Sport.pl

Lech Poznań - Wisła Kraków. Największy ból głowy Urbana - kto ma zagrać w ataku Kolejorza?

Wszystko wskazuje na to, że w meczu z Wisłą Kraków w ataku Lecha Poznań zagra krytykowany Denis Thomalla, który nie strzelił jeszcze w ekstraklasie ani jednego gola.
Niemiec, który latem trafił na Bułgarską, rozegrał już 26 meczów w barwach Kolejorza. Strzelił jednak tylko dwa gole i to oba w europejskich pucharach. Do bramki rywali w ekstraklasie nie umie znaleźć drogi. - Wygląda to tak, że Lech wyszedł z kryzysu, a Denis ze swojego wciąż nie może wyjść - mówił niedawno trener Jan Urban. Wszystko wskazuje jednak na to, że w meczu z Wisłą znów postawi w ataku na Thomallę.

Urban nie ma za bardzo pola manewru, gdyż Kasper Hamalainen, który w ostatnim czasie stał się gwarantem goli dla Kolejorza, jest poobijany po meczu z Lechią Gdańsk. Trener Urban co drugi mecz sadza zresztą na ławce Fina, nieco z konieczności grającego w ataku, po to by ten mógł odpocząć i zregenerować siły na kolejne spotkanie.

Lech w kadrze ma jeszcze dwóch napastników. Marcin Robak dopiero co przeszedł jednak operację i do marca na pewno nie zagra. . Do zdrowia wrócił za to Dawid Kownacki, który w meczu z Lechią Gdańsk pojawił się na boisku na pół godziny. Był to jego pierwszy występ od ponad miesiąca (ostatni raz zagrał bowiem przeciwko Fiorentinie we Włoszech, gdzie strzelił gola i naderwał więzadła w kolanie). - Dostałem pół godziny i to w trudnym momencie, gdy się już broniliśmy i czyhaliśmy tylko na kontrataki - przyznaje Kownacki, który jednak już w drugim kontakcie z piłką mógł popisać się asystą. Zagrał prostopadle do Szymona Pawłowskiego, ale ten nie wykorzystał dogodne sytuacji do strzelenia gola. - Szkoda, że Szymek tego nie trafił bo na pewno zyskał bym pewność siebie - przyznaje.

18-latek przyznaje, że przerwa była dla niego wyjątkowo trudna. - Bardzo mi brakowało grania, zwłaszcza, gdy graliśmy u siebie, a ja siedziałem na trybunach. Aż paliłem się do gry, bo bardzo się denerwowałem i chciałem pomóc chłopakom - mówi w wywiadzie dla Lech TV Kownacki. Snajper Lecha sam przyznaje, że na powrót do pełni formy potrzebuje jednak czasu. - Brakuje mi jeszcze tej pewności siebie, która będzie jednak wracała z każdą minutą spędzoną na boisku. Tak samo jak czucie piłki i kontakt z przeciwnikiem, którego też mi brakuje, bo trening to nie mecz - tłumaczy Kownacki. Lechita jest chyba jedynym piłkarzem w kadrze mistrzów Polski, który cieszy się, że do końca roku pozostało jeszcze pięć meczów. - Dużo straciłem przez te kontuzje, więc cieszę się, że będę miał jeszcze tyle okazji, do tego, żeby zagrać - przyznaje.

Kownacki będzie jednak stopniowo wprowadzany do gry przez trenera Jana Urbana. - Młodzi zawodnicy palą się do gry nawet co trzy, cztery dni ale to ja muszę ich ze względu na ich dobo hamować - tłumaczył szkoleniowiec. - Dawid w Gdańsku dostał pół godzinki i myślę, że tak to na razie będzie wyglądało. Ja wiem, że on ma duże chęci, ale wiem też, że całego spotkania nie wytrzyma - mówi Urban. To jednak nie wyklucza występu Kownackiego od pierwszych minut. - Kwestia tego, czy wypuścić go w pierwszym składzie i zobaczyć ile wytrzyma, czy jednak wpuścić go na boisko z ławki rezerwowych, gdy przeciwnik będzie już zmęczony - zastanawia się Urban.

To, kto zagra w ataku Kolejorza w meczu z Wisłą może jednak zależeć w głównej mierze od tego, czy szkoleniowiec stracił już resztki zaufania do Denisa Thomalli, czy jednak wciąż wierzy w przełamanie Niemca. Mecz Lecha Poznań z Wisłą Kraków w środę o 20:30.









Więcej o: