Termalica - Śląsk 1:1. Tomasz Hołota o kolegach z drużyny: Nawet w juniorach nie marnuje się takich okazji

Śląsk zaledwie zremisował z Termaliką w Niecieczy 1:1 choć prowadził przez większą część spotkania. Bramkę stracił w 89. minucie, a jeszcze kilkanaście minut wcześniej mógł prowadzić 2:0, ale kuriozalny błąd popełnił Jacek Kiełb, który w dwójkowej akcji z Flavio Paixao niemal na pustą bramkę wbiegł na pozycję spaloną. Ofensywny duet Śląska po meczu skrytykował kolega z drużyny Tomasz Hołota.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


- Dla nas to jest upokorzenie. Wstyd stracić punkty w ten sposób. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażaliśmy, liczyliśmy na przełamanie i naprawdę blisko byliśmy zrealizowania tego celu. Mieliśmy zmniejszyć tym meczem bezpośrednią stratę do Termaliki i do innych drużyn, które nam teraz uciekają. Na pewno zwycięstwo pozwoliłoby nam odbić się od dna i uwierzyć w to, że do końca roku damy radę podskoczyć jeszcze w tabeli - mówił po meczu rozgoryczony piłkarz Śląska Tomasz Hołota.

Zawodnik wrocławskiej drużyny bardzo krytycznie odniósł się również do akcji z drugiej połowy, gdy Flavio Paixao i Jacek Kiełb mając przed sobą tylko bramkę i golkipera rywali ostatecznie trafili do siatki z pozycji spalonej.

- Przed straconą bramką mieliśmy... 200-procentową sytuację, która powinna być wykorzystana. Takie rzeczy robi się w juniorach i nawet piłkarze z naszej akademii nie psują takich sytuacji, potrafią utrzymać linię spalonego. Teraz każdy musi wziąć odpowiedzialność za ten mecz. Musimy przestać się głaskać i zacząć grać, bo to nie są żarty, a punktów nam brakuje - przyznał Hołota.





Śląsk po 18 kolejkach zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Nad ostatnim Górnikiem Zabrze ma już tylko dwa punkty przewagi, bo drużyna z Górnego Śląska niespodziewanie pokonała we wtorek lidera ekstraklasy Piasta Gliwice aż 5:2.