzeciej partii, w szeregach Asseco Resovii na boisku pozostali Tichacek z Witczakiem. Obaj dali dobrą zmianę w drugim secie i obaj przyczynili się do zwycięstwa mistrzów Polski w secie trzecim. Tego rzeszowianie musieli jednak gościom wyszarpać. Początkowo nic nie zapowiadało emocjonującej końcówki bo siatkarze z Rzeszowa szybko objęli kilkupunktową przewagę, która na drugiej przerwie technicznej wynosiła już siedem punktów (16:9). Trener Bednaruk systematycznie dokonywał kolejnych zmian w składzie, a warszawscy rezerwowi mocno postawili się mistrzom Polski. Najpierw zablokowany został Witczak, za chwilę warszawianie zatrzymali jeszcze kolejno Dmytro Paszyckiego i Oliega Achrema. Na Podpromiu było już 21:21! Rzeszowianie zdołali jednak tą partię wygrać do 22, głównie za sprawą punktowej zagrywki. Najpierw warszawian zaskoczył Kurek, a całego seta zakończył świetnym serwisem Achrem. Asseco Resovia wróciła do gry.

Lepszą grę rzeszowianie kontynuowali także w czwartym secie. Tutaj mistrzowie Polski dominowali już od początku do końca. Na zagrywce znowu zapunktował Achrem, chwilę później po raz drugi w meczu rywali zablokował Paszycki i było już 8:3 dla Asseco Resovii. Ukrainiec zapunktował znowu kilka minut później kiedy najpierw jedną ręką efektownie zablokował rywali, a za chwilę dołożył jeszcze asa serwisowego. Rzeszowianie prowadzili już 18:12. AZS w czwartym secie nie był w stanie zagrozić mistrzom Polski. Goście coraz słabiej przyjmowali, co przełożyło się także na ich słabszą niż do tej pory skuteczność w ataku. Ostatecznie siatkarze z Rzeszowa wygrali czwartego seta 25:19. O wszystkim zadecydować więc musiał tie-break.

Piąta partia zaczęła się równo bo od stanu 4:4. Asseco Resovia szybko objęła jednak trzypunktową przewagę, bo świetnie w polu serwisował zaczął spisywać się Paszycki. Obie drużyny zamieniły się stronami przy stanie 8:5 dla gospodarzy. Warszawianie szybko wzięli się jednak za odrabianie strat. Kiedy Bartłomiej Lemański zablokował na lewym skrzydle Witczaka, zrobiło się już 9:9. Szybko na boisko wrócił Kurek, który zastąpił nowego atakującego Asseco Resovii. Kurek dwukrotnie zapunktował na prawym skrzydle. Druga ze skończonych piłek dała Asseco Resovii piłkę setową przy stanie 14:12. Dwóch kolejnych szans rzeszowianie jednak nie wykorzystali, a chwilę później piłkę po bloku rzeszowian wybił Michał Filip. Ostatnią piłkę rzeszowianie oddali gościom za darmo. Tichacek źle wystawił do Holmesa i AZS wygrał 16, a w całym meczu 16:14. To czwarta drużyna PlusLigi który w tym sezonie wyjeżdża z Rzeszowa ze zwycięstwem.

ASSECO RESOVIA2
AZS POLITECHNIKA WARSZAWSKA3
Sety: 24:26, 21:25, 25:22, 25:19, 14:16

Asseco Resovia: Kurek, Dryja, Achrem, Paszycki, Drzyzga, Penczew oraz Wojtaszek (libero) Holmes, Lyneel, Tichacek, Witczak

AZS Politechnika Warszawska: Smoliński, Zagumny, Halaba, Lemański, Samica, Filip oraz Olenderek (libero) Radomski, Mikołajczak, Łapszyński, Firlej

Sędziowali: Maciej Kolendowski, Tomasz Flis



Więcej o: